5 rad jak zdemaskować fake news

Reklama

pon., 07/27/2020 - 22:26 -- MagdalenaL

Co jest prawdziwe, co fałszywe, co przynajmniej wątpliwe? Tak rozpoznasz fałszywe wiadomości w sieci

​​

 

Czy to co wysłali mi krewni na WhatsApp, to co przyjaciele wrzucają na Instagramie albo to co oglądam na YouTube jest prawdą? Dobra wiadomość: za pomocą kilku prostych sztuczek łatwo zdemaskować fałszywe informacje.

1) Sprawdź w wyszukiwarce, co można znaleźć na ten temat
Wiadomość głosowa na czacie: Według wiedeńskich badań ibuprofen jest niebezpieczny przy korona wirusie. Albo wpis na Instagramie: Wypicie łyka wody co 15 minut pomaga zwalczyć korona wirusa. Czy to prawda?

Rada wydaje się być banalna, ale często wystarcza wyszukać, czy istnieją na ten temat inne informacje. Można trafić na stronę, która wyjaśnia przyczyny i rozpoznaje fałszywą informację. Wtedy można sobie zaoszczędzić dalszych trudów. Po prostu wpisać nagłówek albo kluczowe słowa w wyszukiwarkę, ewentualnie można dodać słowa “fake”, “faktencheck” albo “fact-checking”. Jednak tutaj też zaleca się ostrożność: Nie każda strona zawiera prawdziwe informacje, najlepsze źródło informacji stanowią zaufane strony informacyjne. Albo można sprawdzić od razu na portalu czy wiadomości się zgadzają, na przykład Correktiv, Mimikama, albo Tagesschau-Faktenfinder*. Obie informacje są zresztą fałszywe.

2) Sprawdzić rzekome źródła
W ostatnich miesiącach krążyła kontrowersyjna informacja: Do wody dodano lekarstwa, aby uspokoić społeczeństwo. Tak pisała rzekomo gazeta “Die Welt”.

Czy treść jest do przyjęcia, jest kwestią drugorzędną. Prawdziwa nie może jednak być: Z pewnością nikt nie dodawał nic do wody od początku kryzysu związanego z epidemią.

I bez różnicy, czy szukamy na stronie welt.de, wyszukiwarce (wpisując dodatkowo hasło site:welt.de), czy jeszcze dla pewności w archiwum prasowym Genios: Żaden podobny artykuł nie znajduje się w archiwum. Ale co, jeśli został usunięty?

Dokładniejsze spojrzenie pomaga stwierdzić, że informacja jest fałszywa, już z powodów formalnych:

  • Nagłówek “pewny majątek” nie pasuje zupełnie do treści, która została dodana zapewne później.

  • Pojawiają się błędy w pisowni

  • Styl w jakim informacja jest podana, zupełnie nie przypomina rzeczowego tonu w jakim pisane są wiadomości w gazecie codziennej. Szczególnie zwroty “... powiedziała podczas prywatnych pogaduszek … nieostrożnie w kredycie zaufania” nigdy nie pojawiłyby się w tego typu gazecie. A więc: zastanowić się, czy wiadomość pasuje do pozostałych publikacji.

3) Przyjrzeć się dokładnie stronie internetowej
Jeśli za pomocą linku trafiłeś na stronę internetową, warto jej się dokładnie przyjrzeć. Jakie inne informacje się na niej pojawiają? Czy jest to może strona satyryczna? Jeśli brakuje znaku wydawcy z danymi kontaktowymi i adresem, z reguły nie jest to wiarygodne źródło. Także tutaj pierwszym krokiem jest wpisanie nazwy strony w wyszukiwarce, być może istnieją informacje na jej temat.

Często pomaga też spojrzenie na URL, czyli dokładny adres strony. Strony z fake news są często podobne do poważnych mediów, jednak mają drobne różnice w nazwie. Na stronie Archive.org można obejrzeć wcześniejsze wersje strony: Czy od dawna rozpowszechnia informacje, a może raczej tylko bzdury i kłamstwa.

4) Sprawdzić, czy konto jest prawdziwe
Zrzuty ekranu łatwo sfałszować. Dlatego niezmiernie ważnym jest sprawdzanie czy post został opublikowany przez wskazany profil.

Trudniej jest oczywiście, gdy post został w międzyczasie usunięty. Wtedy należy sprawdzić, kto rozpowszechnia ten zrzut ekranu. Jeśli jest to poważny dziennikarz, twierdzący, że sam go zrobił, na pierwszy rzut oka wydaje się on prawdziwy. Sprawdź czy na portalach społecznościowych istnieje profil, znajdujący się na zrzucie ekranu. W naszym wypadku zaglądamy na konto Trumpa na Twitterze (z niebieskim znaczkiem) i nie znajdujemy szukanego postu.

Ale także, gdy konto nie jest zweryfikowane, można sprawdzić jego prawdziwość. Dla przykładu konto na Telegramie autora książek kucharskich Attilli Hildmanna, który jest ostatnio znany z teorii spiskowych. Jego kanał na Telegramie nie jest zweryfikowany, ale link do niego pojawia się na koncie Facebook, które zostało zweryfikowane, a więc jest rzeczywiście jego.

Ale uwaga: nawet kąta z niebieskim symbolem mogą być fałszywe. Na Twitterze niebieski znaczek zostaje usunięty, dopiero po zmianie nazwy użytkownika. Zmieniając jedynie nazwę, która jest wyświetlana, znak weryfikacji pozostaje.

Redaktor magazynu satyrycznego “Titanic” wykorzystał tę sztuczkę, aby zmylić media. Na rzekomym koncie rozgłośni z Hesji opublikował wymyśloną informację. W tym wypadku łatwo było to zauważyć, wystarczyło tylko przejrzeć profil, aby trafić na zupełnie inne treści. Także wpisanie nazwy w wyszukiwarkę pomagało, ponieważ pojawiało się wtedy nazwisko redaktora “Titanica”.

5) Wyszukiwanie obrazem
Zdjęcia wzbudzają emocję i z tego powodu mają szczególną moc. Jednak bardzo łatwo nimi manipulować. A jeszcze łatwiej użyć stare zdjęcie w nowym kontekście. Całkiem często się to zdarza. Ostatnio na portalach społecznościowych krążyło zdjęcie rzędu trumien ze smutnym przesłaniem “Może to jest powód, żeby wszyscy zostali w domu. Tak wygląda to we Włoszech”

Tylko: czy są to rzeczywiście trumny ze zmarłymi z powodu korona wirusa?

Szybko można to sprawdzić: Z pomocą przychodzi funkcja wyszukiwanie obrazem, która działa w większości dużych wyszukiwarek, na przykład Google, Bing albo Yandex (ponieważ funkcja w każdej z wyszukiwarek działa trochę inaczej w razie wątpliwości można wypróbować wszystkie). Po prostu przy wyszukiwaniu kliknąć na symbol aparatu, załadować plik ze zdjęciem albo podać link. (Istnieją też dodatki do przeglądarek, dzięki którym wyszukiwanie obrazem jest jeszcze prostsze.)

Pokazują się pozostałe publikacje ze zdjęciem: Na przykład z 2013 w kontekście katastrofy z udziałem statku u wybrzeży włoskiej wyspy Lampedusa.

Także sfałszowane konta na portalach społecznościowych można rozpoznać w ten sposób, ponieważ zdjęcie profilowe jest często skradzione od prawdziwej osoby. Czasami pomaga także wyszukanie lustrzanego odbicia zdjęcia, ponieważ w ten sposób często jest ukrywane jego pochodzenie. 

Rada profesjonalisty: W ten sam sposób można sprawdzić również nagrania na YouTube. Wyszukiwarka stworzona przez Amnesty International – YouTube Dataviewer przeszukuje platformy wideo w poszukiwaniu identycznych treści.

 

Wniosek: Zdrowe niedowierzanie nie szkodzi
Krótkie zastanowienie się to już połowa sukcesu przy sprawdzaniu prawdziwości. Jak prawdopodobnym jest, że anonimowa osoba rozpowszechnia przez nagrania głosowe albo posty kontrowersyjne informacje, których nie można znaleźć nigdzie indziej. To może być spektakularna wiadomość - ale najczęściej jest zmyślona. Jeśli nowo założone konto na portalu społecznościowym publikuje wstrząsające wiadomości, najczęściej zostało założone w celu rozpowszechniania fałszywych informacji. Nadal zdarza się, że na podobne posty nabierają się poważne media – ale Ty teraz już tego z pewnością unikniesz.
Autor: 
Tłumaczenie: Aneta Garlikowska

Reklama