Czarne prognozy naukowców

Reklama

czw., 09/03/2020 - 17:20 -- MagdalenaL

Przestępny, ale i przełomowy rok 2020 wszystkim nam pozostanie w pamięci jako zły i to z paru powodów. Pożary w Australii, pandemia koronawirusa, trzęsienia ziemi, powodzie i inne katastrofy naturalne wpływały pośrednio lub bezpośrednio na nas wszystkich i mogą być gorzkim przypomnieniem tego, co czeka naszą planetę.

Jeden z profesorów z Uniwersytetu MIT twierdzi, że rok 2020 może być ostrzeżeniem przed smutną przyszłością. Według niego, ludzkości coraz bardziej brakuje czasu, by zapobiec własnemu unicestwieniu, pisze "B92".

Jak wyjaśnił w rozmowie z „MIT News”, problemem będzie nadmierne ocieplenie planety i następująca po nim zmiana klimatu.

- Z ciepłem wiąże się ponad 90% energii zużywanej dziś do produkcji m.in. energii elektrycznej, chłodzenia i ogrzewania budynków i pojazdów, produkcji stali i cementu oraz innych działań przemysłowych. Wszystko to powoduje emisję niesamowitych ilości gazów, ostrzega profesor Asegun Henry z Wydziału Mechanicznego MIT. 

W liście opublikowanym w czasopiśmie Nature Energy Henry i jego koledzy ostrzegają przed pięcioma wielkimi problemami, które ludzkość musi rozwiązać, aby uniknąć samozagłady i odwrócić niebezpieczny kierunek, w którym obecnie zmierza świat.

- To naprawdę musi stać się misją, angażującą wspólne wysiłki społeczności naukowej tak, jak misją stało się wysłanie człowieka na Księżyc. W tym przypadku naszą misją jest ocalenie ludzkości przed zagładą spowodowaną zmianami klimatycznymi. Kończy nam się czas i potrzebujemy wszelkiej możliwej pomocy, ostrzega Henry.

Wyzwania, które mogą uratować świat

Jak podkreśla uczony, dotyczy to przede wszystkim rozwoju systemów magazynowania ciepła podczas przesyłu energii elektrycznej. Takie systemy powinny magazynować nadmiar ciepła w sposób, w jaki robią to systemy przechowujące nadwyżkę energii elektrycznej wytwarzanej ze źródeł odnawialnych.

Drugim wyzwaniem jest ograniczenie produkcji i uwalniania gazów węglowych do atmosfery, zarówno w ruchu ulicznym, jak i w procesach przemysłowych. Zmniejszyłoby to emisję dwutlenku węgla o prawie 50%. Wiele gałęzi przemysłu produkuje dwutlenek węgla, co oznaczałoby, że musimy opracować nowy sposób tej produkcji. To trudne, ale nie niemożliwe.

Trzecie wyzwanie dotyczy rozwiązania problemu chłodzenia, ponieważ klimatyzatory i lodówki zawierają związki chemiczne szkodliwe dla środowiska. Mimo że, coraz częściej stosowane są urządzenia chłodnicze, one również są źródłem szkodliwych chemikaliów ponadto, zużywają więcej energii elektrycznej. 

Pojawia się również problem transportu ciepła na większe odległości. Możemy już przesyłać z niewielkimi stratami i na duże odległości energię elektryczną, ale czy to samo będzie można robić z ciepłem?

Ostatnim wyzwaniem na liście uczonego jest znalezienie rozwiązania dla wydajnego i przyjaznego dla środowiska ogrzewania i chłodzenia naszych domów. Potrzebujemy systemu, który latem pochłonie ciepło, a zimą nas nim ogrzeje, pisze „B92”.

- Krótko mówiąc, mamy około 20 do 30 lat, zanim dojdziemy do punktu, w którym średnia temperatura na świecie nie wzrośnie więcej niż o 2 stopnie Celsjusza. Może się wydawać, że to wystarczająco dużo czasu, ale musimy nie tylko zmienić paliwo, którego używamy, ale także całkowicie zmienić infrastrukturę. Obawiam się, że zareagujemy za późno i jako gatunek nie przeżyjemy zemsty Matki Natury, ostrzega uczony.

Autor: 
Tłum. Emila Liberda
Źródło: 

J.A.K./blic.rs

Reklama