„Nie ma sensu wyrzucać, jeśli można to naprawić”: dzień z furgonetką do recyklingu

Reklama

pt., 09/10/2021 - 11:26 -- MagdalenaL

Rob Jones-Mantle jest założycielem Magpie Co-operative, jednego z najstarszych zespołów recyklingowych w kraju. (Źródło zdjęcia: Martin Godwin/The Guardian)

„Organizacja protestująca”, która zbiera odpady nadające się do recyklingu od tysięcy ludzi w Brighton, patrzy w przyszłość.

Jest 8 rano w wilgotny poranek w Brighton, a ja dołączam do Roba Jonesa-Mantle w pracy, ale używane baterie w jego flocie pojazdów elektrycznych Magpie Co-op nadal się ładują. Gdyby tylko można było je podłączyć się do samego Roba, natychmiast ruszylibyśmy w drogę: w wieku 56 lat jest praktycznie jednoosobowym, odnawialnym źródłem energii.

Rob i Magpie rozpoczęli działalność w 1990 r, kiedy recykling nie był zbyt popularny, chociaż wzrastała świadomość ilości odpadów trafiających na wysypiska: „Problemy klimatyczne towarzyszą nam od lat 70. XX wieku. Mieszkaliśmy w niewielkich społecznościach, widzieliśmy co się dzieje lokalnie.” Pracując początkowo we współpracy z radą i na niskim poziomie, niewielka grupa zaniepokojonych wolontariuszy rozpoczęła skromną zbiórkę, która zaskoczyła ich szybką popularnością. „Zbieraliśmy gotówkę za puszki, robiliśmy porządki w radzie, mamy 5000 klientów”.

Dane dotyczące recyklingu są dość mylące, ale ogólny trend jest wyraźny; stały wzrost wskaźników recyklingu od 1996 do około 2009 roku, po którym nastąpił długi okres płaskowyżu. Wielka Brytania wciąż znajduje się pośrodku europejskich standardów recyklingowych: Niemcy osiągnęły wskaźnik 66%, ale wydaje się, że utknęliśmy w połowie czterdziestek. Rob uważa, że dzieje się tak dlatego, że wielkie firmy, które obecnie zarządzają przemysłem odpadowym, są znacznie mniej zwinne i zaangażowane niż małe firmy, takie jak Magpie. „W przypadku firm i rządu zawsze jest to plan 3-letni, 4-letni lub ‘kapitał ma 7-letni okres działalności’ ”. W przeciwieństwie do tego flota Magpie będzie działać „dopóki nie będzie całkowicie bezużyteczna”.

„Z naszą pomocą 90% odpadów poddawanych recyklingowi za takie same koszty jak usługi komunalne – dlaczego więc [rada] nie robi tego w ten sposób? Ponieważ przemysł odpadowy jest zbyt potężny.”

Rob zabiera Emmę do swojej pracy przy recyklingu. (Źródło zdjęcia: Martin Godwin/The Guardian)

Tymczasem firma Magpie rozrosła się i ewoluowała. Obecna struktura to spółdzielnia pracownicza z 20-osobowym zespołem, obsługująca około 2000 klientów prywatnych i biznesowych (niektórzy z nich są z Magpie od początku) z zakładu w Saunders Park w Brighton. Pandemia przyniosła nowe wyzwania: spółdzielnia prowadzi również firmę Shabitat, która zajmuje się renowacją niedrogich mebli, ale jej dochody drastycznie spadły po lockdownie.

„Wszystkie te butelki po piwie i winie!” – utrzymują pensje (wszyscy pracownicy mają tę samą stawkę), a wkrótce spółdzielnia planuje restrukturyzację jako wielopodmiotowe przedsiębiorstwo.

Odpady zbiera się do jaskraworóżowego pojazdu przeznaczonego do rozwożenia świeżego mleka, przerobionego wózka bagażowego lub naszego dzisiejszego towarzysza: zielonego „wielbionego samochodzika”, jak nazywa go czule Rob. Jest to po części wózek widłowy, a po części pojazd do rozwożenia mleka z gigantyczną buźką na boku. Inni użytkownicy dróg są zaskakująco uprzejmi: furgonetki Magpie to ukochana część krajobrazu Brighton.

Pełna runda po mieście może obejmować 40 przystanków i trwać sześć godzin. Dziś jest spokojniej, ale oferuje to dobrą migawkę lokalnego życia: pub, biura, klub nocny i wspólne miejsce pracy, w którym jeden z klientów Roba robi nalewki. Runda taka daje Robowi możliwość poznania swoich klientów i usłyszenia o wydarzeniach w mieście (jest to jego dom od lat 80). „Wiem, co się dzieje z lokalnym handlem… Interesuje mnie to”, mówi.

Głównie zbieramy karton i plastik, ale Rob dostrzega i skrupulatnie sortuje wszelkie śmieci po drodze: „To kwestia szukania błędów”. To jeden z powodów, dla których uważa, że małe jest piękne w recyklingu. „Musisz być zwinny”, mówi. „Kiedy jesteś mały, możesz to rozpracować. To, czego recykling wymaga tutaj, nie będzie odpowiednie trzy ulice dalej. To wymaga bardzo ludzkich i lokalnych rozwiązań.”

Recykling to dla niego coś więcej niż praca: „Jestem typem majsterkowicza. Nie ma sensu wyrzucać czegoś, co można naprawić i wykorzystać ponownie”.

Magpie zbiera odpady od około 2000 klientów prywatnych i biznesów w Brighton. (Źródło zdjęcia: Martin Godwin/The Guardian)

Na koniec pracy przesortuje odpady: kartka trafia do papierni w Kent, plastik do przetwórni w Yorkshire, szkło do innego, lokalnego eko-biznesu, a puszki do lokalnego handlarza złomem. Resztę czasu pracy dzieli między pomaganie w Shabitacie, fachowe doglądanie różnych pojazdów (uczył się z podręczników) oraz bycie najbardziej doświadczonym członkiem długoletniej współpracy: dzieli się wiedzą oraz oferuje porady i wsparcie.

Chodzi również o kształtowanie i finansowanie Magpie przez kolejne 30 lat i znalezienie sposobów na osiągnięcie więcej: być może będzie to program mycia i zwrotu plastiku lub recykling nakrętek na rzecz schroniska dla bezdomnych. Dla Roba „zielone miejsca pracy” dotyczą zarówno znajdowania innowacyjnych sposobów oferowania usług publicznych, jak i środowiska: „To jak nowe, świeże możliwości. Każda praca może taka być.”

Co zaskoczyło by Roba z 1990 roku jeśli chodzi o jego dzisiejszą pracę? Głównie to, że nadal jest konieczna. „Nasz plan zawsze był następujący: Robimy to tak długo, jak jest to konieczne. Nie spodziewaliśmy się, że będą to trzy dekady”. Teraz Rob postrzega Magpie jako częściowo „organizację protestującą”, ale jest to taka organizacja, która podchodzi do naszych problemów z odpadami z lekkością. „Protest jest ważny, ale musimy sprawić, by był przyjemny. Jeśli nie jest przyjemny, dlaczego ludzie mieliby być nim zainteresowani?”

Autor: 
Emma Beddington Tłumaczenie: Weronika Florko

Reklama