Umieralność na koronawirusa – niższa, niż sądzimy

Reklama

czw., 04/23/2020 - 21:57 -- zzz

Oryginalny artykuł opublikowano 29 marca 2020. Wszelkie cytowane cyfry i diagramy należy odnosić do tej daty.

Uwaga 1: Jeśli szukasz teorii spiskowych związanych z COVID-19, idź gdzie indziej. Poniżej znajdziesz jedynie nudną statystykę. Uwaga 2: To jest powierzchowna analiza przeprowadzona na niekompletnym zbiorze danych. Zachęcam do przesyłania mi kolejnych danych – dodam je wraz ze źrodłem. Uwaga 3: Poniższy artykuł powstał w moim czasie wolnym. Nie jest on w żaden sposób powiązany z moimi działaniami zawodowymi, klientami, pracodawcami czy partnerami.

Krótkie podsumowanie artykułu

1. Obliczony ponownie współczynnik śmiertelności wśród osób zdiagnozowanych (CFR) jest ok. dwukrotnie niższy od tego, o którym informują media.

2. Załamanie się systemu opieki zdrowotnej może zwiększyć CFR do 4-5%, co samo w sobie jest tragiczne, ale jest to mniej niż 10% czy nawet 45% – a takie liczby podają media.

3. Dla osób młodych ryzyko zgonu spowodowanego koronawirusem jest bardzo małe.

4. Dla seniorów ryzyko to jest znaczące, ale cyfry bezwzględne mogą być niższe, niż myślimy.

 

Wstęp

Jestem analitykiem danych, nie lekarzem. W tym artykule nie wysuwam żadnych wniosków dotyczących właściwości chorobotwórczych SARS-CoV-2. Nie próbuję umniejszać znaczenia choroby ani związanego z nią niebezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie – uważam, że mierzymy się z bardzo poważną sytuacją. Mój cel jest prosty: zauważyłem, że pewne istotne wskaźniki często są źle interpretowane i rozumiane, dlatego chcę przedstawić właściwe spojrzenie na te statystyki. Moja praca może przydać się tym, którzy odpowiedzialni są za podejmowanie decyzji, bo nie da się podejmować dobrych decyzji w oparciu o złe liczby. Muszę jednak zaznaczyć, że żadna część poniższego tekstu nie jest poradą dotyczącą zachowania jednostki w walce z chorobą. W szczególności interpretacja artykułu jako zachęty do lekceważenia zagrożenia byłaby błędna. Różnica wskaźników ryzyka o kilka punktów procentowych może być istotna przy podejmowaniu decyzji strategicznych na dużą skalę, jednak nie dla zachowań indywidualnych. No to zaczynamy.

Podaje się, że śmiertelność z powodu koronawirusa wynosi 3% (dane różnią się w zależności od źródeł, ale do tego przejdziemy później). Co w takim razie dzieje się we Włoszech, gdzie współczynnik śmiertelności ustabilizował się na poziomie 45,48%? W tym artykule wyjaśnię, dlaczego obie te liczby są niepoprawne, i dlaczego prawdziwa umieralność jest niższa, niż nam się wydaje.

Proporcja zgonów (death rate) z powodu koronawirusa we Włoszech na dzień 28.03.2020. Źródło: worldometer.com

Czym jest współczynnik śmiertelności

Istnieją trzy wskaźniki, które często są ze sobą mylone. Współczynnik śmiertelności (ang. mortality rate) oznacza procent populacji zmarły na daną chorobę w określonym przedziale czasu. Angielski termin case fatality rate (CFR) oznacza współczynnik śmiertelności wśród osób zdiagnozowanych. Natomiast death rate, wskaźnik przedstawiony na powyższym wykresie, to proporcja śmierci wśród zakończonych przypadków zachorowań (czyli wśród osób, które były chore w przeszłości, ale wyzdrowiały bądź zmarły), który dla rozróżnienia na potrzeby tego artykułu będzie zwany proporcją zgonówUwaga: te trzy angielskie terminy używane są w poszczególnych źródłach w różnym znaczeniu i często bywają mylone, szczególnie w mediach. Zapamiętaj więc, że w tym artykule będą używane zgodnie z powyższymi definicjami.

