Dni wina i oliwek, czyli o opłacalnych, tradycyjnych metodach uprawy w Hiszpanii

Reklama

śr., 08/25/2021 - 23:26 -- MagdalenaL

Bez tradycyjnej orki między winoroślami mogą rosnąć trawy i dzikie kwiaty, które wzbogacają glebę, tym samym zwiększając bioróżnorodność. Fot. Paola de Grenet/The Guardian

Metody regeneracyjne, nie polegające na oraniu, przyjęte w małych winnicach rozprzestrzeniły się na gaje oliwne i wiodących producentów wina – zwiększając bioróżnorodność i zyski.

Tereny prowincji Jaén w południowej Hiszpanii, gdzie rośnie 70 milionów drzew oliwnych, otrzymały miano morza oliwek. To zapierający dech w piersiach krajobraz, a jednak, pomijając oliwki, ziemia jest tu praktycznie martwa, nie widać prawie żadnych kwiatów, ptaków ani motyli.

Wszystko to może się wkrótce zmienić po niezwykłym sukcesie projektu, który przywraca życie terenom Andaluzji.

W 2016 roku, przy wsparciu finansowym z unijnego programu Life, wybrano 20 gospodarstw oliwnych w regionie, które przyjęły model rolnictwa regeneracyjnego, pozwalając trawie i dzikim kwiatom rozkwitać między drzewami. Zasadzono różne lokalne gatunki, zainstalowano budki lęgowe oraz wykopano stawy, aby zachęcić do życia owady i ptaki.

W największym na świecie badaniu bioróżnorodności gajów oliwnych, naukowcy z Uniwersytetu w Jaén i Wyższej Rady Badań Naukowych (CSIC), partnerzy projektu Olivares Vivos, stwierdzili, że w ciągu trzech lat: populacja pszczół w gajach oliwnych poddanych regeneracji wzrosła o 47%, ptaków o 10%, a krzewów drzewiastych o 172%, w porównaniu z 20 gajami kontrolnymi. Po tym jak zwiększyła się populacja królików, powróciły również ptaki drapieżne.

Odkryto również, że środki chwastobójcze (herbicydy) zabijają owady, które zjadają larwy muszki owocowej (łac. Bactrocera oleae), jednego z głównych szkodników upraw.

„To, co robimy, to powrót do bardziej tradycyjnych metod" – mówi Paco Montabes, który uprawia oliwki Picual na powierzchni 650 hektarów w Sierra Mágina, w prowincji Jaén. „Brak orki między drzewami zapewnia lepszą retencję wody, mniejszą erozję i spływy po ulewnych deszczach. Pokrywa roślinna sprawia, że ziemia jest jak gąbka i absorbuje deszczówkę".

Gaj oliwny w Sierra Mágina w Jaén, w południowej Hiszpanii. Prowincja ta jest domem dla 70 milionów drzew oliwnych. Fot. Dzięki uprzejmości Monava S. L.

 

Inicjatywa była motywowana zarówno względami środowiskowymi, jak i ekonomicznymi, mówi koordynator projektu José Eugenio Gutiérrez, z organizacji ochrony przyrody SEO Birdlife. Plantatorzy byli zaniepokojeni erozją gleby i brakiem bioróżnorodności, ale także cierpieli finansowo, ponieważ światowy rynek zalała oliwa z oliwek, co spowodowało spadek cen poniżej kosztów produkcji. Często jedynymi zarabiającymi ludźmi w branży byli pracownicy rozlewni oraz sprzedawcy detaliczni.

Podejście Olivares Vivos jest strategią korzystną dla obu stron: bioróżnorodność kwitnie, a oliwa z oliwek otrzymuje certyfikat potwierdzający, że została wyprodukowana w warunkach zwiększających bioróżnorodność, a nie tylko certyfikat „ekologiczny"; co nadaje jej dodatkową wartość.

„Można uprawiać pod plastikiem i nadal jest to klasyfikowane jako ekologiczne", mówi Gutiérrez. „Musieliśmy stworzyć oznakowanie, które gwarantuje, że produkt jest wytwarzany w ramach rolnictwa regeneracyjnego".

Jako, że plantatorzy oszczędzają pieniądze na herbicydach i pestycydach oraz mogą sprzedawać swój olej po wyższej cenie, program poniósł się echem po całym regionie. Według informacji uzyskanych od Gutiérreza, ponad 600 plantatorów wyraziło zainteresowanie przyjęciem modelu rolnictwa regeneracyjnego.

Podobny pomysł przyjął się już w branży winiarskiej. Niektóre mniejsze winnice przyjęły już praktyki regeneracyjne, ale teraz do projektu zgłaszają się także najwięksi producenci wina. W Penedès, regionie uprawy winorośli; 750 km na północ od Jaén; Torres, największy hiszpański producent wina, przyjmuje podejście regeneracyjne, ponieważ szuka sposobów na zmniejszenie swojego śladu węglowego.

„Chociaż w większości naszych winnic posiadaliśmy certyfikat organicznej uprawy winorośli, mieliśmy poczucie, że nie robimy wystarczająco dużo", mówi Miguel Torres, przedstawiciel piątego pokolenia stojącego na czele winnicy

Miguel Torres, którego rodzinna firma przyjmuje podejście regeneracyjne, w swoich winnicach w Penedès. Fot. Paola de Grenet/The Guardian

 

„Zasady organicznej uprawy winorośli nie wspominają nawet o śladzie węglowym, więc możesz używać maszyn rolniczych bez żadnych ograniczeń. Pomyśleliśmy: musimy zmniejszyć nasze emisje, ale musimy też wychwytywać CO2", mówi Torres.

Producent zredukował swój ślad węglowy o 34% na butelkę i dąży do osiągnięcia pułapu o wartości 60%, głównie dzięki środkom efektywności energetycznej wprowadzonym podczas procesu produkcji wina.

„Naszym celem jest zaprzestanie orki" - mówi. „Podczas orki materiał organiczny wydostaje się na powierzchnię, a następnie utlenia się, więc wszystko, co zostało zmagazynowane, trafia do atmosfery. Staramy się jak najlepiej naśladować naturę, co oznacza, że musimy przywrócić życie glebie".

Podczas gdy sadzenie drzew jest najczęstszą formą walki z kryzysem klimatycznym, to gdyby 7,4 mln hektarów winnic na świecie przyjęło model regeneracyjny, wpływ byłby ogromny, przekonuje Torres.

Winnice obsługujące winiarnię Parés Baltà, gdzie Marta Casas stosuje całkowicie biodynamiczne podejście do uprawy winorośli. Fot. Paola de Grenet/The Guardian

 

Nieopodal, w winiarni Parés Baltà, enolog, specjalistka od produkcji wina, Marta Casas idzie jeszcze dalej. Uważa ona, że regeneracyjna uprawa winorośli jest ważnym krokiem w kierunku bardziej holistycznego podejścia biodynamicznego, które postrzega zwierzęta, glebę i produkty rolne jako część jednego, wzajemnie powiązanego systemu.

„Im więcej dajesz glebie, tym więcej ona oddaje w zamian", mówi kobieta, stojąc obok pieca na wolnym powietrzu z VI wieku p.n.e., który zainspirował ją do zrobienia wina w glinianych naczyniach.

Pasji do jej pracy towarzyszy ciekawość, która doprowadziła ją do realizacji wielu starożytnych pomysłów. Odkryła na przykład, że stosując roztwór ze skrzypu polnego, można znacznie zmniejszyć ilość siarczanu miedzi, którym spryskiwane są winorośle w celu zwalczania pleśni.

Enolog Marta Casas z winnicy Parés Baltà. Fot. Paola de Grenet/The Guardian

 

Jeśli rolnictwo regeneracyjne wydaje się bardziej zdrowym rozsądkiem niż rewolucyjnym pomysłem, to dla plantatorów winorośli i oliwek oznacza ono odrzucenie dwóch rolniczych utartych nawyków mówiących o tym, że należy: zaorać ziemię i zabić konkurencję.

Montabes mówi, że musieli wyrwać się z mentalności, która każdą roślinę inną niż uprawa pożądana uważa za konkurenta, chwast, czyli po hiszpańsku mala hierba.

Autor: 
Stephen Burgen / tłum. Wiktoria Walczyńska

Reklama