Kiedyś i dziś: morski lód arktyczny odczuwa skutki ciepła

Reklama

pon., 07/05/2021 - 00:49 -- MagdalenaL

W naszym comiesięcznym cyklu Kiedyś i Dziś ujawniamy niektóre sposoby, w wyniku których planeta Ziemia zmieniała się na tle ocieplającego się świata. Kurczący się lód morski w Arktyce jest nie tylko oznaką zmiany klimatu, ale także powoduje szybsze ocieplanie się planety. Dzieje się tak, ponieważ światło słoneczne jest pochłaniane przez ciemniejszy ocean, aniżeli odbijane w kosmos.

 

Arktyczny lód morski odgrywa ważną rolę w kontrolowaniu temperatury planety, a każdy problem z tym naturalnym termostatem jest powodem do niepokoju.

Dane amerykańskiej agencji kosmicznej (NASA) sugerują, że utrata minimalnego zasięgu lodu morskiego w Arktyce wynosi 13,1% na dekadę, w oparciu o średnią z lat 1981-2010.

Główny raport na temat zmian klimatu z 2007 roku był związany z rosnącym stężeniem gazów cieplarnianych w atmosferze, powodowanym przez działalność człowieka, z zanikającym stopniem lodu morskiego w regionie.

Zanikanie lodu morskiego w ocieplającym się świecie również przyczynia się do wzrostu średniej temperatury powierzchni. Szacuje się, że lód morski odbija 80% światła słonecznego z powrotem w kosmos, co oznacza, że nie ogrzewa powierzchni.

Ale kiedy lód morski się roztopi, odsłonięta zostaje ciemniejsza powierzchnia oceanu, która pochłania około 90% padającego na nią światła słonecznego. Powoduje to ocieplenie regionu.

Zjawisko to jest znane jako efekt Albedo i występuje, ponieważ jasne powierzchnie odbijają więcej ciepła niż ciemne powierzchnie.

 

Zanikający punkt

Zamarzanie i topnienie oceanu w Arktyce jest zjawiskiem sezonowym, przy czym zamarzanie osiąga szczyt w marcu, a topnienie występuje maksymalnie we wrześniu.

Jednak dane wynikające z obserwacji naziemnych i satelitów pokazują nam, że zasięg lodu morskiego w Arktyce maleje wraz z ocieplaniem się planety.

W takim przypadku zmniejsza się albedo (lub współczynnik odbicia), ponieważ ciemne wody oceanu pochłaniają więcej ciepła niż jaśniejszy lód morski. To z kolei powoduje jeszcze większe ocieplenie lądu i oceanów.

Ostatecznie naukowcy obawiają się, że coraz większa powierzchnia gruntu, która jest odsłonięta w regionach zwykle pokrytych śniegiem spowoduje „punkt krytyczny”. To tutaj ocieplenie atmosfery osiąga punkt, w którym ludzkie działania nie będą już w stanie go powstrzymać.

 

Mniejszy i cieplejszy świat

Innym skutkiem zmniejszającej się gęstości lodu w północnym regionie polarnym jest otwarcie Przejścia Północno-Zachodniego. Ten szlak handlowy łączy Północny Ocean Atlantycki z Północnym Oceanem Spokojnym.

Od XIX wieku rozlega się wrzawa, aby znaleźć dopływ przez zamarznięte wody Arktyki między Grenlandią a arktycznymi wyspami Kanady.

Od dawna jest to zabójczy pościg dla marynarzy, którzy sprostali zamarzniętemu krajobrazowi morskiemu. Jednak niektórzy eksperci szacują, że trasa stanie się ekonomicznie opłacalna w najbliższej przyszłości, ponieważ lód morski ulega cofaniu w miesiącach letnich.

Dla niektórych zrewolucjonizuje to światową branżę transportu morskiego. Dla innych zwiastuje to katastrofę.

Ekolodzy obawiają się, że wzrost ruchu statków przez nieskazitelne wody Arktyki uszkodzi wolno rozwijające się, długowieczne ekosystemy morskie.

Szczególnie obawiają się, że statek spotka nieszczęśliwy wypadek na odległych wodach polarnych, co prawdopodobnie spowoduje katastrofalne zanieczyszczenia.

 

Brak jedzenia

Dowody sugerują, że przerzedzający się lód morski wpływa na dziką przyrodę, w tym na drapieżniki takie jak niedźwiedzie polarne będące na szczycie łańcucha pokarmowego. Lód nie jest wystarczająco mocny, aby utrzymać ciężar zwierząt, co zmusza je do pływania, które zużywa dużo energii i utrudnia złapanie zdobyczy.

Oprócz głodu powoduje to również, że niedźwiedzie przybywają do osad ludzkich w poszukiwaniu pożywienia.

Innym problemem wśród naukowców jest to, że topnienie lodu morskiego wpływa na główny prąd oceaniczny w Arktyce - Beaufort Gyre.

Woda słodka jest mniej gęsta niż słona woda morska. Naukowcy stwierdzili, że nagły napływ słodkiej wody z Oceanu Arktycznego do północnego Atlantyku może zmienić siłę prądu.

Dzieje się tak, ponieważ siła popychająca wodę wzdłuż wschodniego wybrzeża kontynentalnej Ameryki Północnej zostanie zmniejszona, co spowoduje, że mniejsza ilość cieplejszych wód tropikalnych z regionów równikowych zostanie przesunięta w kierunku Europy Zachodniej.

Modele sugerują, że redukcja cieplejszych wód w kierunku Europy Zachodniej spowoduje niższe temperatury w regionie. To z kolei wpłynęłoby również na warunki atmosferyczne w układzie klimatu na świecie.

Nasza Planeta Kiedyś i Dziś będzie kontynuowana co miesiąc, aż do konferencji ONZ w sprawie zmian klimatu w Glasgow, która ma rozpocząć się w listopadzie 2021 r.

Autor: 
tłum. Natalia Stawicka
Dział: 
Zagłosowałeś na opcję 'down'.

Reklama