W 2018 roku padł rekord ciepła w oceanach. Skutki tego są katastrofalne

Reklama

Obrazek użytkownika koscielniakk
śr., 01/23/2019 - 18:02 -- koscielniakk

Wzrost temperatur odnotowano już w późnych latach pięćdziesiątych a za nami pięć najgorętszych lat w historii.

 

Zeszły rok okazał się najgorętszy ze wszystkich dotychczas zmierzonych lat, kontynuując rosnący trend, który jest bezpośrednim skutkiem emisji gazów cieplarnianych wytworzonych przez człowieka.

Kluczowe w dokonywaniu pomiarów są właśnie oceany. To one akumulują ponad 90 procent ciepła będącego konsekwencją gazów cieplarnianych, więc jeśli chce się zmierzyć globalne ocieplenie, tak naprawdę trzeba zmierzyć nagrzewanie się oceanów.

Są inne metody mierzenia zmian klimatycznych, ale żadna z nich nie jest tak przekonująca jak ta wykorzystująca do tego oceany. Najczęściej jako przykład ilustrujący globalne ocieplenie, media podają temperaturę powietrza, lecz jest ona problematyczna ze względu na swoją zmienność. Mimo że z pewnością w dłuższej perspektywie temperatura powietrza wykazuje trend rosnący, to jednak każdy kolejny rok może być cieplejszy lub zimniejszy od poprzedniego.

Tak więc oceany są kluczowe i przedstawiają nam prawdziwy obraz sytuacji. Za nami pięć najgorętszych lat w historii. Różnice w liczbach są ogromne. W roku 2018 dodatkowe ciepło oceanów w porównaniu z latami 1981-2010 to 196 700 000 000 000 000 000 000 dżuli. Obecne tempo nagrzewania się oceanów odpowiada pięciu eksplodującym bombom atomowym, wielkości tej wykorzystanej w Hiroszimie, w każdej sekundzie.

Wyniki te opublikowano w czasopiśmie „Advances in Atmospheric Sciences” w artykule napisanym przez Lijing Chenga - głównego autora pracy oraz innych członków Instytutu Fizyki Atmosferycznej w Chinach. Jego współpracownicy, wliczając w to mnie, to badacze z całego świata. Artykuł przedstawia wykres obrazujący stały wzrost temperatury oceanów od późnych lat 50.

Nagrzewanie się oceanów stanowi niezbity dowód globalnego ocieplenia i ma to poważne konsekwencje. Po pierwsze, cieplejsza woda rozszerza się, a to powoduje wzrost poziomu wód morskich. W przybliżeniu jedna trzecia podniesionego poziomu wód w oceanach jest rezultatem zakumulowanego przez nie ciepła. Naukowcy przewidują wzrost poziomu mórz o około jeden metr do końca tego stulecia, co wystarczy, aby 150 mln ludzi na całym świecie musiało opuścić swoje miejsca zamieszkania.

Nagrzewające się wody powodują, że sztormy są silniejsze. Ostatnimi czasy w Stanach Zjednoczonych byliśmy świadkami przejścia huraganów nad wyjątkowo ciepłymi partiami oceanu, co dodało im mocy i zwiększyło wywoływane przez nie szkody. Inne rodzaje sztormów również przybierają na sile. Obfitsze opady deszczu zwiększają częstotliwość powodzi na całym świecie. Mówiąc wprost, emisje gazów cieplarnianych spowodowały straty w ludziach i własności. Wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni, lecz osoby, które zaprzeczają nauce i możliwym rozwiązaniom ponoszą szczególną odpowiedzialność, ich historia surowo oceni.

 

 

To jednak nie tylko ludzie cierpią i będą cierpieć w przyszłości. Nagrzewanie się oceanów powoduje olbrzymie trudności w funkcjonowaniu organizmów morskich, w szczególności raf koralowych. Jeśli będziemy dalej przyczyniać się do ocieplania planety, możemy oczekiwać utraty większości raf. Mamy prawo również przewidywać redukcję w populacji ryb oraz innych organizmów morskich.

My, naukowcy powtarzamy to jak zacięta płyta. Każdego roku przedstawiamy fakty i błagamy o podjęcie działań. Stanowczo zbyt mało robi się w tym kierunku. W dalszym ciągu możemy opanować zmiany klimatyczne, lecz musimy działać natychmiast. Mamy środki do zmiany tej sytuacji, brakuje jedynie woli.

Autor: 
John Abraham/Tłum. Agata Wójcik
Źródło: 

The Guardian

Dział: 
Zagłosowałeś na opcję 'w górę'.

Reklama