Testy rosyjskiej szczepionki na koronawirusa wykazują niecodzienne dane

Reklama

śr., 09/16/2020 - 18:57 -- MagdalenaL

Rosja jest jednym z krajów najbardziej dotkniętych pandemią COVID-19. Ale jej odpowiedź na wirusa była trochę "niezwykła". Jak wiele innych krajów, Rosja pracowała nad opracowaniem własnej szczepionki. Jednak nawet wtedy, gdy pracę nad stworzeniem szczepionki nadal trwały, Rosja ogłosiła że zaczną rozprowadzać szczepionkę bez czekania na dokładne dane dotyczące bezpieczeństwa. Wkrótce potem stało się jasne, że kraj zamierza przeprowadzić standardowe badania kliniczne III fazy, aczkolwiek większe niż normalnie, z udziałem 40 000 osób.

Trudno było ocenić, czy decyzja była uzasadniona, ponieważ nie udostępniono wielu szczegółów na temat szczepionki. Sytuacja zmieniła się dopiero w piątek, gdy osoby odpowiedzialne za pracę nad szczepionką, opublikowały wyniki wstępnych badań klinicznych. I jak na razie, wydaje się ona być tak samo skuteczna jak inne przykłady szczepionki, które wcześniej przeszły wstępne testy.

Co dwa wirusy to nie jeden?

Jak już wspomnieliśmy, szczepionka składa się z dwóch różnych wirusów. Zawierają one część nieszkodliwego wirusa, zwanego adenowirusem, zaprojektowanego tak że zawiera główne białko powierzchniowe obecne w wirusie SARS-CoV-2. To białko, zwane białkiem fuzyjnym (z ang. spike protein), jest używane przez koronawirusa do przyczepiania się do komórek. Użycie adenowirusa pozwala układowi odpornościowemu nauczyć się rozpoznawać białko fuzyjne, w środowisku gdzie organizm doświadcza tylko nieszkodliwej infekcji.

Problemem z tym podejściem jest to, że wiele osób już napotkało adenowirusy, przez co mogą już mieć wykształconą odpowiedź immunologiczną. Może to prowadzić do efektów ubocznych, które przypominają prawidłową odpowiedź organizmu na zakażenie wirusowe. (Zaobserwowano to w badaniach szczepionki na bazie adenowirusa opracowanej w Chinach.) Może to też osłabić odpowiedź organizmu na białko fuzyjne, ponieważ układ odpornościowy skupia się na częściach wirusa które są mu znane.

W badaniu szczepionki wzięły udział dwie grupy ludzi, każda składająca się z 38 osób. Pierwsza grupa otrzymała zastrzyk zawierający adenowirusa zmodyfikowanego do produkcji białka fuzyjnego. Druga grupa otrzymała ten sam zastrzyk, ale po nim podano im też kolejny, zawierający inny szczep adenowirusa z takimi samymi modyfikacjami.

Decyzje o użyciu dwóch wirusów podjęto, ponieważ, nawet jeśli układ odpornościowy nie zareaguje w odpowiedni sposób na pierwszego wirusa, to jest szansa że nie zrobi tego samego w przypadku drugiego zastrzyku. W idealnej sytuacji, powinno to pozwolić układowi odpornościowemu na skupienie się na jednej rzeczy która jest identyczna w obu wirusach: białku fuzyjnym.

Działania niepożądane i przeciwciała

Zgodnie z oczekiwaniami, u wielu osób, które otrzymały szczepionkę, w tym tą z dodatkową dawką, wystąpiły efekty uboczne które przypominały te których możemy spodziewać się przy zakażeniu wirusowym. Obejmowały one gorączkę, bóle głowy, ogólne osłabienie oraz bóle mięśni i stawów. Pojawiał się też ból w miejscu wstrzyknięcia szczepionki. Żaden z efektów ubocznych nie został uznany za poważny, i wszyscy uczestnicy badania mogli kontynuować eksperyment i przyjąć drugą dawkę szczepionki.

Wśród tych, którzy otrzymali tylko jedną dawkę, około 85% wykształciło przeciwciała na SARS-CoV-2 w przeciągu dwóch tygodni. Po trzech tygodniach wszyscy mieli przeciwciała przeciwko wirusowi. Podobne liczby obserwowano w grupie otrzymującej dwie szczepionki, chociaż druga dawka zwiększała poziom przeciwciał.

Badacze szukali też obecności przeciwciał neutralizujących, które łączą się z białkiem fuzyjnym w sposób który uniemożliwia mu zainfekowanie komórek. Przeciwciała te są często uważane za niezbędne do obrony przed infekcją wirusową, chociaż nie wiadomo jeszcze w jakim stopniu dzieję się to w przypadku SARS-CoV-2. Tutaj, zastosowanie drugiego zastrzyku zrobiło wielką różnicę. Bez niego mniej niż dwie trzecie uczestników wytworzyło przeciwciała neutralizujące. A po zastosowaniu drugiej dawki, przeciwciała wykształcili wszyscy.

Są też inne korzyści płynące z zastosowania wirusa do dostarczenia białek fuzyjnych do organizmu. Pozwala to na zaangażowanie wszystkich aspektów układu odpornościowego: produkowane są zarówno limfocyty B jak i T. Naukowcy potwierdzili, że szczepienie aktywowało odpowiedź limfocytów T u uczestników badania, co może prowadzić do powstania silniejszej odporności. Odkryli, że wiele z tych limfocytów T reaguje na białko fuzyjne, a nie na adenowirusa.

Prace na lodzie

W badaniu potwierdzono też że, pomimo tego że szczepionka potrzebuje do działania nienaruszonego wirusa, to nadal może być użyta po zamrożeniu, co jest zdecydowanie dobrą wiadomością (nawet pomimo tego że jej skuteczność spadła w porównaniu z "świeżą" szczepionką). Odpowiedź immunologiczna była jednak tylko nieznacznie zmniejszona w przypadku szczepionki która była liofilizowana, a następnie rozpuszczona w wodzie. Według badaczy większość szczepień zostanie przeprowadzone przy użyciu zamrożonej szczepionki, a wersja liofilizowana będzie użyta tylko w trudno dostępnych lokalizacjach, których w Rosji jest wiele.

Ogólnie rzecz biorąc, są to wyniki które chciałbyś zobaczyć przed przejściem do testów na większą skale. Nie ma poważnych skutków ubocznych, a odpowiedź immunologiczna dobrze funkcjonuje i produkuję przeciwciała neutralizujące. Ale testy na większą skale nadal są konieczne. Musimy wiedzieć, czy istnieją rzadkie, ale poważne skutki uboczne, które mogą ujawnić się tylko w większej populacji. Po drugie, musimy wiedzieć, czy powstawanie przeciwciał neutralizujących rzeczywiście ma wpływ na wirusa. Możemy to osiągnąć podając szczepionkę większej liczbie osób, ponieważ wiemy że niektórzy z nich będą nieuchronnie narażeni na infekcje.

 

To nie jedyna szczepionka na bazie adenowirusa, która jest w fazie rozwoju, a wiele z nich już przechodzi do badań na dużą skalę. Jeśli którakolwiek z nich odniesie sukces, to wszystkie inne mogą spodziewać się podobnych wyników. A jeśli nie, to będziemy musieli poczekać, aż jedna z innych technologii przejdzie proces testów.

Autor: 
John Timmer (tłum. Mateusz Basiak)

Reklama