2020: Dziesięć odkryć, które zmieniły świat

Reklama

śr., 01/06/2021 - 15:49 -- MagdalenaL

W bezprecedensowym okresie naznaczonym pandemią i licznymi zawirowaniami politycznymi, tematy odkryć naukowych niezwiązanych z nowym koronawirusem zeszły niestety na drugi plan.

Od odkrycia gwiezdnego pyłu starszego niż Układ Słoneczny, po pierwsze informacje dotyczące DNA dinozaurów - w 2020 roku naukowcy doszli do bardzo ważnych odkryć, które mogły zostać niezauważone.

Kilka miliardów lat temu, kiedy nie było jeszcze Słońca, pewna umierająca gwiazda wyrzuciła w kosmos dużą ilość pyłu, którego część przetrwała na meteorycie „Murchison” (uderzył w Australię we wrześniu 1969 roku). Pył ten jest uważany dzisiaj za najstarszy obcy materiał znaleziony na Ziemi. Nowe analizy fragmentów meteorytu wykazały, że gwiezdny pył liczy od 4,6 do 7 mld lat. Można go znaleźć tylko na 5% meteorytów, ale to nie zniechęciło badaczy do jego poszukiwań.

W minionym roku naukowcy zidentyfikowali szczątki embrionu tyranozaura. Pierwszym znaleziskiem był odcisk stopy, na który natrafiono w 2018 roku w kanadyjskiej Albercie, a drugim- fragmenty żuchwy odkryte w 1993 roku w amerykańskiej Montanie. Analizy szczątków sprzed 71 - 75 milionów lat pokazują, że embriony tyranozaurów były zaskakująco małe i mierzyły niecały metr, choć miały bardzo długi ogon. Były dziesięciokrotnie mniejsze niż dorosłe osobniki. Wyjaśnia to, dlaczego naukowcy nie odkryli wcześniej małych tyranozaurów. Nikt nie spodziewał się, że będą aż tak małe.

W listopadzie 2018 r. sonda "Insight" przybyła na Marsa, aby zebrać materiał z jego powierzchni i dostarczyć go na Ziemię. Wśród ciekawych zjawisk zauważonych na planecie podczas tamtej misji było furczenie - statek kosmiczny wydawał się nieustannie trząść w jego rytmie. Dźwięk jest o ton wyższy niż większość naturalnych dźwięków ziemskich, a jego pochodzenie nadal pozostaje nieznane.

Również w 2020 roku naukowcy ostatecznie rozwiązali zagadkę gwiazdy „Betelgeuse”. Należała ona do najjaśniejszych na niebie, ale w grudniu 2019 roku jej intensywne migotanie w tajemniczy sposób ustało. Naukowcy sądzili, że gwiazda zbliża się do końca swojego cyklu życiowego i może eksplodować jak jaśniejsza od Księżyca supernowa. Jednak w sierpniu 2020 roku NASA ogłosiła, że ​​obserwacje poczynione za pośrednictwem Kosmicznego Teleskopu Hubble'a ujawniły, iż gwiazda najprawdopodobniej wypuściła ultra-gorący strumień plazmy, który zupełnie przyćmił jej blask widoczny z Ziemi. Wiosną „Betelgeuse” powróciła do swojego „normalnego” stanu.

Dobrze zachowany przód ciała dinozaura pochodzącego sprzed 110 mln lat, przypadkowo znaleziony w 2011 roku w kanadyjskiej Albercie, zaskoczył i zachwycił naukowców. W roku 2020 były powody do kolejnego zachwytu, bo analizy ujawniły dobrze zachowany w jego żołądku ostatni posiłek. Padły najprawdopodobniej w porze letniej, na kilka godzin przed śmiercią dinozaur zjadł pewien gatunek paproci. Chociaż był to tylko jeden posiłek, odkrycie zapewniło wyjątkowy obraz ostatnich godzin życia zwierzęcia żyjącego ponad 100 mln lat temu.

Kolejne ubiegłoroczne odkrycie również dotyczy dinozaurów, a konkretnie ich DNA. Dokonano znacznego postępu w badaniach nad prastarym DNA. Badając dobrze zachowane, liczące ponad 70 mln lat skamieniałości, zespół badaczy zidentyfikował zarysy komórek, które mogą zawierać chromosomy i być może kilka jąder, czyli strukturę zawierającą DNA. Chociaż ciągle nie można potwierdzić, czy jest to DNA, czy jakiś inny genetyczny produkt uboczny, już samo przypuszczenie, co mogły zachować skamieniałości, jest absolutnie ekscytujące.

Kiedyś znaleziono w skałach, w północno-zachodniej części stolicy Południowej Afryki pozostałości czaszki, o której początkowo sądzono, że należała do pawiana. Jednak dwóch australijskich studentów w 2020 roku odkryło, że jest to czaszka homo erectusa- pierwsza tego rodzaju znaleziona w Afryce Południowej i najstarsza odkryta na świecie (pochodzi sprzed 2 mln lat).

Kamienne obiekty znalezione w meksykańskiej jaskini Chiquita wskazują na to, że ludzie mogli przybyć na amerykańską ziemię już 30 tyś. lat temu, a co za tym idzie- są tam dwukrotnie dłużej niż dotąd przypuszczano. Temat ten stał się przedmiotem wielkiej debaty archeologów, którzy uważali, że człowiek pojawił się w Ameryce 13,5 tys. lat temu, kiedy lód cofnął się, a drogi z Azji stanęły otworem. Według najnowszych informacji, znalezione w jaskini kamienne przedmioty przeplatane kawałkami węgla sprzed 30 tys. lat wskazują, że ludzie pojawili się w Ameryce jeszcze przed cofaniem się lodu. Przyjmuje się, że jaskinia zapewniała im schronienie, gdy region był znacznie chłodniejszy, wilgotniejszy i bardziej zielony niż obecnie.

Zespół naukowców z Australii badał w 2020 roku dno morskie wokół północnej części Wielkiej Rafy Koralowej, gdy natknął się na rafę wysokości ponad 500 m - pierwszą tego rodzaju, jaką znaleziono od 120 lat. Ta oddzielna rafa jest jednym z ośmiu gatunków raf znanych w regionie. Badacze zebrali próbki skał i niektórych organizmów i już wkrótce wyślą je do laboratorium celem analizy. Do tej pory zaobserwowano także kilka nowych gatunków ryb.

I wreszcie sprawa epidemii gorączki krwotocznej Ebola. Dzięki nowej szczepionce, jej druga fala szczęśliwie dobiegła końca. W czerwcu 2020 roku, po prawie 2 latach prac, Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła zwycięstwo człowieka nad wirusem. Pierwszy przypadek eboli wykryto we wschodniej części Konga w 2018 roku. Powstrzymanie rozprzestrzeniania się infekcji było bardzo trudne ze względu na niepokoje społeczne w kraju. Dzięki nowej szczepionce epidemia się skończyła, a podczas intensywnej kampanii szczepień wakcynę otrzymało ponad 300 tys. osób. Wirus zainfekował ponad 3 480 osób, z których niemal 2 300 zmarło.

Autor: 
Tłum. Emila Liberda
Źródło: 

Srbija Danas/Nacionalna Geografija

Reklama