Na Ziemię spadły diamenty z innej planety

Reklama

7 października 2008 roku, 37 km nad pustynią Nubijską w Sudanie eksplodowała asteroida. Obiekt znany jako 2008 TC3 miał nieco ponad 4 m średnicy. Z rozrzuconych po pustyni fragmentów udało się znaleźć 52 o wielkości od 1 do 10 cm i łącznej masie 4,5 kg.

Z czasem odłamki przebadano, skatalogowano, a zbiór uzyskał nazwę Almahata Sitta, co po arabsku oznacza "szósta stacja". To do stacji kolejowej między miastem Wadi Halfa i Chartumem, położonej nieopodal miejsca, gdzie znaleziono pierwsze fragmenty.

Zebrane odłamki to głównie urelity – rzadko występujące kamienne meteoryty, które często zawierają mikroskopijnej wielkości diamenty.

Istnieją trzy teorie, które wyjaśniają, jak takie diamenty mogą powstawać. Według jednej z nich są tworzone dzięki ogromnemu ciśnieniu, jakie powstaje w trakcie kolizji ciała, z którego pochodził meteoryt z innym obiektem.

Druga możliwość to odkładanie się chemicznych oparów, natomiast według trzeciej teorii, diamenty powstają pod działaniem normalnego, statycznego ciśnienia wewnątrz macierzystego obiektu, podobnie jak dzieje się to na Ziemi.

Przeprowadzona przez specjalistów z École Polytechnique Fédérale de Lausanne, analiza stosunkowo dużych, bo liczących ok. 100 mikronów, diamentów ukrytych w meteorytach Almahata Sitta pokazała źródło ich samych i odkryła gwałtowne pochodzenie całej asteroidy.

Badanie pokazało, że diamenty zawierają różne domieszki, takie jak chromity, fosforany oraz siarczki żelaza i niklu. Specjaliści nazywają je inkluzjami. Są one dobrze znane z diamentów ziemskich, jednak pierwszy raz opisano je w odniesieniu do tych, które pochodzą spoza naszej planety.

Kompozycja i kształt diamentowych kryształów może być wytłumaczona tylko w jeden sposób. Musiały one powstać pod wpływem ciśnienia sięgającego 20 Gpa (gigapaskali).

Zdaniem badaczy zrodziły się więc we wnętrzu tworzącej się planety, tzw. planetarnego embrionu o wielkości mieszczącej się między rozmiarami Merkurego i Marsa.

Jak tłumaczą autorzy odkrycia, wiele modeli teoretycznych przewiduje istnienie dużej liczby planetarnych embrionów w pierwszych milionach lat istnienia Układu Słonecznego. Wiele z nich miało przy tym rozmiary Marsa, tak jak ten, który zderzył się z Ziemią, dając początek Księżycowi.

Niektóre z takich planetarnych zarodków utworzyły znane dzisiaj planety, część zderzyła się ze Słońcem, jeszcze inne zostały wyrzucone poza układ.

- Badanie to dostarcza przekonujących dowodów na to, że macierzyste ciało urelitów było jedną z takich dużych, utraconych planet, zanim została zniszczona przez kolizję ok. 4,5 miliarda lat temu - mówią autorzy pracy opublikowanej w piśmie "Nature Communications".

Autor: 
------------
Źródło: 

Onet

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama