Ile naprawdę zarabiają influencerzy na Instagramie?

Choć trudno to zaakceptować powszechnie wiadomo, że influencerzy zarabiają krocie na Instagramie. Wystarczy jedno zdjęcie fotogenicznego blogera odpoczywającego na leżaku oznaczającego jakąś mało znaną markę za pomocą tagu lub hasztaga. Ten człowiek może zbić fortunę na rzekomo „niepozowanym” zdjęciu. Już czujesz się jak przedstawiciel szarej masy?

Trzeba mieć co najmniej 3.000 obserwujących, aby zacząć zarabiać na swoich postach, tłumaczy Georgie Cavanagh, twórca Tribe będący przedstawicielem spółki marek na rynku influencerów. Spółka ta została założona 2 lata temu, a już reprezentuje ponad 20.000 influencerów.

Zatem w jaki sposób Twoi obserwujący przekładają się na zarobki za post? Według Cavanagh typowy cennik opłat za reklamy wygląda następująco:

3K-10K= $75-$150

10K-25K=$150-$220

25K-50K=$220-$350

50K-100K=$350-$500

100K+=$500+

Najbogatsi współpracownicy marki Tribe zarabiają ponad $1000 tygodniowo dzięki Instagramowi. Jednak większość twórców powiązanych z tą marką ma mniej niż 100.000 obserwujących, zatem zarobki dla tych, którzy cieszą się większą popularnością są jeszcze większe.

Zdaniem Cavanagh to dobra inwestycja, bo marki mogą teraz zdobyć nawet o 20 razy więcej klientów płacąc wielu ambasadorem tyle, ile kiedyś zapłaciliby jednemu przedstawicielowi.

„Do tej pory byliśmy ograniczeni w reklamie. Promowanie produktu było sfokusowane na tym CO się mówi. Technologia pozwala nam zaznaczyć KTO to mówi”, dodaje.

Media społecznościowe umacniają zaufanie pomiędzy nami, a ludźmi których obserwujemy zatem kiedy ktoś nas obserwuje oferuje nam swoją rekomendację. Jest to osobiste i zwiększa prawdopodobieństwo, że zakupimy produkty przez nie reklamowane.

Naśladowanie jest wynikiem zareklamowania czegoś znajomemu. Cavanagh zwraca również uwagę na fakt, że pomimo skupienia się głównie na gwiazdach Instagrama posiadających miliony obserwujących, coraz więcej marek zaczyna dostrzegać mniej wpływowych influencerów, „twórców codziennych treści” z mniejszą liczbą obserwujących określając ich mianem „realistycznych” i „bliskich ludziom”

Poza tym co może być „bliższe” ludziom w poniedziałkowe popołudnie niż podziwiający grecki zachód słońca odziany w bikini bloger ?

Autor: 
Olivia Petter/Tłum. Agata Szymańska
Źródło: 

Independent

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.