Zdziesiątkowane przez głód - niepewna przyszłość manatów karaibskich żyjących na wybrzeżu Florydy

Reklama

pon., 08/02/2021 - 22:36 -- MagdalenaL

Środowisko życia brzegowców jest dewastowane przez rozwój przestrzeni przybrzeżnej. Fot. Ullstein Bild/Getty Images

2021 rok zdążył się już zapisać na kartach historii jako rok z największym wskaźnikiem śmiertelności manatów karaibskich żyjących w wodach okalających Florydę. Naukowcy i działacze walczą, aby zapobiec większej tragedii.

Tłum zebrał się na pomoście w lipcowy poranek w St. Augustine, na Florydzie, oczekując przybycia młodego, męskiego osobnika z gatunku manatów karaibskich, o imieniu Gerard. Bagnista Rzeka Matanzas delikatnie opływała ławicę ostryg oraz wyspy roślin wodnych, podczas gdy biolodzy rozkładali sprzęt. Nieopodal na brzegu, zebrało się kilku gapiów czekających na wypuszczenie Gerarda na wolność, po tym jak kilka tygodni spędził w niewoli.

Wiosną tego roku, kilku plażowiczów dostrzegło Gerarda unieruchomionego i wyschniętego na brzegu w mieście Palm Coast, znajdującego się około 40 kilometrów na południe od St. Augustine. Ochotnicy okryli zwierzę mokrymi ręcznikami oraz osłonili je od promieni podzwrotnikowego słońca czekając na przybycie grupy ratowników. Wychudzony manat został przetransportowany do Zoo w Jacksonville, gdzie spędził następne 10 tygodni na intensywnej terapii.

Gerard miał szczęście, ale setki manatów żyjących w wodach okalających Florydę zdechło w tym roku na wschodnim wybrzeżu stanu, co Narodowa Służba Oceaniczna i Atmosferyczna określiła jako „nietypowe zdarzenie śmiertelne”. Szacuje się, że od stycznia na Florydzie zdechło przynajmniej 881 manatów, co znacznie przekracza średnią wartość wynoszącą 578 utrzymującą się w latach 2015-2020.

Powodem nagłego wzrostu umieralności zdaje się być zespół naturalnych zbiorników wodnych Indian River Lagoon, czyli rozciągające się na 251 kilometrów ujście rzeki, będące sezonowym siedliskiem dla tysięcy manatów. Przez dziesiątki lat woda jest zanieczyszcza przez rolników oraz deweloperów budowlanych, skutkiem tego jest dewastacja ekosystemu oraz głodujące zwierzęta, w tym manaty.

Obecna sytuacja jest jedynie symptomem systemu poddanego ekstremalnemu stresowi, jak mówi Duane de Freese, dyrektor wyższego szczebla agencji chroniącej drogi wodne, Indian River Lagoon Estuary Program.

Naukowcy i działacze walczą, aby zapobiec większej tragedii.

Specjaliści od opieki nad zwierzętami w mieście Palm Beach, w stanie Floryda, okładają lodem oraz zraszają wodą samicę manata oraz jej młode, w celu schłodzenia, oczekując na moment wypuszczenia zwierząt na wolność. Fot. Jason Gulley

Niepokojąca diagnoza

W grudniu ubiegłego roku, Martine de Wit próbowała znaleźć przyczynę niepokojącej tendencji wzrostu umieralności manatów na wschodnim wybrzeżu stanu Floryda. De Wit, lekarz weterynarii zajmująca się sekcją zwłok manatów dla FWC, łączy zwiększoną umieralność z nagłym, przejściowym ochłodzeniem, które stoi za niezwykle niskimi temperaturami w Słonecznym Stanie. Pomimo tego, że manaty wyglądają na dość pulchne, to brakuje im tłuszczu, przez co są bardzo wrażliwe na zimno. Kiedy temperatura spada poniżej 20°C, te ssaki mogą przestać jeść, przez co chudną i gromadzą się w miejscach gdzie woda jest cieplejsza.

Jednakże, pomimo wzrostu temperatury w styczniu, znajdowano więcej martwych zwierząt. W pierwszym tygodniu lutego, de Wit postawiła nową diagnozę. Próbki tkanek pobranych ze zwłok wychudzonych manatów wykazały zanik organów niezbędnych do życia, oznakę śmierci głodowej.

Zwierzęta były poważnie wychudzone, mówi de Wit. Niektóre z nich ważyły o 40 proc. mniej niż powinny. Zniszczenia nie były czymś co widzieliśmy wcześniej na taka skalę wśród tych okazałych ssaków morskich.

Pod koniec kwietnia, po tym jak ponad 696 osobników zdechło, urzędnicy federalni rozpoczęli śledztwo.

W letnie miesiące, manaty zapuszczają się na północ, nawet w obszary Nowej Anglii, w poszukiwaniu pożywienia. Wraz z nadejściem zimy, wiele z nich powróciło do ciepłych wód Florydy – siedlisk często odwiedzanych przez ludzi – szlakiem uczęszczanym od pokoleń.

Niektóre osobniki wciąż zimują w tych miejscach, ale obecnie tysiące znalazły schronienie w chłodnych wodach nieopodal przybrzeżnych elektrowni. Około 2 tys. manatów polega na ciepłej wodzie wokół przybrzeżnej elektrowni w zbiorniku Indian River Lagoon.

Kiedy zbudowaliśmy elektrownie, niepotrzebnie skomplikowaliśmy sytuację, ponieważ stworzyliśmy źródła ciepłej wody, które niekoniecznie znajdują się w odpowiednich [dla manatów przyp. red.] miejscach, powiedział Mike Walsh, jeden z dyrektorów ds. zdrowia zwierząt wodnych na wydziale weterynarii na Uniwersytecie Florydy.

Manaty przyciąga ciepła woda wypływająca z elektrowni usytuowanych wzdłuż przybrzeżnych rzek – niekorzystnych siedlisk dla morskich ssaków. Fot. Jason Gulley

Pokolenia manatów nauczyły się wracać w te miejsca, gdzie występowanie kwitnienia alg oraz nadmierne wypasanie zwierząt hodowlanych spowodowało przetrzebienie trawy morskiej, dodaje Walsh. Niskie temperatury mogą stać się przyczyną pułapek stworzonych z niewidzialnych ścian zimnej wody w miejscach, gdzie nie ma pożywienia. Niedożywione zwierzęta spalają niezbędne do życia pokłady tłuszczu. Młode karmione pokarmem matki wypijają mleko do cna. Niektóre osobniki przetrwają zimę zbyt słabe, aby w pełni się zregenerować, a pożywienia dla tych, którym udało się przetrwać, ciągle brakuje.

Wszystko zostało ujawnione, mówi Walsh. Zwierzęta nie mają wystarczającej ilości pożywienia, by przetrwać.

Pola trawy morskiej zdewastowane przez działania człowieka

Łąki trawy morskiej, które niegdyś rozciągały się na powierzchni ponad 32 tys. hektarów w wodach Indian River Lagoon, gdzie są kamieniem węgielnym jednego z najbardziej zróżnicowanych biologicznie ujść rzeki. Jej korzenie utrzymują wszelkiego rodzaju osad w miejscu, poprawiając jakość wody oraz  „wyłapują” jony węgla.

Te naturalne siedliska ucierpiały ze względu na rozwój nadbrzeża, obecnie ponad mln kilogramów azotu i fosforu przedostaje się do ujścia rzeki rocznie, z szamb, trawników oraz gospodarstw rolnych. W międzyczasie przez dziesiątki lat, materia organiczna osiadała na dnie w postaci mułu, lepkiej substancji, która wypłukujeskładniki odżywcze do słupa wody.

Wskaźnik umieralności wśród manatów w pierwszych sześciu miesiącach 2021 roku jest większy niż kiedykolwiek. Fot. Jason Gulley

Generalnie cały system został sklasyfikowany jako upośledzony, z powodu zbyt wysokiej ilości składników odżywczych w wodzie, mówi Charles Jacoby, naukowiec w wydziale gospodarki wodnej w okręgu Rzeki Świętego Jana.

Duże ilości składników odżywczych mogą prowadzić do zintensyfikowania kwitnienia alg, co blokuje promienie słoneczne na powierzchni wody i w efekcie prowadzi do zaniku trawy morskiej. Do takiego zakwitnienia alg doszło w 2011 roku, co zapoczątkowało tragiczną dekadę dla zbiorników Indian River Lagoon. Prawie 2 tys. hektarów trawy morskiej zniknęło w wyniku tego kwitnienia.

Wydział ds. Ochrony Środowiska na Florydzie (ang. Florida Department of Environmental Protection) w 2013 roku wdrożył plan piętnastoletni, aby zająć się szkodami jakie nastąpiły w obszarze Indian River Lagoon. Założenia planu to m.in., usunięcie warstwy mułu, uzdatnianie deszczówki oraz podłączenie domów, które używają nieszczelnych szamb do systemu kanalizacyjnego.

Niestety nie posiadamy złotego środka, mówi Jacoby. To wszystko będzie wymagało sporo wysiłku.

Łodzie wycieczkowe wyprowadzające zwierzęta z zagrożonych siedlisk

Na oficjalnym godle miasta Crystal River na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, widnieje napis „Dom Manatów” okalający wizerunek okazałej krowy morskiej. Te ssaki to nie tylko maskotka miasta, to przemysł. W zimowych miesiącach setki przedstawicieli tego gatunku przyciągają zasilane ze źródeł, ciepłe wody Narodowego Rezerwatu Dzikiej Przyrody w Crystal River. To jedyne miejsce w kraju, gdzie ludzie mogą legalnie popływać z manatami, rezerwat współpracuje z wieloma firmami oferującymi wycieczki dla ludzi chcących bliżej przyjrzeć się tym łagodnym olbrzymom.

