Likaon pstry: barwny drapieżca afrykańskiej dziczy

Reklama

pon., 08/31/2020 - 10:14 -- AleksandraJ

Likaon, pies myśliwski, nakrapiany pies i nakrapiany wilk - pomimo wielu nazw ten trudny do zdefiniowania gatunek nie jest zbyt dobrze znany poza Afryką. Lecz ci charyzmatyczni drapieżcy, posiadający usposobienie godne „Trzech Muszkieterów”, są naprawdę wyjątkowi i dla wielu, jako gatunek zagrożony, warci ocalenia.

Paleta barw

Choć należą do rodziny psowatych, likaony (Lycaon pictus, co tłumaczy się jako „barwne wilko-podobne zwierzę”) nie są psami, ani też wilkami. Zamiast tego są one jedynym żyjącym gatunkiem z odległej gałęzi ewolucyjnej, która jest na tyle odmienna, że likaony nie mogą rozmnażać się z psami lub wilkami.

Ich cętkowane futro ma na sobie brązowe, czarne, białe i żółte plamki, a kolorowy wzór jest inny dla każdego osobnika, jak podaje National Geographic. Te długonogie ssaki mierzą od 76 do 106 centymetrów wysokości, a ich waga wacha się między 18, a 36 kilogramów, gdy są dorosłe.  Inna cecha, która je wyróżnia to wielkie, okrągłe uszy, dzięki którym wychwytują nawet najlżejszy szelest w zaroślach.

Jako mięsożercy zasiedlający tereny Afryki subsaharyjskiej, muszą przemierzać znaczne odległości w celu zdobycia pożywienia. Głównym celem ich polowań są średniej wielkości antylopy, podobne do impali, jednak czasami zdarza się, że powalają znacznie większe zwierzęta. Poza tym swoją dietę wzbogacają też o gryzonie i ptaki. Dzięki wysoko skutecznej strategii polowań stadnych, której wskaźnik sukcesu szacuje się na co najmniej 80%, ich ofiarami bywają nawet pawiany.

 

Każdy likaon ma unikalne ubarwienie futra. (Zdjęcie: Shutterstock)

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Aby osiągnąć sukces w polowaniu, likaony działają w grupie, liczącej najczęściej między 5, a 15 osobników. Im większe stado, tym korzystniej. Każde ma z reguły jedną samicę alfę oraz samca alfę, którzy, jako monogamiczna para, mają jedyne prawo do rozmnażania się. Członkowie stada porozumiewają się poprzez ruchy, włącznie z gestami i fizycznym dotykiem, oraz odgłosami takimi, jak piski, kwilenia, czy pochrząkiwania. Niedawne badanie dowiodło, że poszczególne osobniki mogą głosować nad grupowymi decyzjami poprzez kichanie.

Wataha jest bardzo prorodzinna i występują w niej silne więzi. „Ich struktura społeczna jest po prostu fascynująca.” - mówi Brandon Davis, współzałożyciel Inicjatywy Ochrony Likaonów (Painted Dog Protection Initiative). „Bardziej przypomina kolonię pszczół lub mrówek.”

Davis mówi też, że zachowanie watahy przypomina słynne motto Trzech Muszkieterów: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.” Każdy jej członek ma określoną rolę, jednak wszyscy w stadzie są sobie równi. Poza troszczeniem się o młode, wataha opiekuje się również starszymi i rannymi. Grupa prędzej da powolnemu, czy słabemu w polowaniu likaonowi rolę opiekuna młodych, niż wyrzuci go ze stada.

Samica alfa w jednym miocie może urodzić od 2 do 20 szczeniąt, które są pierwsze w kolejce do pożywienia.  Jeśli jedzenie znajduje się zbyt daleko lub jest za trudne do pogryzienia dla nich, starsi członkowie stada zjedzą wszystko, a potem zwrócą część dla małych. Z jednej strony pierwszeństwo szczeniąt w posiłkach podnosi ich szanse na przeżycie, z drugiej jednak może zagrozić przetrwaniu nierozmnażających się dorosłych, jak odkryto w badaniu z 2015 roku, opublikowanym w czasopiśmie „Behavioural Ecology”. Wraz ze wzrostem wielkości stada i liczby potomstwa, wysiłki łowieckie mogą nie zaspokoić głodu wszystkich członków, a niedożywieni mogą umrzeć ze względu na szczenięta.

