Zmiany klimatyczne: Importy z Walii „powodują wylesianie’'

Reklama

pt., 12/17/2021 - 00:04 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Rivelino Verá Gabriel powiedział, że deforestacja utrudnia życie rdzennym mieszkańcom Brazylii.

Brazylijski wódz plemienny ostrzegł, że import walijskiej soi może być odpowiedzialny nie tylko za „wylesianie, ale i za przelanie krwi tubylców".

Rivelino Verá Gabriel powiedział, że uprawa soi niszczy styl życia południowoamerykańskiego ludu Mbya Guarani.

W nowym raporcie ujawniono, że towary importowane do Walii z obszarów wysokiego ryzyka mają wpływ na wylesianie.

Skłoniło to rząd walijski do obietnicy podjęcia działań w sprawie produktów takich jak wołowina, soja i olej palmowy.

Pan Gabriel mieszka w Puszczy Atlantyckiej w Brazylii i jest koordynatorem Komisji Guarani Yvyrupa, która zrzesza członków ludu Guarani.

Komentując raport, powiedział: „Ludzie, którzy kupują soję, muszą wiedzieć, skąd ona pochodzi, że istnieje silna identyfikowalność".

„Muszą wiedzieć, czy soja, którą kupują, aby nakarmić kurczaka z Walii, na przykład, pochodzi z wylesionych obszarów na terytoriach tubylczych”.

Jak powiedział, wylesianie oznaczało, że zdolność jego ludu do przetrwania stawała się coraz trudniejsza.

Rzeki stały się zanieczyszczone, nie można było znaleźć tradycyjnych ziół, a polowanie stało się trudniejsze.

Organizacje charytatywne zajmujące się ochroną środowiska obliczyły, że na obszarze o powierzchni równej 40% wielkości Walii rośnie garstka kluczowych dla niej towarów.

Doprowadziło to do wezwań do zmiany celów związanych ze zmianami klimatycznymi, aby uwzględnić towary wysyłane z zagranicy.

Wpływ towarów importowanych do Walii na deforestację został ujawniony w nowym raporcie.

 

Co mówi raport?

Nad badaniem pracowały organizacje charytatywne WWF Cymru, Size of Wales i RSPB Cymru.

Przyjrzeli się oni kakao, palmie, wołowinie, skórze, kauczukowi naturalnemu, soi, drewnu, celulozie i importowi papieru.

Raport wykazał, że prawie jedna trzecia gruntów wykorzystywanych do ich uprawy dla Walii znajduje się w krajach o wysokim ryzyku wylesiania i wyzysku pracowników.

Emisje dwutlenku węgla związane z wycinaniem lasów w celu zapewnienia importu soi, kakao, palmy i kauczuku były równoważne prawie jednej czwartej emisji z transportu w Walii każdego roku.

Obszar pięć razy większy od Newport jest wykorzystywany do uprawy soi dla Walii.

Organizacje charytatywne stwierdziły, że mieszkańcy Walii przyczyniają się do wylesiania, jedząc mięso karmione „soją wysokiego ryzyka".

Tymczasem każdego roku Walia wykorzystuje tereny zamorskie wielkości Brecon Beacons, aby zaspokoić popyt na wołowinę.

Ponad jedna czwarta (26%) znajduje się w krajach o wysokim ryzyku wylesiania i wyzysku siły roboczej.

Co Walia może zrobić z deforestacją?

Raport radzi Seneddowi, aby zachęcał rolników do stosowania praktyk przyjaznych naturze i klimatowi, które nie polegają na importowanej paszy dla zwierząt.

Zaleca się również strategię, która napędza i nagradza identyfikowalne sieci dostaw od gospodarstwa do zakładu przetwórczego.

Organizacje charytatywne chcą, aby rządy walijski i brytyjski zapewniły, że umowy handlowe po Brexicie zagwarantują wysokie standardy środowiskowe i społeczne.

Obecne cele walijskie w zakresie redukcji gazów cieplarnianych i osiągnięcia zerowego poziomu netto skupiają się jedynie na emisjach krajowych, więc istnieje dążenie do opracowania raportu, który uwzględniałby emisje spowodowane importem.

Shea Buckland-Jones z WWF Cymru powiedziała, że Walia ma „katastrofalny" wpływ na światowe lasy.

„Wiemy, co należy zrobić, a ten raport przedstawia niektóre z rozwiązań", powiedział.

„Walia musi działać już teraz, zmieniając sposób, w jaki kupujemy, konsumujemy i inwestujemy".

Zastępca dyrektora Size of Wales, Barbara Davies Quy, powiedziała, że szczyt COP26 był szansą dla Walii, aby pokazać przywództwo i podjąć odważne działania.

„Rząd walijski musi wykorzystać tę okazję do napędzania pozytywnych zmian w naszych kanałach dostaw i zobowiązać się do włączenia celów wolnych od wylesiania do wszystkich wydatków sektora publicznego", powiedziała.

W pierwszym ważnym porozumieniu COP26 w zeszłym tygodniu, ponad 100 przywódców obiecało zakończyć i odwrócić proces wylesiania do 2030 roku.

Wielka Brytania znalazła się wśród sygnatariuszy. Organizacje charytatywne twierdzą, że działania są potrzebne wcześniej.

Dane sugerują, że prawie 20% amazońskich lasów deszczowych zostało utraconych, a jeśli kolejne 5% zniknie, może zostać uruchomiony punkt krytyczny, w którym nie będą w stanie utrzymać się jako tropikalne lasy deszczowe.

Minister ds. zmian klimatu Walii, Julie James, powiedziała, że raport jest „szokujący".

„Absolutnie musimy coś zrobić i miejmy nadzieję wyeliminować nasz wpływ za granicą, jak również w domu".

Była „absolutnie zdeterminowana", aby zmienić politykę przetargową walijskiego rządu.

„Będziemy również musieli porozmawiać z wszystkimi naszymi supermarketami i innymi nabywcami w całej Walii, aby wszyscy się do tego przyłączyli", powiedziała.

Pani James powiedziała, że spotkała się na konferencji z członkami peruwiańskiego ludu Wampis.

„Opowiadali mi o niszczeniu ich rodzimych ziem, wylesianiu, zupełnie niezamierzonym przez ludzi, którzy tak naprawdę nie rozumieją, co kupują", powiedziała.

Zmiany celów zmian klimatycznych, powiedziała, to coś, co rząd walijski był „zdeterminowany, aby zrobić”.

Restauracja z hamburgerami w Cardiff, Ansh, rozpoczęła działania.

Mięso do jej burgerów pochodzi z ich gospodarstwa, gdzie stosuje się zrównoważone metody hodowli zwierząt.

„Ważne jest, aby ludzie pytali, skąd pochodzą produkty, skąd pochodzi mięso, skąd pochodzi żywność", powiedział kucharz Aled Hill.

„Ponieważ nie wiesz, czy coś, co kupujesz, nie powoduje ogromnych szkód za granicą”.

Autor: 
Steffan Messenger / tłum. Monika Śledziona

Reklama