2017-2018: Wirus pochodzący od psa znaleziony u malezyjskich dzieci

Reklama

śr., 05/26/2021 - 23:39 -- MagdalenaL

Zdjęcie: EPA

Gdy COVID-19 zaczął rozprzestrzeniać się po świecie, profesor Gregory Gray z Instytutu Zdrowia Globalnego Uniwersytetu Duke zlecił swojemu doktorantowi opracowanie testu na koronawirusa, który obejmowałby wszystkie gatunki, a tym samym pomógłby w walce z ewentualną kolejną pandemią.

Pomysł polegał na tym, by narzędzie, po zweryfikowaniu precyzyjności, zostało wykorzystane później do analizy próbek w testach na obecność koronawirusa u ludzi, celem wykrycia wirusów, potencjalnie pochodzących od zwierząt, informuje Hina, powołując się na AFP.

Gray i jego koledzy odkryli, że tzw. psi koronawirus był obecny u dzieci przyjętych do malezyjskich szpitali z powodu zapalenia płuc w 2017 i 2018 roku.

Pięć różnych rodzin

Chociaż nie byli w stanie tego ostatecznie udowodnić, eksperci z Duke uważają, że choroba zdiagnozowana u dzieci została wywołana przez wirusa, który przeszedł na nie z psa.

Biorąc jednak pod uwagę strukturę genetyczną, mało prawdopodobne, by to właśnie on krążył teraz wśród ludzi.

„Opowiadamy się za szerszym zastosowaniem testów obejmujących wszystkie gatunki, aby znaleźć pięć różnych rodzin wirusów, które naszym zdaniem są najbardziej problematyczne dla szerzenia się epidemii wśród ludzi”, powiedział Gray.

„Prawdopodobnie, tego typu zachorowania zdarzają się na całym świecie, a więc wszędzie tam, gdzie ludzie mają intensywny i częsty kontakt ze zwierzętami niestety, nie potrafimy ich wszystkich wykryć. Moim zdaniem, takie zjawiska powinny być przebadane, ponieważ jeśli uda nam się je odpowiednio wcześnie wykryć i zrozumieć, w jaki sposób wirusy skutecznie wykorzystują ludzi w charakterze gospodarzy, będziemy w stanie je wyeliminować, zanim wywołają kolejną pandemię”.

Przez lata nie badano dokładnie koronawirusów, bo kojarzyły się głównie z przeziębieniami. Wszystko zmieniło się po epidemiach SARS i MERS, które miały miejsce w latach 2002 i 2012.

Wielu naukowców uważa, że ​​SARS-CoV-2 jest wirusem wywołującym COVID-19 również u zwierząt.

Wirus z kocimi i świńskimi komponentami

Chociaż wciąż jest wiele niewiadomych, fakt odkrycia nowego koronawirusa mogącego przenosić się ze zwierząt na ludzi, niepokoi naukowców.

Gdy Gray poprosił swojego doktoranta Lishana Xiu o opracowanie kompleksowego testu na koronawirusa, temu udało się odkryć, gdzie dokładnie zachodzą na siebie sekwencje genów różnych „członków” rodziny koronawirusów.

Użyty sprzęt posłużył do ​​analizy testów pacjentów z zapaleniem płuc z malezyjskiego szpitala w Sarawak.

W 8 z 301 próbek wykryto „psiego” koronawirusa.

Ponieważ odkrycie było zaskakujące, naukowcy poprosili o jego potwierdzenie jedną z najsłynniejszych amerykańskich wirusolożek, Anastasię Własową z University of Ohio, której udało się wyhodować więcej takich wirusów i sekwencjonować cały ich genom.

Wirus, nazwany CCoV-HuPn-2018, okazał się pochodzić głównie od psów, ale zawierał również kocie i świńskie komponenty.

Odkryto również mutacje mogące przystosować się do przenoszenia się wśród ludzi, ale nie wiadomo, jak długo potrwałaby taka ewolucja.

„Może dziesięciolecia, a może wcale”, powiedział Gray.

Wszyscy pacjenci ze szpitala w Sarawak wyzdrowieli po zapaleniu płuc.

Zapałka, która wznieci następną pandemię?

„Gdy ktoś zabiera cię do szpitala z powodu zapalenia płuc, oznacza to, że mamy do czynienia z cięższą postacią choroby”.

Fakt, że „psiego” wirusa wykryto w małym badaniu pilotażowym, sugeruje, że za tym wszystkim może kryć się większy problem.

„Wtedy po prostu zwróciliśmy na to uwagę. Gdybyśmy zaczęli monitorować hodowców świń, drobiu i innych zwierząt, moglibyśmy być zaskoczeni, z czym borykają się ich układy odpornościowe”, powiedział Gray.

Badacz podkreślił, że „nie oznacza to wcale, iż to oni będą zapałką, która wznieci kolejną pandemię, ale że jest to „doskonałe źródło dalszych badań”.

Autor: 
tłum. Emila Liberda
Źródło: 

Agencije

Reklama