Prosty przykład: załóżmy, że zaraziło się 100 osób, ale tylko 10 zostało prawidłowo zdiagnozowanych. Z tych 10 osób jedna wyzdrowiała, jedna zmarła, a 8 nadal choruje. W tym wypadku mamy: współczynnik śmiertelności 1% (jedna osoba na sto), CFR 10% (jedna osoba na dziesięć), oraz proporcję zgonów 50% (jedna na dwie). Uważnemu czytelnikowi na pewno narzuci się kilka wniosków:

  • nie da się dokładnie zmierzyć współczynnika śmiertelności, ponieważ niemożliwe jest przeprowadzenie diagnozy całej populacji,
  • współczynnik CFR łatwo wyliczyć, ale równie łatwo źle zinterpretować, ponieważ zależny jest od naszych możliwości diagnostycznych. W powyższym przykładzie zdiagnozowano 10 osób, ale gdyby udało się zdiagnozować 20, wtedy CFR spadłby o połowę (mielibyśmy 1 zgon na 20 osób),
  • proporcja zgonów będzie zmieniać się z czasem. Do dziś wyzdrowiała tylko jedna osoba, ale jutro mogą wyzdrowieć dwie kolejne i wtedy proporcja zgonów spadnie do 25% (zmarła 1 z 4 osób). Jeśli jednak zamiast tego jutro jedna osoba umrze, proporcja zgonów podskoczy do 66% (2 z 3 osób).

Na tym właśnie polega problem. Bardzo chcielibyśmy znać współczynnik śmiertelności, ale nie możemy go obliczyć. Możemy go jedynie oszacować za pomocą wymiernych, ale bardzo niepewnych statystyk: CFR i proporcji zgonów. Dobra wiadomość jest taka, że najtrudniejsza część artykułu za nami. Popatrzymy teraz na kilka wykresów obrazujących proporcję zgonów, następnie oszacujemy CFR i zakończymy na współczynniku śmiertelności. Zapamiętaj tylko te terminy:

Kluczowe terminy

Przykład: 100 osób zostało zarażonych, ale tylko 10 poprawnie zdiagnozowano. Z tych osób 1 zmarła, 1 została wyleczona, a 8 nadal choruje.

  • współczynnik śmiertelności: 1% (1 ze 100),
  • CFR: 10% (1 z 10)
  • proporcja zgonów: 50% (1 z 2)

Dlaczego proporcja zgonów zmienia się w czasie?

Przeanalizuję teraz kilka wykresów z worldometers.info dotyczących proporcji zgonów, żeby pokazać coś ciekawego. Zacznijmy od Chin (tu uaktualnione źródło), ponieważ tam jest już dawno po szczycie epidemii.

To dobrze, bo dzięki temu dane obejmują cały przebieg epidemii. Poniżej bardzo ciekawy wykres obrazujący proporcję zgonów w Chinach, któremu chcę się przyjrzeć.

Dziś, przy prawie 80 tysiącach zakończonych przypadków zachorowań, w tym ponad 3 tysiącach zakończonych śmiercią, proporcja zgonów w Chinach wynosi około 4%.

Ale dlaczego ta liczba tak bardzo zmieniała się z czasem? Dlaczego na początku było to prawie 50%? Czy wirus był bardziej śmiertelny w początkowym stadium epidemii?

Nie był. Oto, co się stało. W początkowej fazie epidemii świadomość społeczna jest niska. Nie wszyscy chorzy zgłaszają zachorowania, nie ma też testów. Jedyne pewne dane pochodzą ze szpitali, w których liczy się zgony. Ale przecież do szpitala nie trafiają losowe osoby. Zwykle ich stan już w tym momencie jest poważny.

Co ważne: łatwo zarejestrować moment śmierci, ale trudno uchwycić moment wyzdrowienia. Zmarły pacjent od razu trafia do statystyk. Natomiast pacjent, który wyzdrowiał, pojawia się w nich dopiero po iluś badaniach kontrolnych i kilku tygodniach obserwacji.

Z tych powodów należy uznać że wczesne dane zawyżają odsetek najcięższych przypadków. Na początku epidemii zbiera się dane dotyczące przypadków zakończonych śmiercią, ale brakuje informacji o przypadkach lżejszych. Dopiero kiedy epidemia się kończy, mamy komplet danych.