 

Dzięki bardzo dobrze rozwiniętej komunikacji i więzom społecznym likaony posiadają jeden z najwyższych wskaźników sukcesu w polowaniach. (Zdjęcie: Charles Hopkins/Shutterstock)

Usidlanie zagrożeń

Dynamiczny rozwój rozmiaru watahy nie jest jednak największym problemem dla gatunku, który zaraz po wilku etiopskim jest najbardziej zagrożonym z rodziny psowatych. Raport Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN) z 2012 roku oszacował, że populacja likaonów wynosi około 6700 osobników, w tym 1400 dorosłych lub tych zdolnych do rozmnażania.

Największym z zagrożeń likaonów jest podział ich naturalnych siedlisk. Szeroki zasięg ich wędrówek może zabrać je poza chronione rezerwaty i na obszary odwiedzane przez ludzi. Tak likaony mogą napotkać nowe problemy, jak na przykład drogi oraz samochody, które mogą je potrącić, lub też farmy, których właściciele mogą zabić je ze strachu przed utratą swoich zwierząt hodowlanych. W dodatku napotkanie psów domowych naraża je na przejęcie pewnych chorób zakaźnych.

Nawet naturalne zagrożenia likaonów potęgują się wraz ze zwiększoną fragmentacją ich siedlisk. Będą one celem lwów, zwłaszcza szczenięta, a hieny będą podkradały ich zdobycze. Likaony są najbardziej narażone na te naturalne zagrożenia podczas trzymiesięcznego okresu spoczynku, kiedy stado pozostaje blisko legowiska, aż szczenięta nie osiągną odpowiedniego wieku i siły fizycznej, aby móc pokonywać duże odległości. Jako że zasoby się kurczą, terytoria lwów, hien oraz likaonów będą zachodzić na siebie coraz bardziej.

Według raportu IUCN, wszystkie te przyczyny pogorszenia się sytuacji likaonów są związane z wkroczeniem człowieka na ich siedliska i „jako takie nie ustały i są raczej nieodwracalne dla większości odwiecznych sfer bytowania tego gatunku.

Jednak jest jeden obszar, w którym niektórzy obrońcy przyrody upatrują nadziei na odwrócenie tych zmian. Tam likaony giną przez zastawiane w zaroślach sidła, przeznaczone oryginalnie dla antylop, jak podaje Brandon Davis.  Myśliwi mogą ukryć od 5 do 7 sideł na jednym obszarze. Jako, że likaony gonią antylopy przez zarośla, jeden z nich może złapać się w taką pułapkę. Mając na uwadze charakter tych zwierząt, inny członek stada wróci, by mu pomóc i również on sam może wpaść w kolejne sidła. „Można bardzo łatwo wykończyć całą watahę.” mówi Davis. „To może być tragiczne.”

Zaprojektowana specjalnie na poradzenie sobie z sidłami anty-wnykowa obroża daje szansę uwięzionemu likaonowi na wydostanie się bez ryzyka uduszenia. (Zdjęcie: Brandon Davis/PDPI)

Davis oraz jego zespół z Inicjatywy Ochrony Likaonów pracowali nad projektem obroży anty-wnykowych. Współpracowali też z organizacjami, mającymi doświadczenie w zakładaniu likaonom obroży śledzących. Mają zaprogramowany system dzięki któremu łapią i ściągają sidła w dół. W ten sposób uwięzione zwierzę nie udusi się, ani mocno nie zrani. Wciąż musi walczyć z drutem, aby się uwolnić, ale obroża daje mu „szansę na przeżycie”, jak mówi Davis.

On i jego współpracownicy starają się odwrócić szkodliwy wpływ człowieka na życie likaonów poprzez „podanie im pomocnej dłoni”.

Autor: 
Tłumaczenie: Izabela Siekańska
Dział: 

Reklama