Dlaczego program Pełna Zdolność do Samodzielnej Jazdy Tesli jest tak kontrowersyjny

Reklama

pt., 11/12/2021 - 00:45 -- MagdalenaL

Tesla wypuszcza na rynek prototypową wersję FSD dla tysięcy kierowców | Fot.: Reuters

Jedną z pierwszych rzeczy, które należy wiedzieć o programie Pełna Zdolność do Samodzielnej Jazdy (Full Self-Driving – FSD) jest to, że dzięki niej samochody nie jeżdżą same. Przynajmniej na razie.

Jednak na tym nie kończy się kontrowersja związana z tą technologią. Niechlujne zachowanie na drodze, myląca kampania budowania marki, oraz fałszywe obietnice Elona Muska uczyniły wartą 10 000 dolarów, częściowo autonomiczną funkcję przedmiotem sporu z udziałem rzeczników ds. bezpieczeństwa, urzędów kontroli, a także samych posiadaczy Tesli.

Mimo to Tesla wciąż chce wypuścić na rynek prototypową wersję FSD dla następnych tysięcy kierowców, prowokując kolejne pytania odnośnie tego, czy jest ona wystarczająco bezpieczna, by funkcjonować na publicznych drogach.

Czym jest Pełna Zdolność do Samodzielnej Jazdy?

 

Autopilot, który jest standardem w samochodach Tesla, jest zasadniczo układem kierowniczym z dodatkową możliwością nawigowania po krzywiznach na drodze i dopasowywania prędkości w odniesieniu do pojazdu jadącego z przodu.

FSD – który klienci mogą nabyć za jednorazową opłatę wysokości 10 000 dolarów, lub poprzez miesięczną subskrypcję wynoszącą 199 dolarów – dodaje możliwość automatycznej zmiany pasa, wjazdu oraz wyjazdu z autostrady, rozpoznawania znaków „stop” i świateł drogowych, oraz parkowania. Wymaga to całkowitej czujności kierowcy, jednak Tesla zamierza z czasem udoskonalić system, i twierdzi, że ich pojazdy będą wkrótce w pełni autonomiczne.

W czym leży problem?

Po części w kampanii budowania marki. Niektórzy krytycy zaznaczają, że przecenianie możliwości FSD – nazywając program „samodzielnie kierującym” podczas gdy wcale tak nie jest – stwarza ryzyko dla kierowców i reszty społeczeństwa. Organizacja Consumer Report wykazała, że FSD „nie dorównuje swojej nazwie” i osiągnął niespójne rezultaty w przeprowadzanych testach.

W sierpniu, dwóch Demokratycznych senatorów wysłało list do Federalnej Komisji Handlu, wyrażając obawy związane z tym, jak Tesla przedstawia Autopilota oraz FSD. Natomiast w maju, Kalifornijski Departament ds. Pojazdów Mechanicznych oznajmił, że przygląda się, czy Tesla swoimi stwierdzeniami odnośnie samodzielnej jazdy nie wprowadza klientów w błąd.

Producent samochodów wpakował się w kłopoty swoją decyzją o wprowadzeniu na rynek prototypowej wersji FSD dla tysięcy właścicieli Tesli w celu udoskonalenia swojego systemu. Wersja beta dodaje możliwość nawigacji po lokalnych drogach, jednak nagrania udostępniane w sieci w ciągu ostatnich lat pokazują, że wciąż należy dopracować wiele poważnych niedociągnięć.

Na wielu klipach można zobaczyć, że wersja beta w imponujący sposób nawiguje skomplikowane scenariusze tras, jednak wiele innych ukazuje również samochody nie radzące sobie z prostymi zadaniami na drodze, takimi jak omijanie dużych, betonowych ścian lub pojawiających się pasów ruchu. Program beta jest wyraźnym odejściem od rodzaju testów przeprowadzanych przez firmy produkujące samodzielnie poruszające się pojazdy, takie jak Waymo, które angażują profesjonalnych kierowców, i ograniczają testy do określonych stref.

Jakie jest zdanie posiadaczy?

Wielu posiadaczy samochodów Tesla dysponuje FSD na pokładzie swoich pojazdów, co udowodniło tysiące ludzi, którzy wykosztowali się na tą funkcję i poprosili o udział w testach beta. Entuzjastycznie dzielili się swoimi doświadczeniami, między innymi na Youtubie.

Jednak niektórzy czują, że zostali wrobieni w zakup drogiego dodatku, któremu nie jest nawet blisko do pełnej formy. Kilka osób pozwało Teslę za uchybienia w systemie FSD. Inni zastanawiają się na forach Tesli, czy kiedykolwiek otrzymają ukończony produkt wbudowany w ich auto.

Ich rozczarowanie jest zrozumiałe. Musk złamał wiele obietnic dotyczących technologii autonomicznej jazdy Tesli. Jak zapowiadał, pod koniec 2020 roku na drogach miało znaleźć się milion automatycznych taksówek, produkując przychód dla ich właścicieli samodzielnie przyjmując pasażerów.

Sam szef Tesli przyznaje teraz, że autonomia pojazdów jest trudniejsza do rozpracowania, niż mu się to wydawało.

„Nie oczekiwałem, że będzie to tak trudne, ale z perspektywy czasu ta trudność jest oczywista”, zatweetował w lipcu.

Autor: 
Tim Levin / tłum. Marcin Lejza

Reklama