Kolejna istotna kwestia: po zakończeniu epidemii nie ma już chorych. Wszystkie przypadki zachorowań zakończyły się – wyzdrowieniem bądź śmiercią. Na tym etapie proporcja zgonów dąży do CFR. Zatem znamy już szacunkową wartość CFR dla Chin: 4,1%.

Proporcja zgonów w Chinach, podsumowanie:

  • początkowa wartość 43% była obciążona błędem
  • końcowa wartość 4,1% jest bardziej zgodnia z rzeczywistością
  • zbliża się ona do wartości CFR.

 

A co z Koreą Południową?

Popatrzmy teraz na wykres dla Korei Południowej (źródło). Dlaczego wygląda inaczej?

Lewa strona wykresu nie pasuje do wcześniejszego tłumaczenia. Dlaczego w pierwszym stadium epidemii (przed 29 lutego) proporcja zgonów wynosiła 0, a nie 40%+ jak w Chinach?? Powód jest prosty. Oto suma zgonów w Korei Płd. do 29 lutego:

Widzimy, że między 15 a 29 lutego odnotowano jedynie 17 zgonów. To jedna osoba na dzień. Jest to po prostu zbyt mało danych, żeby móc wyciągnąć JAKIEKOLWIEK wnioski. Niektóre z tych śmierci mogły być przypadkowe. Lewa strona wykresu nie ma więc najmniejszego znaczenia. Po prostu ją zignoruj. Dalej wykres spada i zbliża się do CFR. Teraz wynosi 2,98%, ale z każdym dniem spada, więc końcowa wartość będzie niższa.

Proporcja zgonów w Korei Płd., podsumowanie:

  • Wskaźniki w pierwszej fazie epidemii są bez znaczenia. Zbyt mało danych.
  • Końcowa wartość CFR jest niższa od 2,98%.

Co na to Włosi?

Przejdźmy wreszcie do proporcji zgonów we Włoszech (uaktualnione źródło danych tutaj):

Ale… że co?! Do dziś Włochy mają na pewno wystarczającą ilość danych (9000 zgonów). Nie są też w początkowej fazie epidemii. Dlaczego więc wykres nie opada, tak jak w Chinach i Korei, i dlaczego proporcja zgonów ustabilizowała się na 45%? Czy nasza wcześniejsza teoria jest błędna? Czy wirus zmutował? Albo dla Europejczyków jest bardziej śmiertelny? A może załamał się system zdrowia, szpitale nie są w stanie nikomu pomóc i dlatego aż 45% chorych umiera, zamiast nie 3%? To byłoby straszne. Ale nie, to nieprawda. Żadna z tych hipotez nie jest prawdziwa.

Intuicja analityka danych podpowiada proste rozwiązanie: to nic innego, jak tylko problem z jakością danych (bardziej precyzyjny termin używany w statystyce: nie dość dobra harmonizacja danych pomiędzy krajami). Wyjaśnię to za chwilę.

Jednak nawet bez doświadczenia w statystyce możesz dojść do tego wniosku używając zdrowego rozsądku. Na przykład – wiemy, że u wielu osób publicznych, w tym Borisa Johnsona, Księcia Karola i Toma Hanksa, wykryto koronawirusa, i bardzo niewiele z nich zmarło. Czy jest więc możliwe, że 45% Włochów umiera? Oczywiście nie. Co w takim razie dzieje się we Włoszech?

Krótka odpowiedź: z jakiegoś powodu dane z Włoch są niekompletne. Inaczej niż w Chinach czy Korei Płd., we Włoszech wciąż nie rejestruje się wyzdrowień osób, u których przebieg choroby był łagodny. Może (zgaduję) z różnych powodów (społecznych, kulturalnych czy praktycznych) wiele osób z łagodnymi objawami zostaje w domach i przeczekuje czas choroby, nie informując o tym władz i nie poddając się testom. Mamy więc informacje jedynie o ciężkich przypadkach, tak samo jak w Chinach w pierwszych dniach epidemii, i wydaje się, że umiera duży procent chorych. Faktycznie, umiera duża liczba osób, ale wciąż jest to mały procent wszystkich zarażonych. To znaczy, że we Włoszech jest dużo, dużo więcej chorych.

Czy jednak kiedykolwiek będziemy w stanie udowodnić tę hipotezę, nie badając każdego obywatela? Tak – możemy to zrobić analizując dane o 70 tysiącach chorych we Włoszech. Czy jest to grupa reprezentatywna dla całej populacji pod względem rozkładu grup wiekowych? Okazuje się, że nie. Większość przypadków koronawirusa (zarówno zakończonych wyzdrowieniem lub zgonem, jak i wciąż aktywnych) należy do osób w grupie najwyższego ryzyka (osoby powyżej 60 roku życia). Jak to wytłumaczyć? Może we Włoszech wirus atakuje jedynie seniorów? Oczywiście, że nie. Włochy po prostu nie rejestrują zarażeń wśród osób młodych. Wyjaśnił to szczegółowo Andreas Backhaus w swoim znakomitym artykule. Poniższy wykres (z tego samego artykułu) pokazuje, że struktura wiekowa włoskiego społeczeństwa (na niebiesko) różni się od struktury wiekowej osób chorych na koronawirusa (na pomarańczowo). W pomarańczowej grupie znacznie mniej jest osób młodych.

Proporcja zgonów we Włoszech, podsumowanie:

Dobre wieści: śmiertelność we Włoszech jest mniejsza, niż się wydaje. Tak, 9000 osób zmarło. Ale nie było to 42% wszystkich przypadków – być może tylko 3%.

Złe wieści: wirus rozprzestrzenił się we Włoszech dużo szerzej, niż myślimy. Oficjalna liczba zachorowań to 92 000, ale nie odzwierciedla ona stanu rzeczywistego. Możliwe, że już nawet 300 000 osób zachorowało i wyzdrowiało!

 

CFR we Włoszech 10%? Nie do końca.

Wskaźnik śmiertelności wśród przypadków zdiagnozowanych (CFR) dla Chin wynosi 4%, dla Korei Płd. 3%, ale co z Włochami? Teraz wiemy już, jaki problem jest z CFR. Obliczmy szybko dzisiejszy wskaźnik CFR dla Włoch na podstawie aktualnych danych: 10 000 zgonów / 92 000 zachorowań = 10,87%. I tę właśnie liczbę podają media, w tym businessinsider, lifescience i inni. Ale to nieprawda. Ta wartość nie jest prawidłowa dla całego społeczeństwa. To jest statystyka dotycząca jedynie pacjentów hospitalizowanych, którzy stanowią bardzo szczególny wycinek włoskiego społeczeństwa. Trafili do szpitali, kiedy już byli chorzy.

Można więc uznać, że używany wskaźnik statystyczny jest niemiarodajny. Możemy obliczać CFR, ale nie jest to pomocne, bo nie dotyczy całego społeczeństwa. W takim razie jaki wskaźnik byłby bardziej miarodajny?

Jedna z możliwości: znając rozkład zakończonych przypadków zachorowań w grupach wiekowych, możemy obliczyć CFR osobno dla każdej z tych grup. Czego się z tego dowiemy? Jak widać poniżej, wskaźniki CFR dla Włoch w poszczególnych grupach wiekowych nie różnią się znacznie od wartości dla reszty świata. To ten sam wirus, tak samo śmiertelny. Tak to wygląda w różnych krajach (autorzy: Hannah Ritchie i Max Roser, tu znajdziecie całość tego bardzo obszernego artykułu z ourworldindata):

Można więc teraz zebrać te wskaźniki CFR dla różnych grup wiekowych i przeliczyć ogólny CFR, biorąc pod uwagę faktyczny rozkład wiekowy włoskiego społeczeństwa dostępny tutaj. W zależności od metody obliczeń otrzymasz liczbę… z zakresu 4-5%. A nie 10%.

