Pierwszy kot w kosmosie w końcu doczekał się zasłużonego uznania

Wszyscy słyszeli o Łajce - pierwszym psie w kosmosie. Dlaczego nikt nie mówi o pierwszym kocie w kosmosie? Być może powodem są skromne wyniki Francji w ogólnoświatowym wyścigu po nieziemskie odkrycia. Albowiem wspomniany kot pochodził właśnie z Francji.

A było to tak - 18. października 1963. francuska państwowa agencja kosmiczna wysłała w kosmos kotkę o imieniu Felicette. Francuzi, będący daleko z tyłu za USA i ZSRR, tylko czekali, żeby dołączyć do wyścigu. Z jakiegoś powodu zdecydowali, że na pierwszy ogień użyją kota. Początkowo tę misję miał wypełnić niedoszły kot-astronauta o imieniu Feliks, jednak ten, niespodziewanie, w dzień wylotu, gdzieś zniknął, dlatego konieczne okazało się zastępstwo. Kotka Felicette przeszła wymagający trening, po czym wskoczyła na miejsce Feliksa.

Żaden kot nigdy nie był wyżej - Felicette znalazła się na wysokości 150 km nad Ziemią, po czym, po dwunastu minutach, wróciła. Naukowcy badali zmiany w falach mózgowych u kotki. Niewiele wiadomo o wynikach przeprowadzonych eksperymentów. Podobno, na potrzeby badań, kotka Felicette została uśpiona, ale przynajmniej "wniosła znaczący wpływ w dziedzinie podróży kosmicznych...".

"Myślę, że trzeba spojrzeć na przebieg historii" - mówi Robert Perlman, historyk podbojów kosmicznych oraz redaktor magazynu Collect Space; i dodaje, że wyścig kosmiczny był rywalizacją rozgrywaną głównie między dwoma państwami - USA i ZSRR. W późniejszym czasie Francuzom nie zależało na kosmosicznych przedsięwzięciach. Być może ten fakt spowodował, że ich osiągnięcia - w tym wysłanie pierwszego kota w kosmos, nie zaznaczyły się wyraźnie w historii.

Francja jest partnerem w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), jest ściśle związana z NASA oraz współtworzy Międzynarodową Stacją Kosmiczną, jednak francuski astronauta zawsze wybierze rosyjską albo amerykańską rakietę. Dlatego prawdopodobnie Felicette, jako kotka pochodzenia francuskiego, nie zyskała rozgłosu, w przeciwieństwie do rosyjskich lub sowieckich zwierząt.

"Nie wiem czy jeszcze kiedyś jakiś kot albo pies poleci w kosmos" - mówi Perlman. Etap, kiedy człowiek musiał wysyłać ssaki w kosmos, żeby ocenić, jak ludzkie ciało zareaguje na panujące tam warunki jest już za nami. Teraz wysyłanie ludzi w kosmos jest normą, a więc rola zwierząt w tej dziedzinie jest zakończona - dodaje.

Matthew Serge Guy, dyrektor kreatywny agencji reklamowej Anomaly w Londynie, rozpoczął na platformie crowdfundingowej Kickstarter akcję, której celem jest zebranie 52,439 dolarów na pomnik pierwszego astro-kota.

"Około sześć miesięcy temu, kiedy byłem w pracy, natknąłem się w kuchni personelu na ręcznik z nadrukowaną treścią i zdjęciem kota; otóż mijała właśnie 50-dziesiąta rocznica od wysłania pierwszego kota w kosmos. Na ręczniku nie było imienia kota." - wspomina Guy.

"Postanowiłem bliżej przyjrzeć się historii Felicette oraz innych wysłanych w kosmos zwierząt, które - trzeba to jasno powiedzieć - cierpiały, i nie miały żadnego wpływu na własny los. Postanowiłem, że muszę coś zrobić, aby unaocznić światu błędy z przeszłości i uczcić pamięć o zwierzętach-astronautach. Stąd wziął się pomysł na pomnik Felicette" - podsumowuje Guy.

Autor: 
Anita J./Tłum. Rafał Lenatowski
Źródło: 

geek.hr

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.