Zapobieganie powodziom: Badania Uniwersytetu Swansea ujawniają rolę terenów podmokłych

Reklama

czw., 09/02/2021 - 13:19 -- MagdalenaL

Naukowcy odkryli, że walijskie przybrzeżne tereny podmokłe zapewniają większą ochronę przeciwpowodziową niż wcześniej sądzono.

Zespół kierowany przez Uniwersytet Swansea wykorzystał modele hydrodynamiczne ośmiu walijskich estuariów do symulacji sztormów o różnej sile i modelowania szkód, jakie mogą one spowodować. Stwierdzono, że mokradła w ujściach rzek zmniejszają powodzie na wszystkich ośmiu obszarach. Naukowcy mówią, że dzięki temu, na uniknięciu szkód podczas dużego sztormu można zaoszczędzić do 27 milionów funtów w każdym ujściu rzeki.

Zespół, w skład którego wchodzili naukowcy z Uniwersytetu Bangor, Uniwersytetu w Exeter, Laboratorium Morskiego w Plymouth oraz CSIRO na Tasmanii w Australii, stwierdził również, że mokradła w ujściach rzek mogą obniżyć poziom wody nawet o 2 metry w górnym biegu rzeki. Dodali, że roślinność zmniejszyła średni zasięg powodzi o 35%, a wielkość spowodowanych szkód o 37%.

W badaniu ostrzegano, że tereny podmokłe stoją w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony ciągłego rozwoju miast. 22 z największych 32 miast na świecie - w tym Londyn, Nowy Jork i Tokio - zbudowano na nisko położonych terenach wokół ujść rzek, co naraża je na rosnące ryzyko powodzi w ocieplającym się klimacie. Stwierdzono, że zmiany klimatyczne powodują wzrost wielkości i częstotliwości sztormów, a także podnoszą poziom morza.

Poprzednie badania koncentrowały się na terenach podmokłych wzdłuż otwartych linii brzegowych, gdzie rośliny pochłaniają energię fal i powstrzymują fale idące w głąb lądu, ale nowe badanie skupiło się na środowiskach estuariowych.

Główny badacz, dr Tom Fairchild z Uniwersytetu Swansea, powiedział: „Efekt, który odkryliśmy, jest dwuaspektowy. Po pierwsze roślinność wysysa energię z fal, gdy przechodzą one nad nią. Po drugie tarcie, które tworzy, spowalnia przepływ wody w górę ujść rzek i do rzek. Jest to niezwykle istotne, ponieważ podczas burzy woda powodziowa spływa ze źródła rzeki i spotyka się z falami pływowymi i sztormowymi z morza. Wszystko, co spowalnia ten proces i zapobiega ich zderzeniu w tym samym czasie, znacznie zmniejsza ryzyko powodzi na obszarach położonych w głębi lądu".

Badanie wykazało, że miasta takie jak Llanelli, Neath i Carmarthen prawdopodobnie skorzystały z ochronnych efektów bagien w ostatnich latach. Zdaniem dr Fairchilda, stworzone przez człowieka zabezpieczenia przeciwpowodziowe mogą w rzeczywistości pogarszać sytuację: „Ludzie chcą mieszkać blisko brzegu, więc nasypy i inne konstrukcje przeciwpowodziowe mogą prowadzić do zanikania naszych naturalnych zabezpieczeń. Jednocześnie mogą kierować fale powodziowe dalej w górę rzeki. Tak więc, chociaż chronią one domy wzdłuż wybrzeża, mogą w rzeczywistości powodować więcej powodzi w głębi lądu, lub przynajmniej w mniejszym stopniu chronić obszary śródlądowe niż naturalna roślinność mokradeł”.

Dr Fairchild uważa jednak, że nie wszystko jeszcze stracone: „Tereny podmokłe potrafią być niezwykle odporne i mogą odżyć w ciągu zaledwie kilku lat, o ile jest dla nich wystarczająco dużo miejsca, woda jest czysta i jest odpowiednia ilość schronienia”, powiedział.

Mężczyzna dodaje, że siedliska mokradeł mogą być regenerowane poprzez aktywne odżywianie piaszczystych ławic, sadzenie traw z mokradeł czy wzięcie pod uwagę ochrony bagien przy planowaniu wybrzeża – zmniejszeniu ilości budowanych domów i sztucznych zabezpieczeń przeciwpowodziowych wzdłuż ujść rzek.

Badania zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Environmental Research Letters.

Autor: 
BBC News; tłum. Jakub Szymański

Reklama