CFR na poziomie 4-5% jest wciąż większy od CFR dla Korei Płd. (3%) i Chin (4%). Dlaczego? Przypisuję to dwóm czynnikom: (1) w Korei przeprowadza się więcej testów na osobę, więc więcej przypadków zostaje zdiagnozowanych i odnotowanych, (2) szpitale we Włoszech są pełne, nie wszyscy potrzebujący otrzymują pomoc lekarską, i dlatego więcej osób umiera. Ważny wniosek: załamanie się systemu zdrowia, niosące ze sobą problemy z dostępnością respiratorów, chaos i słabą organizację może przyczynić się do wzrostu CFR z 3% do 4-5%. Czy to dużo? Dość dużo. Ale nie 10%.

Włochy, podsumowanie:

  • proporcja zgonów 45% jest nieprawidłowa
  • CFR na poziomie 10% również nie jest prawidłowy
  • CFR obliczony w zależności od grup wiekowych wynosi 4-5%
  • niewydolny system opieki zdrowotnej przyczynił się do wzrostu CFR z 3% do 4-5%, ale nie więcej.

W sieci jest dużo dobrze opracowanych materiałów, które podają więcej szczegółowych danych, jak na przykład ten artykuł po hiszpańsku, w którym podano współczynnik śmiertelności dla różnych grup wiekowych w Hiszpanii. Ten artykuł (Timothy W. Russel et al.) opisuje to samo dla statku Diamond Princess. Jest tego więcej. We wszystkich tych materiałach, na przygotowanie których wiele osób z różnych stron świata poświęciło długie godziny, widzimy te same, niezmienne dane:

CFR w zależności od wieku na całym świecie (uproszczenie):

  • osoby młode: ~ 0,1%
  • osoby w średnim wieku: ~ 1%
  • osoby starsze: ~ 10%

Ten obraz jest celowo uproszczony. Oczywiście jest jeszcze wiele innych czynników. Jeśli chorujesz na raka, ryzyko jest wyższe. Jeśli kraj, w którym mieszkasz, ma fantastyczną opiekę zdrowotną, ryzyko jest niższe. I tak dalej.

I wreszcie: śmiertelność

Teraz, znając CFR dla COVID-19, możemy rozmawiać o wskaźniku śmiertelności. Pamiętasz początek tego artykułu? Umieralności nie da się zmierzyć, da się ją tylko oszacować, bo nie wszystkie przypadki zachorowań są odnotowywane. Ale wiemy jedno: śmiertelność jest zawsze niższa, niż CFR, co wynika z prostej matematyki. Żeby określić śmiertelność, musimy oszacować, jak wiele zachorowań nie zostało zauważonych i zgłoszonych. To przekracza moje możliwości, ale mogę podzielić się kilkoma wskazówkami.

Jest coraz więcej materiałów wskazujących, że liczba niezgłoszonych przypadków na całym świecie może nawet kilkukrotnie przekraczać liczbę przypadków odnotowanych. Na przykład to badanie pokazuje, że w Chinach 85% zachorowań mogło pozostać niezgłoszonych. To wydaje się sensowne, ponieważ tak jak wspomniałem wcześniej, we Włoszech ta liczba prawdopodobnie wynosi 75%. Podobał mi się również ten wartościowy artykuł, wyjaśniający, że CFR w Korei Płd. jest mniejszy niż w Chinach z podobnego powodu. Wreszcie w tym artykuletutaj objaśnionym dla szerszego grona odbiorców, oszacowano, że śmiertelność w Wuhanie wyniosła ok. 1,4% (nie 4%) – z tego samego powodu. W ostatnich dniach pojawiało się coraz więcej materiałów, których autorzy podążają tym samym tropem, co sugeruje, że ogólna śmiertelność na COVID-19 może być wartością z zakresu 1% w dół. Sądzę że jest tak również we Włoszech. Nie zamierzam skupiać się jednak na tej liczbie, a to z powodów praktycznych: ważniejsze jest ustalenie śmiertelności w poszczególnych grupach wiekowych, niż dla ogółu społeczeństwa.

Prawdziwa liczba zarażeń jest na pewno większa, niż wynika ze statystyk – możliwe, że czterokrotnie (ta liczba oparta jest raczej na przypuszczeniu, niż na badaniach, i może być błędna). Co to oznacza? Jeśli cztery razy więcej ludzi choruje, ale nie umiera, to śmiertelność jest czterokrotnie niższa od CFR. Tutaj liczba 4 jest domysłem, ale chodzi o to, że śmiertelność zawsze jest ileś razy niższa od CFR. Jeśli połączymy tę wiedzę i fakt, że CFR dla osób młodych i zdrowych i tak jest bardzo niski, dojdziemy do następującego wniosku:

Śmiertelność wśród ludzi młodych:

Dla ludzi zdrowych poniżej czterdziestki, szansa, że umrzesz na koronawirusa jest jak jeden do tysiąca (0,1%), lub mniejsza.

Dla porównania: szansa wypadku drogowego z ciężkimi obrażeniami w przeciągu najbliższych 12 miesięcy wynosi 0,7% (siedem razy więcej). [uwaga dla polskich czytelników: liczby na podstawie statystyk z USA]

 

Co z osobami starszymi?

Nie podlega dyskusji fakt, że wirus szybko zabija osoby z grupy wysokiego ryzyka: seniorów, cukrzyków, chorych na raka, itd. Szpitale są przepełnione, a sytuacja tych ludzi jest dramatyczna. Najbardziej tragiczne dla tej grupy jest to, że po zachorowaniu ich szanse na wyzdrowienie spadają gwałtownie przez brak sprzętu medycznego (respiratorów) i odpowiedniej opieki. Statystyki wskazują jednak na to, że za dużą część tej tragedii może odpowiadać nie sam wirus, ale nieskuteczne procedury lub panująca w społeczeństwie histeria. Popatrzmy:

Oto śmiertelność we Włoszech w poprzednich latach. W 2019 wynosiła ona 10,7 na 1000 mieszkańców. W przeliczeniu na 60,48 miliona mieszkańców tego kraju jest to 1772 zgonów dziennie. To jest normalna proporcja we Włoszech, bez koronawirusa.

Natomiast w roku 2020 dotychczas nastąpiło 163 239 zgonów, jak podaje italiaora.org. Czy to więcej niż w zeszłym roku? Tak. Dziś jest 29 marca. Jeśli ludzie umieraliby w tym samym tempie, co w zeszłym roku, wynik byłby nieco niższy: 155 936. To oznacza, że koronawirus spowodował 7303 dodatkowych zgonów.

A jednak worldometer podaje, że we Włoszech na koronawirusa zmarło 10023 osób (na podstawie komunikatów włoskiego rządu). Co to znaczy? Czy jest możliwe, że ta liczba jest zawyżona? Każdy zgon na oddziale intensywnej terapii rejestrowany jest jako spowodowany chorobą, z powodu której zmarły trafił na oddział. Wszystkie inne schorzenia, na które cierpiał zmarły, odnotowane zostają jako choroby współistniejące. Czy jest możliwe, że brakujące 2700 zmarłych to osoby, które zaraziły się wirusem, kiedy były już w stanie terminalnym spowodowanym chorobą współistniejącą?

Co więcej, wiele wskazuje na to, że pośrednią przyczyną części zgonów może być ogólna atmosfera społeczna, przez którą placówki medyczne są zalewane zgłoszeniami pacjentów z objawami chorobowymi, mimo, że wiele z nich jest łagodnych i nie potrzebuje leczenia.

Uwaga 1: Ta analiza wymaga jeszcze pracy. Dzienny wskaźnik śmiertelności może wahać się w zależności od pory roku czy regionu, a do tego typu danych nie mam dostępu. Poza tym porównywanie poszczególnych lat może być mylące. Lata mogą różnić się od siebie z najróżniejszych powodów. Dodatkowo, jak zauważył jeden z czytelników, wprowadzenie stanu wyjątkowego również mogło mieć wpływ na liczbę zgonów, na przykład przez obniżenie liczby wypadków samochodowych czy przypadków śmierci pacjentów podczas operacji (nie przeprowadza się operacji), lub zwiększenie liczby samobójstw. Weryfikacja powyższych przypuszczeń – powtarzam, to jedynie przypuszczenia, nie fakty – wymaga większego nakładu pracy. Jeśli ktokolwiek z czytelników ma dostęp do podobnych badań, przeprowadzonych niekonieczne we Włoszech, ale też w innych krajach, proszę o kontakt, chętnie uzupełnię artykuł. Uwaga 2: Nie udało mi się skontaktować z italiaora.org w celu ustalenia wiarygodności licznika śmiertelności.

