Wielkie żniwa konstruktorów ze Świdnika

Reklama

Inżynierowie ze Świdnika włączeni zostali w najambitniejsze rozwojowe projekty lotnicze koncernu Leonardo: przetestują pionierski w Europie zmiennowirnikowiec AW609 Tiltrotor i będą obecni w procesie doskonalenia bezzałogowego śmigłowca Solo. Trudno sobie też wyobrazić tworzenie od podstaw przyszłego włoskiego śmigłowca eskortowego bez udziału lubelskich projektantów i konstruktorów.

To nie przypadek, że właśnie w świdnickich zakładach grupa Leonardo ulokowała centrum doskonałości zajmujące się strukturami śmigłowców. PZL obsługuje pod tym względem całą lotniczą część zbrojeniowej korporacji. – Nasze kompetencje w tej dziedzinie budowaliśmy od dekad, m.in. rozwijając własne konstrukcje Sokołów i Puszczyków a potem projektując kabiny śmigłowców dla AgustaWestland – mówi Mieczysław Majewski prezes „Świdnika”. Efekt? Dziś rzeczywiście trudno znaleźć produkt Leonardo Helicopters, bez komponentów produkowanych w zatrudniających niemal 3 tys. fachowców zakładach spod Lublina.

Testowanie bezpieczeństwa

Spośród 600 inżynierów pracujących w świdnickich PZL, co najmniej połowa pozostaje dziś aktywna w pionach badawczo – rozwojowych firmy. Tworzenie kabin, belek ogonowych czy innych elementów struktury wiropłatów to poszednie zajęcie konstruktorów. W ostatnich latach mocno też rozwinął się w spółce dział testów i badań wytrzymałościowych. W świdnickiej firmie sprawdzana jest odporność zmęczeniowa poszczególnych komponentów i całych najnowszych śmigłowców. Badany jest m.in. dobrze już w Polsce znany wiropłat AW149 - najnowszy helikopter Leonardo oferowany w zakończonym bez rozstrzygnięcia polskim, wojskowym śmigłowcowym „przetargu dekady”. Testy przechodzi też jego bliźniacza, cywilna wersja – AW189.

- To już w lotniczej branży nowa lecz coraz silniejsza tendencja: testy wytrzymałościowe i bezpieczeństwa są z roku ma rok bardziej wymagające. Nie poprzestajemy , jak niegdyś na badaniach statycznych. Teraz komponenty statku powietrznego muszą być sprawdzone w testach wyjątkowo dynamicznych, odwzorowujących i to z naddatkiem najbardziej niebezpieczne i krytyczne sytuacje które mogą zdarzyć się w powietrzu – mówi prezes Majewski.

Próbowanie Tiltrotora

Do takich badań szykowana jest więc w najbliższym okresie konstrukcja prototypowego rozwijanego przez koncern Leonardo zmiennowirnikowca AW609 Tiltrotor . Zakładowa ekipa jest już gotowa do testów a terminy napięte. W przyszłym roku nowa konstrukcja ma uzyskać niezbędne certyfikaty umożliwiające dopuszczenie do eksploatacji.

Przemiennopłat AW609 może startować i lądować pionowo, zawisać w powietrzu, a przy tym w locie poziomym osiągać prędkości niedostępne dla klasycznych helikopterów. Powstanie zmiennowirnikowców to wynik doświadczeń bojowych w Iraku i Afganistanie oraz pilnej potrzeby pokonania nieprzezwyciężalnych dotąd ograniczeń zwykłych śmigłowców. Ośmiotonowy Tiltrotor koncernu Leonardo już może przemieszczać się z prędkością prawie 550 km /godz. i wznosić na maksymalny pułap ponad 7,5 tys. metrów. - W Europie to pierwsza konstrukcja tego typu, nic dziwnego, że przed specjalistami i laboratoriami m .in. w PZL Świdnik , stanęły zupełnie nowe wyzwania – twierdzi prezes Majewski.

Drony z wielką przyszłością

Jeszcze inne zadania czekają specjalistów ze Świdnika przy wdrażaniu budowanego przez Leonardo bezzałogowego superdrona Solo. Zakładowi piloci i inżynierowie „opiekują” się konstrukcją bo jej technologiczną bazą jest śmigłowiec SW-4. powstały w lubelskich zakładach. W przyszłości RUAS Solo będzie mógł przenosić precyzyjne rakiety, w warunkach zagrożenia prowadzić rozpoznanie, służyć do transportu rannych, a nawet, operując z pokładów okrętów, zwalczać wrogie jednostki podwodne.

Przed bezzałogowcem Solo jeszcze wiele prób i testów, po poprzeczka oczekiwań została zawieszona bardzo wysoko. Układ zdalnego kierowania, który musi gwarantować pełne bezpieczeństwo operacji w powietrzu, wciąż doskonalą włoscy i brytyjscy inżynierowie i programiści. Wojskowi eksperci nie mają wątpliwości : Solo to obecnie największy bezzałogowy śmigłowiec w Europie, a program jego rozwoju, należy do najambitniejszych w branży. Zdalnie kierowana maszyna została zaprojektowana do realizacji zarówno operacji bezzałogowych, jak i wykonywania lotów z pilotem, zapewniając tym samym dowódcom maksymalną elastyczność operacyjną. Jeśli projekt Solo zakończy sie sukcesem - a wszystko na to wskazuje - lubelski producent i Leonardo będą grali już w pierwszej lidze wirnikowych bezpilotowców nie tylko na kontynencie.

Powstanie eskortowy zwiadowca

Prezes Majewski nie ma też wątpliwości, że lubelscy konstruktorzy będą też współtworzyć razem z inżynierskimi ośrodkami Leonardo program budowy nowego śmigłowca rozpoznawczo- eskortowego (NEES). Wieloletnie, warte 500 mln euro umowy na nowy śmigłowiec dla włoskiej armii, podpisane w tym roku przewidują badania, opracowanie, wdrożenie i produkcję oraz próby prototypu oraz budowę trzech egzemplarzy helikopterów przedprodukcyjnych. Włoskie siły zbrojne potrzebują 48 maszyn, które zastąpiłyby w przyszłości flotę uderzeniowych śmigłowców AW129. Ich wycofywanie zaplanowano do 2025 r., po ponad 35 latach służby. Twórcy programu NEES będą korzystali zarówno z wielu lat doświadczeń operacyjnych, jakie włoskie siły zbrojne zyskały eksploatując śmigłowce AW129, jak i z know-how lotniczego segmentu Leonardo w specyficznym sektorze produkcji bojowych śmigłowców. Jest pewne, że najważniejsze elementy struktur dla NEES wyjdą spod ręki projektantów ze świdnickich PZL. - Nie ma po prostu innej, racjonalnej biznesowo, możliwości – twierdzi prezes Majewski.

Tekst powstał we współpracy z partnerem serwisu PZL-Świdnik: Rzecz o polskich śmigłowcach.

Autor: 
Zbigniew Lentowicz
Źródło: 

http://www.rp.pl/Przemysl-Obronny/170409183-Wielkie-zniwa-konstruktorow-ze-Swidnika.html#ap-1

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama