Dość tego!

Reklama

pon., 07/27/2020 - 22:38 -- MagdalenaL

Corocznie w Niemczech wykonuje się miliony badań na zwierzętach. Większość zwierząt po zakończeniu eksperymentu jest zabijana. Czy naprawdę musi tak być?

Dzień po zastrzyku w pomieszczeniu dla zwierząt uniwersytetu w Marburgu 50 myszy, które wkrótce zachorują, zachowuje się nadal bardzo żwawo. Żadnego zmęczenia, nic nie rzuca się w oczy. I co najważniejsze: wciąż żadnych komórek rakowych we krwi. Aby to udowodnić Michael Lohoff bierze z regału klatkę wielkości kartonu po butach i stawia ją na stole. Pięć czarnych szczupłych myszy kręci się niespokojnie po kartonie. Klatka jest wyłożona słomą, co kilka sekund jedna z myszy grzebie w niej tylnymi łapkami. Nie widać po nich, że Lohoff wszczepił każdej z nich 300 000 komórek nowotworowych. Tylko kolorowe ogony rzucają się w oczy. “Dla oznaczenia, którym rano pobrałem krew do badania na komórki rakowe”, mówi Lohoff. Jest jednak niezadowolony z wyniku: “Powoli myszy powinny mieć już białaczkę.”

Michael Lohoff jest kierownikiem Instytutu Mikrobiologii Medycznej i Higieny Szpitalnej. Od 20 lat bada tak zwane komórki T, podgrupę białych krwinek, które pomagają sterować systemem odporności człowieka. Od około półtora roku bada w jakich okolicznościach rozwijają się niektóre rodzaje nowotworu – oraz jak je można leczyć. Myszy doświadczalne mają tylko potwierdzić to, co potrafi udowodnić już w probówce: wadliwy gen doprowadza do zachorowania na podtyp białaczki, występującej często u dzieci. W ten sposób powstałe komórki rakowe najlepiej leczyć kombinacją dwóch, znanych już lekarstw. W najlepszym wypadku wkrótce można będzie rozpocząć badania kliniczne na ludziach. “Dlatego jestem tak niecierpliwy wobec myszy”, mówi Lohoff. “Myślę już o pacjentach z białaczką, którym będzie można niedługo pomóc.

“Nie ulega wątpliwości, że myszy cierpią.” Mówi osoba pracująca na co dzień z myszami laboratoryjnymi”

Lohoff to nie jedyny naukowiec, który w imię nauki wszczepia myszom komórki rakowe. 125 614 zwierząt według niemieckiego rządu zostało wykorzystane w 2017 roku w celu badań nad rakiem. W sumie badania są przeprowadzane na 2,8 zwierząt, przede wszystkim na myszach, szczurach, królikach i rybach, ale też na tysiącach małp i małpiatek. Według ministerstwa rolnictwa podczas badań 27% zwierząt doświadcza średnio silnego bólu lub lęków, 5% silnego bólu, a 9% umiera po narkozie. “Naszym moralnym obowiązkiem jest przyspieszenie rozwoju alternatyw badań na zwierzętach”, mówiła przy obejmowaniu urzędu ministra Julia Klöckner (CDU). Mimo to, większość zwierząt doświadczalnych wciąż jest zabijana. Tak jak myszy w Marburgu.

“Nie ulega wątpliwości, że myszy cierpią”, mówi Michael Lohoff. Samo pobieranie krwi i karmienie przez sondę stresuje zwierzęta. Jeśli jednak uciążliwe objawy białaczki rozwiną się do określonego punktu krytycznego albo nowotwór przekroczy wielkość 1,5 cm, myszy są zabijane. To co dla Lohoffa jest złem koniecznym w jego badaniach, działacze organizacji ochrony zwierząt jak “Peta” czy stowarzyszenia “Lekarze przeciwko eksperymentom na zwierzętach” za znęcanie się nad zwierzętami.

Wiele testów jest narzuconych przez prawo, jak na przykład przed dopuszczeniem leków, środków chemicznych czy pestycydów. W pozostałych wypadkach naukowiec musi udowodnić, że eksperyment na zwierzętach jest konieczny i etycznie dopuszczalny. Tak określa ustawa o ochronie praw zwierząt.

“Dobro zwierząt jest stawiane niżej niż zaspokojenie ciekawości badaczy”, krytykuje Anne Meinert, która pracuje w Peta jako doradca w obszarze eksperymentów na zwierzętach. Zwłaszcza, że substancje aktywne działają inaczej na zwierzęta niż na człowieka. Aspiryna, jeden z najpopularniejszych na całym świecie środków przeciwbólowych, jest śmiertelnie szkodliwa dla kotów. U psów, małp, myszy i szczurów lekarstwa powodują wydawanie na świat chorego potomstwa. Inny popularny środek przeciwbólowy - Paracetamol - wywołuje raka u gryzoni. Rzeczywiście zdarza się, że eksperymenty na zwierzętach nie pozwalają przewidzieć wszystkich skutków ubocznych u ludzi. W 2016 we Francji zmarł jeden z testerów na skutek leku, który po eksperymentach na zwierzętach został uznany za nieszkodliwy. Dla działaczki Peta jest to kolejny argument, aby wymagać pod państwa jasnego planu rezygnacji z tych eksperymentów, jak na przykład w Niderlandach. “Eksperymenty na zwierzętach są nie tylko nieetyczne, ale też niewiarygodne naukowo”

