Inteligentni ludzie są niechlujni, śpią do południa i klną jak woźnica.

Ostatnie badanie, którego wyniki opublikowane zostały w czasopiśmie Language Sciences pokazało, że nasze przyzwyczajenia mówią znacznie więcej o naszej inteligencji, niż dotąd sądzono.

Wykryto związek między częstotliwością wulgaryzmów a zakresem słownictwa. Innymi słowy, według przytoczonego badania ci, którzy częściej się kłócą, mają bogatsze słownictwo, niż ci, którzy tego nie robią.

Jeśli chodzi o wulgaryzmy, przyjęło się uważać, że ci, którzy rzadziej się kłócą mają ograniczony zasób słownictwa, są słabiej wykształceni i nie potrafią się kontrolować.

W badaniu dowodzi się, że rzeczywistość jest zupełnie inna, niż tradycyjne wyobrażenia.

Według naukowców ci, którzy używają słów będących tabu rozumieją nie tylko ich znaczenie, ale także subtelne różnice między nimi. Zdolność do postrzegania tych drobnych różnic świadczy o szerszej wiedzy lingwistycznej.

Indipendent opublikował artykuł opisujący badanie, w którym wzięło udział 1 000 studentów z Uniwersytetu w Madrycie. Zostali oni przebadani i przeegzaminowani na podstawie nawyków związanych ze snem. Badania wykazały, że ci studenci, którzy czuwali do późnej nocy osiągali lepsze rezultaty we wnioskowaniu indukcyjnym, co jest dobrym wskaźnikiem inteligencji, nieschematycznego myślenia i sukcesów w szkole.

Do znanych nocnych marków zaliczali się m.in. : Charles Darwin, Marcel Prust, Elvis Presley, ale i były amerykański prezydent Barack Obama...

Według wyników opublikowanych w badaniu przeprowadzonym na Uniwersytecie w Minnesocie, ludzie żyjący w bałaganie są bardziej twórczy od tych, którzy żyją w uporządkowanym środowisku.

Ponadto, ci, którzy żyją w czystym środowisku żyją wprawdzie zdrowo i są poprawni, ale niestety dużo mniej kreatywni, niż ci, którzy pracują pod stosem śmieci.

Autor: 
Tłum. Emila Liberda
Źródło: 

blic.rs

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.