Czy bierne palenie może skutkować zarażeniem koronawirusem?

Reklama

wt., 08/11/2020 - 12:31 -- MagdalenaL

Na ulicach wciąż dostrzec można wielu palaczy i vaperów, którzy nie kryjąc się ze swoim nałogiem, palą swobodnie na ulicach i plażach, opuszczając maseczki, a tzw. shisha bary - kawiarnie z fajkami wodnymi, działają na pełnych obrotach, całkowicie ignorując zasady zachowywania dystansu społecznego czy noszenia masek. Ale czy ci ludzie naprawdę mogą zarażać koronawirusem potencjalnych biernych palaczy?

 

Eksperci twierdzą, że bierne palenie nie jest odpowiedzialne za bezpośrednie rozprzestrzenianie wirusa, ale przyznają, że kropelki śliny, które wydmuchują palacze, mogą przenosić COVID-19.

Profesor Cevdet Erdöl z Uniwersytetu Nauk o Zdrowiu w Stambule ostrzega, że ​​fajki wodne są pod tym względem jeszcze bardziej niebezpieczne.

„Kawiarnie oferujące korzystanie z fajek wodnych/szisz, powinny być traktowane jako potencjalne źródło infekcji jeśli chodzi o choroby wysoce zakaźne, a zwłaszcza choroby wirusowe. Nawet jeśli nie dzielimy ustnika i rurki fajki wodnej z innymi, ryzyko przeniesienia wirusów jest wysokie, ponieważ dym wydzielany jest z tej samej maszyny” - powiedział.

Moment, w którym poczujesz dym papierosowy może oznaczać, że stoisz zbyt blisko palacza. W powszechnej opinii wydzieliny dróg oddechowych, rozpylane przez ludzi podczas mówienia, kaszlenia czy kichania, są głównym sposobem rozprzestrzeniania się wirusa. Te same wydzieliny mogą dostać się do układu oddechowego kolejnej osoby podczas palenia lub waporyzacji.

„Palacze nie tylko potencjalnie rozprzestrzeniają wirusa nie nosząc maski, ale też - często nieumyślnie – wydmuchując dym wraz z ich śliną wokół siebie, co zwiększa szanse na potencjalne zarażenie” - powiedział dr Albert Rizzo, dyrektor medyczny American Lung Association (ALA).

Bez względu na stopień ryzyka zarażenia się koronawirusem, każdy, w miarę własnych możliwości, powinien unikać biernego palenia. Wdychanie dymu papierosowego może przyczyniać się do powstawania innych problemów zdrowotnych, między innymi chorób serca i raka płuc, jak podaje amerykańskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (CDC). Okazuje się jednak, że bierne palenie to nie jedyna rzecz, o którą powinniśmy się martwić w trosce o własne zdrowie.

 

 

Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Yale w marcu wykazało, że związki z dymu tytoniowego mogą przenikać nawet do dobrze wentylowanych pomieszczeń, przyczepiając się do ubrań, skóry czy włosów, a następnie powoli odparowywać w procesie zwanym „odgazowywaniem”. Związki te, nazywane „dymem z trzeciej ręki”, to cząsteczki o gryzącym zapachu, zawierające związki rakotwórcze, takie jak benzen i formaldehyd, potencjalnie stwarzające poważne zagrożenie dla zdrowia.

Autor: 
Tłumaczenie: Laura Antkiewicz
Dział: 

Reklama