Dziesięć tysięcy utraconych gwiazd

Reklama

ndz., 08/09/2020 - 02:20 -- AleksandraJ

Na początku zaliczano gwieździste niebo do najbardziej znaczących dóbr kulturowych ludzkości. Dzisiaj w dużej części zostało utracone – i wielu ludzi nawet tego nie zauważyło.

Zawsze kiedy zajmuję się moją pracą nad historią astronomii, fascynuje mnie związek dawnych ludzi z nocnym niebem. Oczywiście także dzisiaj ludzie znają budowę nieba, jeśli zajmują się astronomią. Ale nowoczesne badania odbywają się z pomocą wielkich teleskopów i teleskopów kosmicznych, przez których okular nikt przecież nie patrzy. A wcześniej zanim fotografia umożliwiła stworzenie trwałego obrazu nieba, nie pozostawało ludziom nic innego jak samemu spojrzeć w gwiazdy. Przy tym rozwijali intymny stosunek do punktów światła pośród ciemnej nocy.

Dzisiaj brakuje nam jednak przede wszystkim tej prawdziwej ciemnej nocy. Nie tylko tym, którzy zawodowo zajmują się badaniem nieba, ale nam wszystkim. Przez większość historii ludzkości towarzyszyła nam prawdziwa ciemna noc. I niebo, na którym błyszczało tysiące gwiazd, było widoczne gołym okiem, podobnie jak robiący wrażenie pas drogi mlecznej. Współczesne noce są jednak wszędzie jasne; można rozpoznać jedynie kilkadziesiąt lub kilkaset gwiazd, przerażająco wielu ludzi nigdy w swoim życiu nie widziało drogi mlecznej.

Co można zobaczyć na niebie a czego nie, można opisać, na przykład tą formułą:

mlim = 0,426μ - 2,365 – 2,5log F

Pochodzi z pracy naukowej, która zajmuje się zanieczyszczeniem światłem, a więc rozświetleniem nieba przez oświetlenie. Formuła podaje magnitudo krańcowe gwiazd, które w określonym miejscu są jeszcze widoczne gołym okiem. Zależy ona od jasności nieba samego w sobie μ i czynnika F, który uwarunkowany jest indywidualną siłą wzroku i doświadczeniem w obserwacji i najczęściej wynosi między 1.4 a 2.4.

“Magnitudo” w astronomii oznacza jednostkę, stosowaną do oznaczania blasku gwiazd. Tradycyjnie najjaśniej widocznym gwiazdom przypisywano magnitudo 1 a tym, które było ledwie widać 6. Dzisiaj ta definicja uzyskała poważny fizyczny fundament, podstawowe elementy zostały jednak zachowane. Powyższa formuła pozwala także na znacznie dokładniejsze oszacowanie tego, co można zobaczyć.

Ponieważ podział magnitudo został wprowadzony w antyku, nie było wtedy jeszcze sztucznie oświetlonych nocy. Dzisiaj niestety musimy uwzględnić ten efekt. Typowe niebo nad dużym miastem ma jasność μ=16 w jednostce magnitudo na kwadratową sekundę łukową i w odniesieniu do długości fal świetlnych 540 nanometrów. W ten sposób powstaje graniczne magnitudo około 4,7 – wszystkie gwiazdy błyszczące słabiej są dla nas niewidoczne. W praktyce można zobaczyć około kilkuset gwiazd w przeciwieństwie do miejsc, gdzie niebo jest naprawdę ciemne.

Tam, gdzie znajdują się ogromne profesjonalne obserwatoria astronomiczne (na przykład na Hawajach albo na wyżynach pustyń w Chile) niebo ma jasność około 22 magnitudo. W przestrzeni kosmicznej może być niewiele ciemniej, w tym wypadku można zobaczyć, przy dobrym wzroku i doświadczeniu w obserwacji, gwiazdy do magnitudo 7. Spojrzenie na niebo dostarcza wtedy widoku 10 000 gwiazd. Ale tylko wtedy.

Światło naszego nowoczesnego cywilizowanego świata i jasne noce są nie tylko problemem ekologicznym i zagrożeniem dla roślin i zwierząt. Zanieczyszczenie światłem jest nie tylko ogromnym marnowaniem energii i pieniędzy, ale przede wszystkim kulturową stratą dla całej ludzkości. A najgorsze jest w tym: Większość nawet nie wie, co straciliśmy.

Autor: 
Florian Freistetter, tłum. Aneta Garlikowska
Dział: 

Reklama