Polskie skrzydła nad Bułgarią

Tak się składa, że lotnictwo polskie jest najsilniejsze wśród państw-członków NATO na wschodzie Europy, więc rząd Bułgarii chce poprosić nas o pomoc w zapewnieniu ochrony swojego nieba.

Sytuacja lotnictwa bułgarskiego jest pod względem sprzętowym naprawdę tragiczna. Co prawda stany ewidencyjne wykazują piętnaście samolotów myśliwskich MIG-29, ale tylko cztery z nich zdolne są do lotu. Biorąc pod uwagę cykl użytkowania samolotu myśliwskiego, jego remonty oraz zapewnienie szkolenia dla personelu, aby utrzymać stałą gotowość do wysłania w powietrze dwóch lub czterech maszyn należy posiadać co najmniej kilkanaście sprawnych samolotów. Nie uszło to uwadze Rosjan, którzy dość dowolnie podchodzą do konieczności zgłaszania przelotów nad tym krajem.

Na wieść o planowanej współpracy pomiędzy naszym i bułgarskim lotnictwem do dymisji podał się kolejny raz dowódca lotnictwa bułgarskiego gen. Rumen Radew. Rok temu chciał postąpić podobnie i to wobec podobnych przesłanek braków sprzętowych. Media donoszą, że generał ma ambicje polityczne i zaczął swego rodzaju kampanię wyborczą, w listopadzie odbędą się w Bułgarii wybory prezydenckie. Podobno będzie kandydatem z ramienia Bułgarskiej Partii Socjalistycznej. Jeśli nawet uznamy, że armia straci wkrótce Radewa, ponieważ pociąga go polityka, to nie można zarzucić mu jedynie poczynań politycznych. Dla lotników bułgarskich sytuacja nie jest do pozazdroszczenia, pomijając aspekty ambicji.

Powodem, dla którego Bułgarzy chcą współpracy z nami jest posiadanie na stanie naszego lotnictwa również samolotów MIG-29. Co prawda obecnie najważniejszym naszym myśliwcem jest F-16, ale MIG-19 jeszcze wiele lat będzie u nas w służbie. Mamy w kraju wdrożony program remontów tych samolotów, co przedłuży ich resursy o około dziesięć lat.

Na korzyść lotnictwa polskiego działa także doświadczenie, jakie posiada ono w podobnych operacjach. Jak dotąd kilkukrotnie właśnie nasze MIG-29 stacjonowały na Litwie, aby zapewnić bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej tego kraju, jak również Estonii i Łotwy. Kraje te nie posiadają w ogóle lotnictwa myśliwskiego i dlatego rotacyjnie stacjonują tam samoloty poszczególnych członków NATO.

Dla czytelnika może się okazać zagadką powód, dla którego nie wysłaliśmy jak dotychczas na Litwę naszych F-16? Powodów jest co najmniej dwa. Po pierwsze, nie chcemy dodatkowo prowokować Rosjan do weryfikacji umiejętności naszych pilotów. Po drugie, działanie operacyjne naszych najnowszych samolotów byłoby dobrą okazją do przyjrzenia im się od strony rozpoznania elektronicznego, co nie byłoby korzystne dla naszej obronności. Należy jednoznacznie zaprzeczyć plotkom o braku przygotowania naszych pilotów do latania na F-16. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy kilka naszych samolotów brało udział w manewrach na terenie Stanów Zjednoczonych i Europy, a obecnie będziemy latać nad Syrią. Do Stanów Zjednoczonych polecieliśmy o własnych siłach, korzystając z pomocy samolotów NATO-wskich tankujących w powietrzu inne samoloty. O poziomie wyszkolenia polskich pilotów świadczyć może udział w corocznych ćwiczeniach lotniczych we Włoszech z użyciem broni atomowej. Polskie samoloty były odpowiedzialne za eskortowanie maszyn wyposażonych w broń atomową.

Zbigniew Wolski

Źródła: http://www.tvn24.pl/polskie-mysliwce-nad-bulgaria-szef-lotnictwa-zlozyl-dymisje,665345,s.html

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.