Hipotezy do sprawdzenia:

Umieralność wśród seniorów:

Hipoteza: możliwe, że 1/4 chorych, którzy zmarli na koronawirusa, tak naprawdę zmarło z powodu innych schorzeń.

Podsumowanie: powinniśmy się bać?

Daleki jestem od popierania teorii spiskowych, czy twierdzenia, że COVID-19 to zmyślona choroba. Koronawirus jest prawdziwy, śmiertelny i niebezpieczny. Szybko się rozprzestrzenia, zabija ludzi i powoduje tragedie.

Jednak wydaje się (jedynie na podstawie danych z Włoch), że ogólne postrzeganie tej choroby przez społeczeństwo może być nieadekwatne do prawdziwego zagrożenia. Potwierdzają to liczby:

Główne spostrzeżenia:

1. We Włoszech, przeliczony ponownie CFR jest dwukrotnie niższy, niż wynikałoby to z komentarzy mediów.

2. Załamanie się systemu opieki zdrowotnej może spowodować wzrost CFR do 4-5%, co jest tragiczne, ale nie 10% czy 45%, jak podają media.

3. Dla osób młodych: ryzyko śmierci na koronawirusa jest bardzo małe.

4. Dla seniorów: ryzyko jest znaczące, ale bezwzględna liczba przypadków śmiertelnych może być niższa, niż myślimy.

Co więcej, powszechna panika prawdopodobnie przyczynia się do wzrostu liczby zgonów, powodując rosnący chaos oraz irracjonalne zachowania ludzi.

Muszę dodać jeszcze jedną ważną rzecz, która została dobrze podsumowana przez czytelniczkę z USA: Te liczby przestają mieć znaczenie, jeśli znałeś kogoś, kto wciąż by żył, gdyby nie koronawirus. Ja – póki co – znam trzy takie osoby. Nie da się tego powiedzieć lepiej. Nawet jeśli śmiertelność wynosi jeden na milion, co to zmienia, jeśli tą jedną osobą była twoja mama? W tym artykule skupiam się na ogólnej statystyce, ale wgryzając się w te liczby musimy pamiętać, że za nimi kryją się tysiące prywatnych tragedii, które trzeba szanować. Bardzo dziękuję za ten komentarz.

 

Dlaczego napisałem ten artykuł

Tu kończy się moja analiza. Napisałem ją, ponieważ obawiam się, że niektóre z decyzji na poziomie narodowym podejmowanych ostatnio w wielu krajach mogą opierać się na złych liczbach

Zatrzymaliśmy krajowe gospodarki, doprowadziliśmy całe gałęzie przemysłu na granicę upadłości i zamknęliśmy ludzi na całe tygodnie w domach. Konsekwencje tych działań będą bezprecedensowe, a podniesienie się z nich może zająć nam całe lata (indywidualne upadłości, bezrobocie, więcej samobójstw, chorych na schorzenia spowodowanie niezdrowym stylem życia, a także przemocy w rodzinach patologicznych). Problem przemocy domowej potroił się od wprowadzenia nakazu pozostania w domach, a 90% tych zdarzeń związane jest z epidemią COVID-19 [uwaga dla polskiego czytelnika: dane z Wielkiej Brytanii]

Skala i prawdopodobne skutki tych działań są przerażające. Czy próbując uchronić ludzi od śmierci na COVID-19 nie tworzymy sytuacji, która koniec końców zbierze gorsze żniwo?

Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Z pewnością osoby odpowiedzialne za podejmowanie decyzji, ich doradcy, oraz inne osoby wpływowe powinni mieć dostęp do prawidłowych danych, na których będą mogli oprzeć swe decyzje. Stąd właśnie moja analiza – mam nadzieję, że przyda się chociaż niektórym z nich.

 

Paweł Płaszczak
Tłumaczenie: Małgorzata Bronowska-Huszár

Lista podziękowań dla osób które pomogły napisać artykuł, a także uaktualniana na bieżąco chronologiczna lista zmian i edycji znajduje się w oryginalnym artykule, pod spodem tekstu.

Autor: 
Paweł Płaszczak
Źródło: 

hondata.blog/articles

Reklama