Testowanie na zwierzętach kosmetyków, środków piorących czy tytoniu jest już dawno zabronione

Po usłyszeniu tego wniosku immunolog kręci przecząco głową. Zbiera się do przedstawienia, jak duże znaczenie w badaniach, jego zdaniem, mają eksperymenty na zwierzętach. Opowiada o białkach nazywanych PD-1 i CTLA-4, odkrytych dzięki myszom w latach 80’ i 90’, bez których być może nie byłoby wiadomo w jaki sposób komórki odpornościowe zabijają raka. Dzięki tej wiedzy przypadki raka skóry uważane za beznadziejne mogły być leczone. “Kto jeszcze uważa, że badania na zwierzętach są nieetyczne, nie można mu już pomóc.”

Lohoff’owi jeszcze coś innego przeszkadza w debacie na temat eksperymentów na zwierzętach. Często insynuuje mu się, że lekkomyślnie podejmuje decyzję o eksperymencie na zwierzętach.  “Uważa pan, że sprawia mi przyjemność wstrzykiwanie myszom komórek rakowych a później zabijanie ich” Sam tylko wysiłek zdobycia pozwolenia działa odstraszająco. Najpierw musiał złożyć wniosek w u osób zajmujących się ochroną zwierząt na swoim uniwersytecie. Później wniosek w odpowiednim zarządzie rejencji w Wezlar. Jeśli nie było obiekcji, był opiniowany przez komisję zajmującą się eksperymentami na zwierzętach, gdzie oprócz naukowców zasiadają też przedstawiciele organizacji, zajmujących się ochroną praw zwierząt. Komisja decydowała, czy Lohoff potrafił przekonująco udowodnić, że eksperyment na zwierzętach jest absolutnie konieczny w jego badaniach oraz że nieprzyjemności dla myszy będą tak małe jak tylko to możliwe. Pozytywna opinia komisji nie jest jednak wiążąca dla władz. “Czasami trwa to bardzo długo, zanim uzyska się wreszcie pozwolenie”, mówi Lohoff i wzdycha.

Gilbert Schönfelder uśmiecha się, kiedy ktoś wspomni przy nim doświadczenia Lohoffa. “W badaniach często każda forma biurokracji uznawana jest za bezczelność” Jednak procent odrzuconych wniosków według “Lekarzy przeciw eksperymentom na zwierzętach” w całym landzie oscyluje w okolicy 1%. Toksykolog, który od 2005 kieruje berlińskim Charité (*szpital kliniczny w Berlinie), założył Niemieckie Centrum Ochrony Zwierząt Eksperymentalnych. Zadanie Schönfeldera: zredukować liczbę eksperymentów na zwierzętach w Niemczech, zastąpić je alternatywami lub gdy nie ma już innej możliwości przeprowadzać je możliwie jak najdelikatniej. Wszystko jest skutkiem szerokiej debaty publicznej, która w Niemczech jest bardziej rozwinięta niż w innych miejscach, wyjaśnia Schönfelder. Eksperymenty nad rozwojem broni, wyrobów tytoniowych i kosmetyków z wykorzystaniem zwierząt są w tutaj już od dawna zakazane.

Corocznie ministerstwo edukacji wydaje pięć milionów euro na innowacyjne pomysły. Rządowy instytut oceny ryzyka wspiera alternatywy kwotą około 350 000 euro każdego roku, na przykład drukowanie modeli organów na drukarkach 3D, które to modele mogą zastąpić badania na zwierzęcych wątrobach. Zbyt mało, uważa Schönfelder. “Cel powinien być jasny - całkowita rezygnacja z eksperymentów na zwierzętach.”

Naukowcy muszą wciąż znajdować balans między dwoma podstawowymi prawami: ochroną zwierząt i wolnością nauki. Dylemat

Naukowcy muszą wciąż znajdować balans pomiędzy dwoma podstawowymi prawami, zakorzenionymi w ustawie: ochroną zwierząt i wolnością nauki. “Naukowcy stają przed dylematem”, mówi Schönfelder. Przede wszystkim, mając na uwadze, że 80% eksperymentów przeprowadzanych jest w celu znalezienia sposobu leczenia najbardziej rozpowszechnionych chorób ludzkości. A więc chorób układu sercowo-naczyniowego, chorób nerwowych – i raka.

19 dnia po wszczepieniu komórek rakowych nadszedł ten moment. Myszy mają teraz białaczkę. Michael Lohoff może teraz zacząć testować działanie leków na myszach. Naprzód z deksametazonem. Lohoff jest nastawiony optymistycznie: “Do tej pory udawało się perfekcyjnie.” Za kilka tygodni badacz będzie wiedział, czy jego trop w walce z białaczką jest prawidłowy czy nie. Myszy będą wtedy już martwe.

*przypis tłumacza

Autor: 
Tłumaczenie: Aneta Garlikowska

Reklama