Fatalnej letniej nocy 31 lat temu, nad pewnym jeziorem w tajemniczy sposób zginęło 1.700 osób. Nawet dziś naukowcy nie wiedzą dokładnie, dlaczego.

Jedna z najbardziej dziwnych i tajemniczych katastrof wydarzyła się w 21 sierpnia 1986 roku w pobliżu afrykańskiego jeziora Nyos. Zginęło wtedy ponad 1.700 osób i 3.500 zwierząt. W dalszym ciągu nikt nie wie, dlaczego.

Wszystko zaczęło się od potężnego grzmotu, po którym jezioro zmieniło się w fontannę wyrzucającą strumienie wody na wysokość kilkuset metrów. Dym uchodzący z jeziora uformował na wysokości około 100 m ogromną chmurę. Przestraszeni wieśniacy powychodzili z domów, by zobaczyć co jeszcze się wydarzy, pisze "Science Alert".

Ktokolwiek wyszedł na zewnątrz domu, prawie w tym samym momencie tracił świadomość. Ciężka chmura przykryła całą dolinę, a ludzie leżeli pokotem. Niektórzy z nich tracili przytomność, podczas gdy inni cierpiąc z bólu próbowali wciągać powietrze i umierali w ciągu kilku minut. Do 23 sierpnia chmura zniknęła, a ci, którzy ocaleli cierpieli na zawroty głowy trwające ponad 36 godzin.

Jednym z niewielu, którzy przeżyli katastrofę jest Josef Nkvaina.

- Nie mogłem mówić, byłem półprzytomny. Czułem się strasznie. Słyszałem jak córka dziwnie charczała, brzmiało to nienormalnie. Chciałem podejść do jej łóżka, żeby sprawdzić, ale zachwiałem się i upadłem. Próbowałem coś powiedzieć, ale nie mogłem wydobyć głosu, opowiada.

Jezioro wulkaniczne, leżące w północno-zachodnim Kamerunie, w pobliżu granicy z Nigerią, przez dziesięciolecia owiane było tajemnicą. Mówiono, że jest domem złych duchów, ale to przecież nie one były odpowiedzialne za śmierć ludzi i zwierząt.

Jezioro Nyos nagle wypuściło wielką chmurę dwutlenku węgla, który w okolicznych miastach i wioskach uśmiercił 1.746 osób i ponad 3.500 zwierząt. Pierwszy raz natura spowodowała śmierć tak dużej ilości ludzi i zwierząt.

Naukowcy wyjaśnili, że dwutlenek węgla jest cięższy od powietrza, dlatego opadł pokrywając dolinę warstwą trującego gazu o grubości około 50 metrów. Nie wiadomo, co wywołało emisję gazu znajdującego się w jeziorze.

- Wulkaniczne gazy, które ulatniają się spod jeziora, czasem rozpuszczają się i koncentrują w najgłębszych warstwach wody, a tropikalne temperatury tworzą swego rodzaju "pokrywy" ciepłej wody powyżej poziomu tej zimnej. Nie wiadomo, dlaczego ta bariera pękła, przyczyny mogły być różne, od trzęsienia ziemi, osunięcia się ziemi, wybuchu wulkanu do silnych deszczy, wyjaśnia naukowiec David Bressan.

Jezioro Natron to słone jezioro w północnej Tanzanii, niedaleko granicy z Kenią. Swoją nazwę zawdzięcza rzadkiemu minerałowi - natronowi. Jest mieszaniną sodu i wodorowęglanu sodu. Taki skład chemiczny jeziora uformował się ze względu na bliskość jednego z wulkanów. Natron jest nazywany "jeziorem mumii", a to z powodu tego, co dzieje się ze zwierzętami, które do niego wpadną.

W przypadku braku lepszego naukowego wyjaśnienia, teorie spiskowe nakazują wierzyć w opowieści niektórych okolicznych mieszkańców, że erupcja wywołana została eksplozją tajemniczej bomby, którą odpaliły izraelski i kameruński rząd.

Autor: 
M.B./Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

blic.rs

Dział: 
video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.