Podróż ludzi na Marsa, o czym rzadko się mówi, jest niebezpieczna i nie magwarancji powodzenia

Reklama

Obrazek użytkownika koscielniakk
ndz., 10/28/2018 - 18:04 -- koscielniakk

Wyprawa na Marsa, o której codziennie mówią agencje prasowe i medialni stratedzy jest bardzo niebezpieczna i nie ma żadnej gwarancji, że promieniowanie oraz choroby nie zabiją astronautów w trakcie lotu lub zaraz po przylocie na Czerwona Planetę.

 

 

Naukowy współpracownik Instytutu Badań Medyczno- Biologicznych Rosyjskiej Akademii Nauk Aleksander Smolewski w 2011 roku wziął udział w słynnym projekcie "Mars 500". Projekt zakładał symulację lotu (trwającego 520 dni) międzynarodowej załogi na Marsa, wyjście na powierzchnię planety, nieprzewidziane sytuacje i kompletną izolację wewnątrz statku kosmicznego.

Specjaliści uważają, że lot na Marsa mógłby potrwać nawet 9 miesięcy i przez cały ten czas człowiek byłby poddawany promieniowaniu, bo promieniowanie jonizujące jest tym silniejsze im dalej od Ziemi. Grubość ścian statku kosmicznego nie będzie wystarczająca by ochronić przed promieniowaniem i dlatego dla kobiet będzie lepiej, by nie leciały. Kobiety z zasady żyją dłużej niż mężczyźni, co oznacza, że zachorują na raka w wyniku skumulowanego promieniowania. Wpływ promieniowania na kobiety będzie dużo większy niż na mężczyzn.

Według Aleksandra Smolewskiego, poziom promieniowania, z jakim zetknie się kosmonauta, jest znany. Bezpieczna dla życia, chociaż ryzykowna dla zdrowia, dawka promieniowania wynosi 1.000 milisiwertów : "Kosmonauci otrzymują około 1 milisiwerta dziennie. W naszym przypadku jest to 520 milisiwertów w ciągu całego lotu, co oznacza, że życie kosmonautów nie będzie zagrożone. Niestety, ciągle istnieje ryzyko chorób onkologicznych, które pojawią się, gdy człowiek otrzyma 660 milisiwertów". Problem w tym, że lot potrwa 520 dni wyłącznie w idealnych warunkach. Jeśli dojdzie do wzmożenia aktywności słonecznej, dawka promieniowania zwiększy się stukrotnie, co natychmiast zabije załogę.

Jeśli mimo wszystko ludzie dotrą do Marsa, będą musieli przeprowadzić bardzo skomplikowaną procedurę opuszczania. Jeśli to też przeżyją, znowu będą narażeni na promieniowanie jonizujące, które może doprowadzić do degradacji funkcji kognitywnych. Astronauci nie będą w stanie wykonywać swoich zadań, a być może w ogóle zapomną, co mieli robić. Oddzielnym problemem będzie leukemia, która może pojawić się jako następstwo promieniowania.

 

 

Smolewski powiedział dla "Sputnika", że oprócz wysokiego poziomu promieniowania, na powierzchni Marsa siła ciężkości jest dużo mniejsza niż na Ziemi, a to może negatywnie wpływać na mobilność człowieka. Na Marsie ludzie będą musieli przebywać głównie w podziemnej bazie, bo to jedyny sposób zmniejszenia wpływu promieniowania i uniknięcia ślepoty. Zmęczenie, stres, jak również zespół nagłej zmiany strefy czasowej (tzw. jet lag) również doprowadzą do zaburzeń kognitywnych. Po tych wszystkich utrudnieniach w drodze na Marsa i walki o przeżycie, niektórzy astronauci uznają za konieczne lecieć w przeciwnym kierunku... Smolewski mówi, że według najoptymistyczniejszych zapowiedzi, pierwszy lot człowieka na Marsa nastąpi najwcześniej po 2030 roku.

Autor: 
Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

Agencija

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama