We Włoszech rośnie ognista góra. Etna jest coraz aktywniejsza i daje o tym znać

Reklama

czw., 09/02/2021 - 17:55 -- MagdalenaL

Zdjęcie satelitarne uwiczeniające 50 erupcję Etny w tym roku, wykonane przez satelitę Sentinel-2 (zdj. Copernicus Earth/Airbus)

Znajdujący się na sycylijskim wybrzeżu wulkan Etna jest ostatnimi czasy bardzo aktywny, wyrzucając z siebie ogień, skały i trujące gazy. A przy tym dosłownie rośnie w oczach, coraz bardziej martwiąc mieszkańców.

 

Wulkan Etna, najwyższy tego typu obiekt w Europie, jest w 2021 roku coraz częstszym powodem zachwytu, ale i niepokoju u obserwujących ją ludzi. Eksplodując już ponad 50 razy od początku roku góra jest pod czujnym okiem władz oraz naukowców, obawiających się następstw jej podwyższonej ilości erupcji.

Do ostatniej erupcji doszło w niedzielę 28 sierpnia. Spektakularne wyrzucenie rozgrzanej do czerwoności lawy zostało zarejestrowane w wysokiej rozdzielczości przez satelitę Sentinel-2. Do bezpiecznej obserwacji rozwoju sytuacji w kraterach na szczycie niebezpiecznej góry już jakiś czas temu zaprzęgnięto satelity programu Copernicus Earth, obsługiwane przez firmę Airbus. Między innymi dzięki temu podwyższona aktywność i jej następstwa dla otoczenia nie są dla naukowców zaskoczeniem. Według wulkanologa Borisa Behncke z włoskiego Narodowego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii (INGV), który prowadzi obserwatorium tuż pod dymiącym gigantem, naukowcy wiedzieli, że coś się wydarzy już od końca 2020 roku.

 

Dzięki wyrzucanej z siebie rozgrzanej skale, która po opuszczeniu trzewi góry ochładza się na jej kraterach i zboczu, Etna rośnie. I to rośnie w sposób zauważalny – południowy, „młodszy” krater od lutego bieżącego roku przerósł swojego brata dzięki zyskaniu dodatkowych 30 metrów wysokości. Oznacza to, że cały wulkan urósł i osiągnął 3357 metrów wysokości.

 

Poza biciem własnego rekordu i zapierającymi dech w piersiach zdjęciami erupcje wulkanu nie niosą z sobą nic pozytywnego. Pióropusz gazów i rozgrzanych pyłów wyrzucany przy każdej eksplozji potrafi wznosić się na wysokość nawet 7 kilometrów, stanowiąc zagrożenie dla ruchu lotniczego (zwłaszcza dla wrażliwych elementów silników odrzutowych). Chmury, niesione silnym wiatrem potrafią pokonywać ogromne odległości – wyziew z ostatniej niedzieli w zaledwie kilkunastu godzin pokonał odległość ponad tysiąca kilometrów i był rejestrowany nad Morzem Egejskim, na pograniczu Grecji i Turcji, już w poniedziałek. To naturalne zjawisko zmusza służby do ścisłej współpracy i szybkiego wymieniania informacji, by żaden lot nie wpadł przypadkiem w potencjalnie śmiercionośną chmurę.

 

Lotne zagrożenie nie ogranicza się jednak tylko do wysokiego pułapu. Na poziomie gruntu wokół wulkanu skokowo zwiększa się i zmniejsza ilość dwutlenku siarki, którego podwyższona ilość bardzo łatwo podrażnia drogi oddechowe i jest potencjalnie niebezpieczna dla osób cierpiących na zaburzenia układu oddechowego, np. astmatyków.

Naukowcy obserwują górę, oczekując dalszego rozwoju wydarzeń. Choć w sierpniu góra wyrzucała z siebie skały bardzo widowiskowo, to częstotliwość tych wyrzutów wydaje się zmniejszać wobec początku roku, kiedy to mówiono o całych seriach eksplozji. Należy mieć nadzieje, że wulkan będzie stopniowo wygaszał swoją aktywność.

Autor: 
Kacper Kolinka
Źródło: 

O2.pl, Space.com, Twitter.com

Dział: 

Reklama