„Przez 30 lat miałem obsesję na punkcie zrozumienia, dlaczego dzieci dostają białaczki. Teraz znamy już odpowiedź”

Reklama

Obrazek użytkownika koscielniakk
wt., 02/19/2019 - 16:31 -- koscielniakk

Uhonorowany tytułem szlacheckim onkolog Mel Greaves wyjaśnia, dlaczego koktajl zawierający mikroorganizmy może zapewniać ochronę przed chorobą.

 

Mel Greaves ma w życiu prosty cel. Pracuje nad stworzeniem przypominającego jogurt napoju, który sprawiłby, że dzieci przestaną zapadać na białaczkę.

Ten zamiar może wydawać się ekscentryczny, nowotworów zwykle nie udaje się pokonać w tak prosty sposób. Prof. Greaves jest jednak pewny swego, a biorąc pod uwagę jego doświadczenie w tej dziedzinie, jego pomysły są przez innych naukowców traktowane zupełnie poważnie.

Pracujący w londyńskim Instytucie Badań nad Rakiem Greaves, poświęca się studiowaniu białaczki u dzieci już od 30 lat. W piątek (28 grudnia 2018 r. - przyp. tłum.) ogłoszono, że za przeprowadzone dotychczas badania otrzymał tytuł szlachecki - znalazł się na tzw. New Year honours list (brytyjskiej noworocznej liście osób uhonorowanych tym tytułem - przyp. tłum.).

– Przez 30 lat miałem obsesję na punkcie zrozumienia, dlaczego dzieci dostają białaczki – wyznaje. –Teraz po raz pierwszy znamy już odpowiedź na to pytanie, a to oznacza, że możemy zacząć myśleć o sposobach powstrzymania jej rozwoju. Stąd mój pomysł na napój.

Ostra białaczka limfoblastyczna, która dotyka jedno na 2 000 dzieci w Wielkiej Brytanii, w latach 50. była chorobą śmiertelną. W obecnych czasach 90 procent przypadków można wyleczyć, pomimo że terapia jest toksyczna i może powodować długofalowe skutki uboczne. W dodatku, w ostatnich dekadach naukowcy zaobserwowali, że liczba przypadków w Wielkiej Brytanii i Europie wzrasta w stałym tempie około jednego procenta rocznie.

– Jest to charakterystyczne dla wysokorozwiniętych społeczeństw, ale nie dla krajów rozwijających się – dodaje Greaves. – Ta choroba idzie w parze z zamożnością.

Ostrą białaczkę limfoblastyczną powoduje seria następujących po sobie biologicznych zjawisk. Bodźcem początkowym jest mutacja genetyczna, która występuje u jednego na dwadzieścioro dzieci.

– Ta mutacja jest wynikiem jakiegoś wydarzenia, które miało miejsce w okresie płodowym. Nie jest ona dziedziczna, lecz naraża dziecko na możliwość wystąpienia białaczki w późniejszym czasie – dodaje Greaves.

Aby białaczka się rozwinęła musi dojść do kolejnego biologicznego zdarzenia związanego z układem immunologicznym. – Niezbędnym warunkiem prawidłowej pracy układu odpornościowego jest przebycie infekcji do osiągnięcia pierwszego roku życia – utrzymuje Greaves. – Bez zmierzenia się z infekcją układ nie zostanie odpowiednio przygotowany i nie będzie funkcjonował w prawidłowy sposób.

Jest to coraz bardziej niepokojący problem. Mając dobre intencje rodzice wychowują dzieci w domach, gdzie normą są antyseptyczne chusteczki nawilżane, mydła antybakteryjne czy też dezynfekujące płyny do podłóg. Dla dobra domu i rodziny brud nie ma tam już wstępu.

W dodatku, niemowlęta są coraz rzadziej karmią piersią i mają mniejszy kontakt z innymi dziećmi. Obydwa trendy ograniczają ich kontakt z zarazkami. Ma to swoje korzyści, ale także skutki uboczne. Ponieważ małe dzieci nie mają kontaktu z drobnoustrojami i infekcjami tak jak miało to miejsce kiedyś, ich układ odpornościowy nie jest odpowiednio wzmocniony.

– Kiedy takie dziecko w końcu styka się ze zwykłą infekcją, nieprzygotowany na to układ immunologiczny odpowiada nieprawidłowo – mówi Greaves. – Reaguje zbyt silnie i powoduje przewlekły stan zapalny.

