Czy konsumpcja uszczęśliwia?

Reklama

wt., 09/08/2020 - 20:03 -- MagdalenaL

Wszechobecne reklamy sprawiają, że ulegamy zachciankom częściej niż kiedykolwiek wcześniej. Jednak jak odróżnić to, co niezbędne od tego, co zbyteczne a prawdziwą potrzebę od chwilowego pragnienia?

Kupujemy trzy razy więcej niż w roku1960, taki wniosek wynika z raportu na temat stylu naszego życia przeprowadzonego przez Agencję Ochrony Środowiska i Gospodarki Energetycznej. Ta tendencja nie zmalała w przeciągu ostatnich lat, co więcej od początku 2000 roku zakup ubrań wzrósł aż o 60%. Za takie marnotrawstwo nasza planeta musi słono zapłacić, podkreśla raport Agencji Ochrony Środowiska i Gospodarki Energetycznej. We Francji każde gospodarstwo zawiera przynajmniej 2,5 ton różnego rodzaju wyposażenia (mebli, sprzętu AGD, itd.). Do jego wyprodukowania musi zostać wyemitowane aż 6 ton dwutlenku węgla, co jest równoznaczne z sześcioma przelotami (tam i z powrotem) na trasie Paryż - Nowy Jork. Do produkcji zużyte zostaje ponadto 45 ton świeżych surowców.

88% użytkowników smartfonów wymienia go, zanim ten zepsuje się 

Jak spowolnić tak szybko postępująca konsumpcję? Przede wszystkim zmuszając producentów do tworzenia trwalszych produktów. Pod koniec roku 2017 Stowarzyszenie Konsumentów HOP (Halte à l’obsolescence programmée – Stop dla celowego skracania żywotności produktów) złożyło pozew przeciwko kilku producentom drukarek. Przyczyną pozwu był brak tonera w nowo zakupionych drukarkach, co zmuszało ich użytkowników do przedwczesnego wymienienia wkładu. Niektóre z gigantycznych firm informatycznych, takie jak Apple są podejrzewane nawet o umyślne sprzedawanie uszkodzonych komputerów w celu podwyższenia wskaźnika reklamacji. 

Planowane skracanie cyklu życia produktów jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Prawdziwym motorem napędzającym nadmierną konsumpcję jest najwyraźniej niezaspokojony głód nabywania nowych rzeczy. Wystarczy tylko, żeby producenci i reklamodawcy zabłysnęli przed nami swoimi atutami, abyśmy od razu połknęli przynętę. Kupujemy nawet to czego nie potrzebujemy, według wyżej wspomnianego raportu 88% użytkowników smartfonów wymienia go zanim ten zepsuje się. Jak wytłumaczyć ten szał zakupowy? Wywodzi się on z okresu trwającego po zakończeniu drugiej wojny światowej a rokiem 1975, kiedy to nastąpił wzrost ekonomiczny i poziom życia w wielu krajach podwyższył się. „W ogólnym wyobrażeniu konsumpcja jest oznaką dobrego zdrowia” – tłumaczy socjolog, Sophie Dubuisson-Quellier, autorka książki La Consommation engagée (éd. Presses de Sciences Po). To pozostałość po okresie odbudowy powojennej, kiedy to kolejne rządy wzywały gospodarstwa domowe do wydawania pieniędzy sprzyjającemu rozwojowi.

Konsumpcja uwalnia w naszym mózgu korzystne hormony

Tutaj znowu wyjaśnienie pozostaje częściowe. Potrzeba zakupu najnowszego modelu telefonu bądź najbardziej udoskonalonych butów sportowych nie jest uwarunkowana jedynie czynnikami historycznymi. Przede wszystkim kierowana jest ona niejasnymi mechanizmami emocjonalnymi. Pragnienie pocieszenia się, pogodzenia się z rozczarowaniami, a nawet bycie bardziej kochanym przez bliskich. Konsumując, robimy coś więcej niż tylko to - kierujemy się ukrytymi motywami, psychologicznymi, ale także fizjologicznymi. Zakupy uwalniają w naszych mózgach korzystne hormony, pobudzają nas przez kilka chwil. Nie jest więc łatwo zmienić nasze konsumpcyjne nawyki. Jednak ich analiza może nam pomóc zrozumieć, co tak naprawdę czyni nas szczęśliwymi.  

Autor: 
Julia Zimmerlich i Marion Guyonvarch; tłumaczenie: Bogumiła Kardas
Dział: 

Reklama