Jak powstała najzimniejsza burza w historii

Reklama

sob., 05/22/2021 - 11:57 -- MagdalenaL

W 2018 roku burza na Pacyfiku odnotowała rekordową temperaturę -111 °C. Po trzech latach naukowcy zbadali to zjawisko.

Najniższa temperatura, jaką kiedykolwiek zarejestrowano na Ziemi, to rekord należący do Rosji: w 1983 r. na radzieckiej stacji Wostok na Antarktydzie przyrządy pomiarowe wskazywały -89 °C, najniższą temperaturę, jaką kiedykolwiek zmierzono na poziomie gruntu. Sytuacja ulegnie zmianie, jeśli atmosferę również uznamy za „Ziemię”: tam, zwłaszcza podczas pewnych ekstremalnych zjawisk atmosferycznych, temperatury mogą spaść do jeszcze niższych wartości.

REKORD ZIMNA. Najbardziej skrajnym ze wszystkich, przynajmniej na razie, jest niedawne odkrycie: w 2018 roku nad Oceanem Spokojnym utworzyła się wyjątkowo gwałtowna burza, a w jej chmurach zarejestrowano temperaturę -111 °C, około 30 mniej niż średnia temperatura tego zjawiska atmosferycznego.

Zostało to przedstawione w badaniu opublikowanym w „Geophysical Research Letters″, które wyjaśnia, w jaki sposób pomiar ten rzeczywiście jest rekordem, ale także niepokojącym wskazaniem na przyszłość, ponieważ takie zdarzenia są niezwykle destrukcyjne i mogą występować coraz częściej.

Zinterpretowanie i zbadanie temperatury burzy, która rozwinęła się na Pacyfiku, zajęło trzy lata: pomiar datuje się na 29 grudnia 2018 r. i należy on do amerykańskiego satelity NOAA-20, który przelatywał nad tym obszarem (około 400 km na południe wyspy Nauru) i zarejestrował zjawisko atmosferyczne za pomocą kamer na podczerwień. Zwykle, gdy tworzy się burza, masa chmur unosi się w kolumnie, a gdy osiąga granicę troposfery (najniższa warstwa atmosfery), „miażdży” i rozszerza się w poziomie, nadając zjawisku klasyczny kształt kowadła.

CZYM JEST OVERSHOOTING TOP. Jeśli jednak burza jest szczególnie energiczna, może się zdarzyć, że część chmur „przełamie” tę granicę i utworzy rodzaj kopuły, zwanej overshooting top; czasami struktura ta utrzymuje się przez kilka minut, po czym ponownie się spłaszcza, ale w przypadku szczególnie gwałtownych burz może trwać nawet dłużej. Im wyższy wierzchołek, tym bardziej spada temperatura tworzących go chmur: na każdy kilometr wysokości spada o około 7 °C, zaś overshooting top notują zwykle wartości w okolicach -80 °C.

Tymczasem burza z grudnia 2018 roku spadła do niespotykanych wcześniej poziomów: na szczycie, położonym ponad 20 km nad poziomem morza, zanotowano -111 °C, czyli 30 stopni poniżej średniej. Według pierwszego autora badania, Simona Prouda, jest to wartość, która wystawia na ciężką próbę czułość czujników używanych na satelitach; prawdziwy rejestr, który jednak (i na tym polega problem), może zacząć być postrzegany jak coś normalnego: liczba zdarzeń ekstremalnych odnotowanych w ciągu ostatnich 3 lat jest równa tym z poprzednich 13 lat.

PRZYPADEK CZY GLOBALNE OCIEPLENIE? Stąd też nasilają się burze charakteryzujące się szczególnie zimnymi chmurami, które według Prouda są jeszcze bardziej niebezpieczne, ponieważ powodują gradobicie, silne wiatry i burze z piorunami. Pytanie, które należy zatem zadać, brzmi: czy burza z grudnia 2018 r. była przypadkowa, czy była „burzą doskonałą” spowodowaną zbiegiem okoliczności, czy też została spowodowana (lub przynajmniej ułatwiona) przez zmiany klimatyczne? Nie trzeba dodawać, że gdyby odpowiedź na ostatnie pytanie była twierdząca, musielibyśmy zacząć się martwić.

Autor: 
Gabriele Ferrari / tłum. Izabella Saniewska
Dział: 
Zagłosowałeś na opcję 'down'.

Reklama