Wraz z postępem zapalenia do krwi zostają uwolnione cytokiny, a te z kolei mogą zapoczątkować drugą mutację, która powoduje białaczkę u dzieci będących nosicielami pierwszej mutacji.

– Choroba wystąpi jedynie przy obecności obu tych zmian – wyjaśnia Greaves. – Druga jest efektem przewlekłego zapalenia wywołanego przez nierozwinięty układ immunologiczny.

Innymi słowy, podatne na to schorzenie dziecko cierpi na przewlekły stan zapalny powiązany ze zbyt czystymi warunkami w domu, który to zmienia jego podatność na białaczkę tak, że przeobraża się w pełną postać choroby.

Patrząc z tej perspektywy, choroba nie ma nic wspólnego z liniami energetycznymi czy też zakładami przetwarzającymi paliwo jądrowe jak sugerowano w przeszłości, lecz jest wynikiem zbiegu dwóch oddziałujących na siebie niefortunnych czynników, najpierw podczas fazy prenatalnej, a potem środowiskowego - jak w czasopiśmie Nature Reviews Cancer streścił to Greaves.

Co najważniejsze, dokonane obserwacje pozwolą naukowcom na podjęcie interwencji i powstrzymanie już samego zachorowania na białaczkę – dodaje. – Jeszcze nie wiemy jak zapobiec wystąpieniu początkowej mutacji w łonie matki, lecz możemy już myśleć o sposobach blokowania przewlekłego zapalenia, które ma miejsce w późniejszym czasie.

W tym celu Greaves i jego zespół rozpoczął badania nad bakteriami, wirusami i innymi mikroorganizmami, które zasiedlają ludzkie jelita. Pomagają nam one w trawieniu pokarmów, ale także wskazują z jakimi zarazkami mieliśmy kontakt w ciągu swojego życia. Okazało się na przykład, że z powodu kontaktu z mniejszą ilością mikroorganizmów w dzieciństwie, ludzie z krajów wysokorozwiniętych mają zwykle o wiele mniej szczepów bakterii w jelitach - jest to odbiciem prowadzonego przez nas „czystego” życia.

– Musimy znaleźć sposób na rekonstrukcję mikrobioty jelitowej - jak określamy zespół mikroorganizmów. Ponadto musimy dowiedzieć się, które szczepy bakterii są najistotniejsze dla unormowania układu odpornościowego dziecka.

W tym celu Greaves przeprowadza obecnie badania na myszach mające pokazać, które mikroby najlepiej stymulują układ immunologiczny gryzoni. Ciągiem dalszym projektu byłoby wtedy dokonanie prób z udziałem ludzi za dwa lub trzy lata.

– Celem jest znalezienie sześć do dziesięciu mikroorganizmów, które będą w stanie przywrócić stan flory bakteryjnej jelit do zdrowego poziomu. Taki koktajl złożony z mikrobów podawany byłby bardzo małym dzieciom nie w postaci tabletki, lecz być może w formie jogurtu pitnego.

– I zapobiegłoby to nie tylko zachorowaniu na białaczkę wieku dziecięcego. Także przypadki coraz częstszych na Zachodzie schorzeń takich jak cukrzyca typu 1 czy alergie wiąże się brakiem odpowiedniego kontaktu dzieci z bakteriami wzmacniającego ich układ odpornościowy. Taki napój pomógłby więc również zmniejszyć liczbę zachorowań na te przypadłości.

– Uważam tę perspektywę za niezwykle ekscytującą. Myślę, że to sposób na ograniczenie nie tylko ryzyka zachorowania na białaczkę, ale też na inne liczne choroby.

Białaczka: fakty

Krwinki są wytwarzane w szpiku kostnym. Krwinki czerwone, których zadaniem jest rozprowadzanie tlenu po organizmie, krwinki białe, które zwalczają infekcje oraz płytki krwi, uczestniczące w powstrzymywaniu krwawienia, są wytwarzane w odpowiedzi na potrzeby organizmu. Jednakże, gdy u człowieka wystąpi białaczka, wytwarza się zbyt dużo białych krwinek, które powstrzymują wytwarzanie innych komórek w szpiku kostnym. W wyniku tego ilość prawidłowych czerwonych i białych krwinek oraz płytek krwi we krwi jest zmniejszona - dzieje się to kosztem zdrowia.

Najczęstszymi rodzajami białaczki dotykającej młodych ludzi są ostra białaczka limfoblastyczna oraz ostra białaczka szpikowa.

Autor: 
Robim McKie/Tłum. Agata Wójcik
Źródło: 

The Guardian

Reklama