NASA śledzi dwóch odkrywców na Antarktyce by przygotować ludzi na Marsa

Reklama

śr., 05/11/2022 - 22:53 -- MagdalenaL

Brytyjscy odkrywcy Justin Packshaw i Jamie Facer Childs są na 80-dniowej wyprawie przez Antarktykę. Pingwin drepcze po krze płynącej przez antarktyczne Morze Weddella. (Zdjęcie: Enrique Aguirre Aves/Getty Images)

NASA śledzi dwóch odkrywców na 3650-kilometrowej podróży przez Antarktykę, by dowiedzieć się więcej na temat zdolności ludzi do przetrwania na Marsie. 

 

Brytyjscy odkrywcy Justin Packshaw i Jamie Facer Childs są na trzydziestym drugim dniu osiemdziesięciodniowej wyprawy przez najbardziej wysunięty na południe kontynent, która stanowi część misji Chasing the Light (W Pogoni za Światłem) – wyczerpującej ekspedycji, która może pozwolić agencjom kosmicznym na zdobycie dokładniejszej wiedzy na temat tego, jaki wpływ na ludzki umysł i ciało mają obce światy.

Mężczyźni stawiają czoła bardzo niskim temperaturom i wiatrom katabatycznym wiejącym z maksymalną zmierzoną prędkością 320 km/h podczas przeprawy przez kontynent – najpierw na szlaku o długości 2159 km od portu Nowołazariewskaja do geograficznego Bieguna Południowego, a następnie przez pozostałe 1490 km za Zatoczką Herkulesa do Union Glacier Camp – jedynego zaludnionego ośrodka na Antartyce.

„Antarktyka odznacza się [surowym] klimatem, podobnym do ekstremalnych warunków, które znajdują się na planetach w naszym Układzie Słonecznym, co jest przydatne dla badań nad ludzkim organizmem i biologią”, jak podaje strona internetowa misji Chasing the Light. „Misja Justina i Jamie’ego pozwoli naukowcom obserwować rzadki przypadek ludzkiej zdolności do przystosowywania się, co ostatecznie przyczyni się do... rozwoju ludzkiej eksploracji kosmosu”.

NASA, Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) i Uniwersytet Stanforda zbierają dane z inteligentnych urządzeń, które mają na sobie mężczyźni, podczas gdy oni idą i jadą na nartach na południe. Poza latawcami, które wykorzystują przychylne wiatry do transportu, dwóch odkrywców poruszają się bez mechanicznej pomocy. Ciągną również dwoje 200-kilogramowych sań, na których są nie tylko ich jedzenie i sprzęt, ale również próbki ich krwi, śliny, moczu i kału pobrane podczas wyprawy. 

NASA testuje też umiejętność odkrywców do wizualnego szacowania dystansu, która może być zawodna, gdy człowiek umieszczony jest w obcym środowisku. Sławny tego przykład pochodzi z misji Apollo 14 z 1971 roku. Podczas spaceru po księżycu i zbierania próbek skał, astronauci Alan Shepard i Edgar Mitchell postanowili odwiedzić daleko położony krater, lecz zdecydowali się zawrócić po tym, jak stwierdzili, że znajduje się on ponad kilometr od nich. W rzeczywistości, byli oni jedynie około 15 metrów od jego krawędzi. 

Mężczyźni dostali również za zadanie pozyskanie kluczowych danych na temat środowiska takich jak poziomy lodu, promieniowania i prędkości wiatru. Ponieważ satelici nie przelatują bezpośrednio nad Biegunem Południowym, pomiary, które zbiorą odkrywcy wypełnią „pustkę w danych satelitarnych” i mogą być źródłem ważnych wniosków na temat ocieplenia klimatu, jak podaje misja Chasing the Light. 

Pierwotnie droga podróżników była dłuższa, z dodatkowym etapem, który miał zabrać ich na antarktyczny biegun niedostępności – część kontynentu, do której najtrudniej dotrzeć. Jednakże, drogę należało skrócić po tym, jak odkrywcy nie mogli podróżować podczas głównych dni przez wiatr i śnieg.

„Ten kontynent domaga się szacunku i elastyczności, ponieważ można być pewnym, że nic nie pójdzie zgodnie z planem i można jedynie mieć nadzieję, że uda się dostosować i podjąć odpowiednią decyzję w odpowiednim czasie”, napisał Packshaw we wpisie z 27 dnia w pisanym na żywo dzienniku drużyny. „Co, mamy nadzieję, zrobiliśmy. Naprzód...”

Autor: 
Ben Turner / tłum. Bartłomiej Kamiński
Zagłosowałeś na opcję 'w górę'.

Reklama