Czerwcowego, słonecznego poranka, Mike i Stacy Dunn wypłynęli z pasażerami w wycieczkę dookoła zatoki. Zaledwie kilka tuzinów manatów pozostaje w rezerwacie o tej porze roku, większość z nich to samice karmiące swoje młode, z tego powodu firma państwa Dunn nie organizuje wycieczek w tym czasie, aby nie przeszkadzać zwierzętom. Państwo Dunn znają zatokę jak własną kieszeń i często działają jako wolontariusze pomagając rannym osobnikom.

Manaty głównie odżywiają się trawą morską, ale wycieki z gospodarstw domowych i rolnych, a także ścieki z nieszczelnych szamb dewastują niegdyś bujne łąki trawy morskiej. Fot. Paul Rovere/Getty Images

Kiedy Mike i Stacy pływali po krystalicznych kanałach zatoki, mijali wyrwaną z korzeniami trawę morską unoszącą się na powierzchni wody, prawdopodobnie zniszczenia wywołały śruby napędowe łodzi lub morska fauna. Te oznaki dobrobytu były prawie nieobecne 10 lat temu, gdy zatokę pokrywały grube warstwy mułu i glonów. Manaty zaczęły desperacko poszukiwać pożywienia, państwo Dunn obserwowali jak jednak z wysepek niemalże zatonęła za sprawą zwierząt podgryzających korzenie od spodu.

Zatoka jest oblegana nawet poza sezonem, dlatego też niektóre biura oferują wycieczki cały rok. Nieopodal, grupa około dziesięciu osób pływała twarzą w dół, podtrzymywana przez makaron basenowy, zbliżając się do zanurzonej krowy morskiej. Według zaleceń FWC, uczestnicy wycieczek powinni jedynie obserwować zwierzęta z pewnej odległości w myśl zasady „bez dotykania”, ale nie wszystkie biura podróży egzekwują tę zasadę.

Dyrektor wyższego szczebla w organizacji o charakterze niezarobkowym Save the Manatee (tłum. Ratujmy Manaty) Pat Rose uważa, że Rezerwat w Crystal River jest zarówno wzorem jak i przestrogą w ochronie tych zwierząt. Rezerwat w zatoce oraz projekt ochrony trawy morskiej pokazują jak dzięki odpowiednim nakładom można usprawnić siedliska manatów. Natomiast natłok turystów może stresować krowy morskie.

Wiele manatów opuszcza zatokę z powodu nękania, mówi Pat Rose. Władze stanu Floryda zawiodły w znalezieniu schronienia dla zwiększonej populacji tych zwierząt. Mężczyzna obawia się, że gatunek ten już zawsze będzie balansował na krawędzi wyginięcia z powodu braku bezpiecznych miejsc do życia.

Słodko-gorzka wolność

Gerard, uratowany manat ważący ponad 270 kg, został przywieziony do St. Augustine samochodem dostawczym. Monica Ross, naukowiec prowadzący badania w Instytucie Badawczym Akwarium Morskiego w Clearwater, przygotowała urządzenie śledzące. Przez następny rok, Ross wraz ze swoim zespołem będzie monitorować migrację Gerarda i jego wzorce żywieniowe za pomocą satelitarnego znacznika, który będzie dryfował za manatem jak przynęta wędkarska i przekazywał jego lokalizację.

Dzięki takiemu monitorowaniu, Ross może udokumentować miejsca, gdzie krowy morskie się pożywiają oraz gdzie znajdują schronienie. Te dane mogą pomóc w stworzeniu planów awaryjnych w przypadku spadku temperatury podczas zimy. Podczas gdy pozyskiwanie energii w przyszłości nie będzie zależało od paliw kopalnych, pozostaje pytanie, jak manaty poradzą sobie w sytuacji, gdy elektrownie przybrzeżne zostaną zamknięte.

Siedmioro ludzi przetransportowało Gerarda z samochodu dostawczego za pomocą noszy oraz polewało go wodą z wiader w celu ochłodzenia. Manat przytył prawie 50 kg w Zoo w Jacksonville, przybierając kształt przypominający owalny kawałek ciasta chlebowego, formę zdrowego, młodego osobnika tego gatunku. Kiedy urządzenie śledzące zostało pomyślnie założone, zwierzę zostało wypuszczone do mętnej wody Rzeki Matanzas, gdzie zniknęło pod powierzchnią, widoczna była jedynie część urządzenia.

Tłum cieszył się i wykrzykiwał słowa na pożegnanie, ale dla Ross wypuszczenie Gerarda było raczej „słodko-gorzkie”. Kobieta martwi się, że finalnie manat i tak trafi do ujścia rzeki Indian River, gdzie doświadczy głodu kolejnej zimy.

Zwykle, gdy wypuszczasz zwierzę na wolność to jesteś szczęśliwy, mówi Ross. Ale w tym przypadku, bardzo boimy się z czym będzie musiał się mierzyć tej zimy.

Autor: 
Dyllan Furness tłum. Wiktoria Walczyńska

Reklama