Dlaczego psychologia jest nam śmiertelnie potrzebna

Reklama

Obrazek użytkownika koscielniakk
pon., 07/29/2019 - 10:51 -- koscielniakk

Kiedyś tego nie było i jakoś wszyscy żyli. Czy na pewno?

Raport „Kondycja psychiczna mieszkańców Polski” mówi, że zaburzenia z ICD10 i DSM-IV można w ciągu życia rozpoznać u 23,4% osób. Prawie co czwarty Polak (w części województw więcej) przynajmniej raz w życiu cierpiał na zaburzenia psychiczne.

Niektórym trudno uwierzyć w prawdziwość statystyk. Może to być kwestia błędnych definicji. Zaburzenia psychiczne to na przykład nerwice, jak arachnofobia. Zaburzenia nastroju, jak depresja. I uzależnienia, jak to od alkoholu. Nie są tym, czym się nas zwykle straszy i nie oznaczają tego samego, co choroby psychiczne. To wiadomość jednocześnie dobra i zła. Znaczy z jednej strony, że tych 23,4% to w brew stereotypom nie są ludzie, których należy ubrać w kaftan bezpieczeństwa. (Nawet gdyby mieli choroby, nie zaburzenia, nadal nie znaczyłoby to nic takiego). A z drugiej, że ta liczba nie wyczerpuje przypadków, potrzebujących pomocy psychologicznej. Trzeba doliczyć też tych z chorobami psychicznymi oraz osoby bez zaburzeń i chorób, mimo wszystko potrzebujące wsparcia (np. niepotrafiące nawiązywać relacji).

Zaburzenia psychiczne, jakkolwiek nie są tym samym, co choroby, bardzo utrudniają życie i często prowadzą do śmierci. Jedną z najbardziej przemawiających do wyobraźni statystyk jest ta z GUS, która mówi, że w 2016 r. śmiercią samobójczą zginęło więcej osób niż w wypadkach drogowych. A w wypadkach ginie sporo ludzi. Mówimy tu o samobójczej śmierci ponad pięciu tysięcy Polaków w ciągu roku. Konkretnie 5405. Dodajmy tu, że tylko 55% prób samobójczych kończy się śmiercią. To znaczy, że samobójstwo próbuje popełnić około 10 tysięcy ludzi rocznie.

Mimo wszystko ciągle uważamy, że psychologia jest niepotrzebna. Nawet jeśli nie mówimy tego wprost, widać to choćby po działaniach polityków, którzy notorycznie ignorują odkrycia naukowe, nie uwzględniając ich na przykład przy tworzeniu programu szkolnego. Widać to po kiepskiej dostępności pomocy psychologicznej. Widać to po tym, że w naszym kraju nie działa ustawa o zawodzie psychologa. Została stworzona, ale nie jest wprowadzana w życie z braku odpowiedniego związku zawodowego. I dla nikogo nie jest to problem. Sprawa w dyskursie publicznym praktycznie nie istnieje.

Jedna czwarta z nas przynajmniej raz w życiu cierpiała w wyniku zaburzeń. W ciągu jednego roku 10 tysięcy uznaje się za na tyle nieszczęśliwe, żeby próbować się zabić. Może nie jest tak, że kiedyś wszyscy żyli? Może po prostu ignorujemy całkiem sporo przypadków śmierci.

Autor: 
AM
Dział: 

Reklama