Anonimowy haker ukradł 600 mln dolarów po czym je zwrócił

Reklama

pon., 08/16/2021 - 00:51 -- MagdalenaL

W tym tygodniu anonimowy haker zwrócił kwotę 600 mln dolarów, uprzednio skradzioną przez niego z Poly Network (platformy zajmującej się finansami zdecentralizowanymi). Jednocześnie osoba ta odrzuciła nagrodę w postaci pół miliona dolarów, oferowaną przez firmę w zamian za pomoc w odkryciu niedopatrzeń w zabezpieczeniach.

W ten dość niecodzienny sposób zakończyła się sprawa kradzieży kryptowalut, uważanej za jedną z największych w historii.

W czwartek przedstawiciele platformy Poly Network, w komunikacie wydanym na Twitterze ogłosili, że haker, którego nazwali „panem w białym kapeluszu” (terminem tym opisuje się etycznych hakerów, którzy przez swoją działalność pomagają w wychwyceniu błędów w zabezpieczeniach systemu), zwrócił wszystkie skradzione środki, za wyjątkiem niewielkiego ich procenta, zamrożonego zaraz po ataku przez emitenta kryptowaluty Tethera.

Pieniądze te wpłacone zostały na konto, do którego dostęp miał zarówno haker, jak i firma.

Poly Network oświadczyło, iż w celu zachowania środków bezpieczeństwa w procesie zwracania aktywów ich właścicielom, chcą oni zachować kontakt z „panem w białym kapeluszu”, a także przekazywać opinii publicznej dokładne informacje o przebiegu procesu.

W piątek agencja Reutersa podała, że firma podziękowała hakerowi oraz poprosiła go o dalsze zaangażowanie w usprawnianie ich systemów bezpieczeństwa.

Jak podaje firma Chainalysis, zajmująca się śledztwami związanymi z tzw. łańcuchem bloków (blockchain) w wiadomościach, które towarzyszyły zwrotowi środków, haker stwierdził, że od samego początku miał on w planach zwrot środków.

„Nie interesują mnie pieniądze”- stwierdził haker. „Chciałbym powiedzieć, że znajdywanie luk w systemach firmy Poły Network było jednym z najciekawszych doświadczeń w moim życiu”.

Jak wynika z informacji firmy Chainalysis oraz notatek transakcyjnych udostępnionych przez Toma Robinsona - współtwórcę Ellipsis (inna firma podobna do Chainalysis), Poly Network zaproponowało 500 tys. dolarów nagrody, której jednak haker, jak wynika z notatek, nigdy nie przyjął i bez tego zdecydował o zwrocie całej ukradzionej kwoty.

Jak zauważają eksperci, wydanie skradzionych środków i tak byłoby dla hakera niewyobrażalnie trudne. Transakcje typu blockchain są bowiem publicznie rejestrowane, co znacznie utrudnia możliwość prania pieniędzy bez ujawnienia swojej tożsamości.

Firma Chainalysis napisała na swoim blogu: „Jedyne, co ta osoba mogła zrobić, to unikanie schwytania, ponieważ skradzione środki i tak były zamrożone i umieszczone na czarnej liście”.

Autor: 
Brian Fung / tłum. Wiktor Groblewski

Reklama