Ziemia będzie miała nowy "miniksiężyc". Ale jest w nim coś dziwnego

Reklama

ndz., 09/27/2020 - 09:36 -- MagdalenaL

Wszyscy znamy i kochamy nasz Księżyc. Był stałym towarzyszem Ziemi przez milenia, ostoją nieba. Ale to nie jest jej jedyny towarzysz. Co jakiś czas, mniejszy obiekt zostaje tymczasowo uchwycony na orbicie naszej planety, krąży przez krótki okres czasu, kilku miesięcy lub lat, a potem zostaje wyrzucony z powrotem w przestrzeń kosmiczną.

Obiekty te nazywamy mini-księżycami i chociaż przeprowadziliśmy kilka podstawowych obserwacji takich asteroid, tylko dwie zostały potwierdzone - 2006-RH120, która była na orbicie w 2006 i 2007 roku, oraz 2020-CD3 która była tam w latach 2018-2020.

Teraz astronomowie zauważyli nowy obiekt o nazwie 2020-SO, na zbliżającej się trajektorii, który prawdopodobnie zostanie tymczasowo przechwycony przez ziemską grawitację. Prognozy zakładają, że obiekt przybędzie w przyszłym miesiącu, w październiku 2020 roku, i pozostanie w pobliżu do maja 2021 roku, kiedy to odleci w kosmos.

Symulacje, wskazują że obiekt wejdzie na orbitę Ziemi przez jeden z Punktów Lagrange’a, stabilnych grawitacyjnie miejsc powstałych w wyniku oddziaływania grawitacyjnego Ziemi i Słońca.

Samo w sobie byłoby to niezwykle godne uwagi - ale jest jeszcze coś więcej. Orbita podobna do Ziemi i niska prędkość 2020-SO sugerują, że nie jest to asteroida; jej charakterystyka, według ekspertów, jest bardziej zgodna z czymś stworzonym przez człowieka.

2020-SO została sklasyfikowana jako planetoida Apollo w bazie JPL Small-Body Database. Tego typu asteroidy, poruszają się na drodze która przecina orbitę Ziemi. Asteroidy te, często zbliżają się bardzo blisko do Ziemi. Jednak są podejrzenia że 2020-SO jest czymś zupełnie innym.

Obiekt okrąża słońce w około rok i znajduje się na orbicie o bardzo niskim nachyleniu w stosunku do orbity Ziemi, co znaczy że jej orbita przypomina Ziemską. Jej ekscentryczność-odchylenie kształtu jej orbity od idealnego okręgu-jest niewiele większa od ziemskiej. A jej prędkość jest o wiele niższa od innych asteroid Apollo.

"To właśnie prędkość jest tu bardzo ważna." powiedziała archeolog kosmiczny Alice Gorman z Uniwersytetu Flinders w Australii. "Obiekt porusza się za wolno, co odzwierciedla jego prędkość początkową. To w zasadzie duża wskazówka."

Obiekty, które pochodzą z Księżyca również mają niższą prędkość niż asteroidy, ale Gorman zauważyła, że 2020-SO jest jeszcze wolniejsza od skał księżycowych.

Wszystko to wskazuje na to, że obiekt może być kosmicznym śmieciem. Według Paula Chodasa, pracownika NASA JPL, jest to odrzucony segment rakiety Centaur, która we wrześniu 1966, przewoziła sondę Surveyor 2 na Księżyc.

Rakiety wielokrotnego użytku to bardzo nowy wynalazek. Odzyskiwanie rakiet z kosmosu jest niezwykle trudne. Z tego powodu, przez dziesięciolecia, do misji kosmicznych używano wielostopniowych rakiet, złożonych z segmentów które były odrzucane. Segment z dopalaczem spada z powrotem na Ziemie, i może być wykorzystany ponownie, ale reszta rakiety jest wyrzucana w przestrzeń kosmiczną po zakończeniu misji.

Te odrzucone etapy generują dużo kosmicznych śmieci. I, według Gormana, łatwo je zgubić.

"Ponieważ w kosmosie istnieje tyle czynników, takich jak grawitacja i inne rzeczy które wpływają na ruch, obiekty kosmiczne są dość nieprzewidywalne." powiedziała.

"Bardzo łatwo stracić je z oczu, jeśli ich ciągle nie obserwujesz. A jeśli zrobią coś nieprzewidywalnego, a ty spojrzysz w złą stronę, to nie wiesz nawet, gdzie się podziały. To zdumiewające, ile rzeczy zaginęło."

Szacowana wielkość 2020-SO, przypomina rakietę Centaur. Według bazy danych NASA CNEOS obiekt ma od 6,4 do 14 metrów długości;  segment Centaur mierzy 12,68 metrów.

Asteroidy są wykrywane na niebie jako poruszające się jasne obiekty - kropki w ciemności. Możemy wywnioskować ich prędkość i orbitę oraz oszacować wielkość, ale bez dokładnych obserwacji nie da się dokładnie określić kształtu albo składu.

2020-SO ma dwukrotnie zbliżyć się do Ziemi. 1 grudnia 2020 r. zbliży się na odległość około 50000 kilometrów. Około 2 lutego 2021 roku przeleci ona 220000 kilometrów od Ziemi.

Oba przeloty są zbyt daleko by wejść w atmosferę ziemską, więc obiekt nie stanowi absolutnie żadnego zagrożenia. Jednak odległości te, zwłaszcza przy powolnych prędkościach, mogą wystarczyć do dokładniejszego zbadania tego zagadnienia i ustalenia, czym jest 2020-SO.

Może uda nam się przynajmniej ogólnie ustalić kształt. Spektroskopia może pomóc ustalić, czy obiekt jest pomalowany. A informacje o tym ile światła odbija, mogą pomóc w planowaniu długoterminowych misji kosmicznych. Jeśli 2020-SO rzeczywiście jest segmentem z Centaura, to oznacza to że był w kosmosie przez 54 lata. Statek kosmiczny, stworzony przez człowieka, przetrwał w pustce przez tyle czasu.

"Spektroskopia odbicia może dać nam ciekawe wyniki, które pozwoliłyby określić jak szorstka jest powierzchnia i w jakim stopniu została zniszczona przez pył i mikrometeoryty." powiedział Gorman.

"To jest materiał stworzony przez człowieka, który był w kompletnie innej części kosmosu. Ciekawe byłoby więc porównanie go do obiektów na niskiej orbicie okołoziemskiej, która zawiera znacznie więcej materiału do badań."

I oczywiście, niezależnie od tego, czy jest to segment rakietowy, właściwości 2020-SO mogą pomóc nam zidentyfikować inne obiekty bliskie Ziemi. Jeśli jest stworzony przez człowieka, to znaczy, że następnym razem, gdy zobaczymy obiekt o podobnych właściwościach, będziemy mieli trochę więcej informacji potwierdzających antropogeniczne pochodzenie.

Jeśli jest to asteroida, to znaczy, że odkryliśmy naprawdę dziwny kamień, co oznacza że asteroidy mogą poruszać się w niespodziewany sposób, przypominający rakiety.

Niezależnie od tego czym jest 2020-SO, jedno jest pewne: możemy się wiele nauczyć od naszego tajemniczego gościa.

Autor: 
Michelle Starr (tłum. Mateusz Basiak)
Dział: 

Reklama