Czy kosmici istnieją? Chyba mamy już wystarczająco dużo problemów

Reklama

wt., 06/08/2021 - 22:25 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Pixabay

Raport Pentagonu w sprawie UFO jest już prawie gotowy, ale lepiej chyba nie myśleć o kolejnej zbliżającej się katastrofie.

Jako dziecko, uwielbiałam nierozwiązane zagadki i nie mówię tutaj o powieściach detektywistycznych. Chodzi mi o te duże, grube, tanio drukowane tomy na półkach w Woolworths, które publikowało antologie o wszystkim, począwszy od Mary Celeste i potwora z Loch Ness, przez Kaspara Hausera i poltergeista z Enfield, dodając do tego Yeti i incydent Moberly-Jourdain. Chłonęłam te historie i byłam zagorzałą czytelniczką Fortean Times, oraz nagminnie oglądałam program dokumentalny o tytule Dziwne, ale prawdziwe? – telewizja z lat 90. pokazała mi rzeczy, o których małe dziecko nie powinno wiedzieć, na przykład samospalenie. Czarno-biały obraz spalonego fotela, na którym wcześniej siedział człowiek, a pozostały tylko zwęglone nogi, prawdopodobnie nigdy mnie nie opuści.

Zaraz po mojej fascynacji duchami było UFO i kosmici. Lata 90. pokazały dużo w temacie kosmitów: Autopsja kosmity wyszła w 1995 roku i wszyscy jako dzieci wierzyliśmy, że to prawdziwa historia (wyglądało na to, że niektórzy dorośli też w to wierzyli). Być może dzięki temu, a także filmowi Dzień Niepodległości z 1996 roku, kosmici byli wszędzie: w telewizji, na koszulkach, na placach zabaw, a nawet w jajkach zawierających małych kosmitów, którzy, według plotek, mogli się rozmnażać (zostało to udowodnione jako fałsz i prawie nikogo to nie zdziwiło).

A więc nic dziwnego w tym, że skoro lata 90. są znowu w modzie, to kosmici powrócili do wiadomości, z oświadczeniem Pentagonu na temat UFO, które ma być opublikowane jeszcze w tym miesiącu, skupiając się na obserwacjach personelu wojskowego. Niektóre z tych filmików, takie jak ten z pilotem marynarki, który w 2004 roku zauważył przedmiot w kształcie Tic Taca niedaleko San Diego, można obejrzeć w Internecie. Obejrzałam je – bo naprawdę, do czego innego służy Internet? – ale nie dały mi takiego samego poczucia zdumienia i ekscytacji, które towarzyszyły mi w dzieciństwie. Jeśli gdzieś jest ukryta prawda, nie jestem pewna, czy mnie ona interesuje.

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem osobą obojętną i częściowo pasuję do rynku docelowego dla tej historii: trochę agnostyczna, dziwaczna, po części wierzę w duchy i zazwyczaj kończę każdy spór na temat ich istnienia, mówiąc: „Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, niż się ich śniło waszym filozofom,” nawet jeśli nikt nie uważa tego za atut, zwłaszcza teraz, gdy Cern udowodniło, że duchy nie istnieją.

Jednak istnieją naukowe podstawy na istnienie kosmitów, co w jakiś sposób czyni je mniej ekscytującymi dla dziecka z lat 90. żyjącego we mnie. Nie znaczy to, że nie chcę, aby istniały: tak jak David Kestenbaum – którego wkład do jednego z odcinków This American Life o paradoksie Fermiego jest wart posłuchania – czuję smutek, gdy myślę o zimnym, ciemnym i pustym kosmosie. I nie „dlatego, że chcemy wybawienia,” tak jak ostatnio spekulowała Sarah Jones (nie jestem przekonana, że jakaś obca forma życia mogłaby posprzątać pandemiczny bałagan, w którym aktualnie znajduje się nasza planeta), ale dlatego, że myśl o ludziach jako najbardziej inteligentnych istotach we wszechświecie jest bardzo przygnębiająca, zwłaszcza w 2021 roku.

Nawet bez potencjalnej inwazji kosmitów mamy wystarczająco dużo problemów. Ostatni rok był ogromnym wyzwaniem i nie potrzebujemy kolejnej katastrofy na horyzoncie. Dodatkowo, przez ostatnie kilka lat miałam upiorne i tajemnicze uczucie, że jesteśmy w przyszłości i zostało ono wzmocnione przez dystopijne uczucia towarzyszące pandemii. Gdy ostatnio nad Londynem pojawiły się satelity Elona Muska, ułożone w jasno świecącą linię gwiazd, można było odnieść wrażenie, że to przyszłość. Wraz z rozwojem takiej technologii, dziwne zjawiska na ziemi można również wyjaśnić za pomocą nauki i, mimo że iluzje optyczne lub potajemna technologia wojskowa to mniej ekscytujące wyjaśnienia, tak wygląda dorastanie.

Dziecko, które kiedyś leżało w łóżku i nie mogło zasnąć przez przerażające myśli o uprowadzeniu przez obcych, chce, aby ta zagadka nie została rozwiązana. Chcę, aby potwór z Loch Ness był plezjozaurem, któremu udało się przeżyć, aby klątwa Tutanchamona istniała, i żeby duchy błąkały się po korytarzach w starych i budzących grozę gospodach po drugiej stronie kraju.

Jednak w świecie fałszywych informacji i teorii spiskowych, zdaję sobie sprawę, że moje pragnienie zagadek nie jest już takie niewinne. Bardzo ważne jest, aby trzymać się racjonalnych i naukowych dowodów. A racjonalna odpowiedź nie zawsze zawodzi. Incydent Moberly-Jourdain z 1911 roku, w którym dwie Brytyjki przyznały, że widziały ogrody przypominające miejsce z 18. wieku, razem z duchem Marii Antoniny, będąc na Wersalu, wydaje się mieć dobre wyjaśnienie. Co zabawne, wygląda na to, że te panie były świadkami ogromnego balu kostiumowego. Maria Antonina mogła tak naprawdę być ekstrawaganckim arystokrackim poetą, Robertem de Montesquiou, który na tym przyjęciu pokazał się jako drag queen.

Więc czasami, nawet jeśli dziecko zafascynowane zjawiskami paranormalnymi by się z tym nie zgodziło, logiczne wyjaśnienie jest bardziej zadowalające niż zagadka sama w sobie.

Autor: 
Rhiannon Lucy Cosslett / tłum. Alicja Haupka
Dział: 

Reklama