Czy bogaci chorują rzadziej?

Reklama

wt., 08/04/2020 - 15:31 -- AleksandraJ

Związek między biedą a chorobami jest już od dawna opisany i zbadany. Teraz badania kliniki uniwersyteckiej w Dusseldorfie pokazują, że biedni ludzie są szczególnie dotknięci Covid-19. Dlaczego na Covid-19 narażeni są zwłaszcza biedni ludzie wyjaśnia socjolog medycyny Nico Dragano.
Wywiad: Okan Bellikli

Fluter.de: Wśród ludzi pobierających zasiłek dla bezrobotnych, według pańskich badań, ryzyko konieczności leczenia szpitalnego w wypadku zachorowania jest o 84% większe. Jakie związki istnieją między koronawirusem a biedą?

Nico Dragano: Wiele badań pokazuje, że przede wszystkim poważne przypadki Covid-19 występują nie tylko u długo bezrobotnych, ale ogólnie u biedniejszych ludzi. Możliwą przyczyną jest fakt, że ci ludzie są już obciążeni zdrowotnie. Obok ciężkiego przebiegu choroby istnieje też większe ryzyko zarażenia się Covid-19. W tym obszarze nie ma jednak zbyt wielu badań. Dotychczasowe pokazują, że ludzie z niepewną i kiepską pracą są narażeni na wyższe ryzyko infekcji. Sprzątaczki czy pracownicy rzeźni nie mogą korzystać z opcji pracy w domu. 

Czy prawdą jest stwierdzenie, że biedni ludzie są ogólnie bardziej podatni na choroby?

Tak, wiadomo to, odkąd istnieją statystyki medyczne. Powody tej sytuacji są różnorodne i zależą od choroby. Upraszczając można powiedzieć, że bieda jest ryzykiem dla zdrowia. Biedni nie mogą sobie pozwolić na zdrowsze odżywianie, lepsze mieszkanie, więcej czasu wolnego czy sportu. Później idą także do lekarza. Obawiają się związanych z tym kosztów: leki nie są brane według zaleceń, ponieważ nie są w stanie za nie zapłacić. Pieniądze bezpośrednio wpływają na warunki życia, a te mogą powodować choroby.
Jak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o zdrowie psychiczne?
Bieda i bezrobocie są obciążeniem psychicznym, ponieważ brak perspektyw i strach o własną przyszłość są silnymi czynnikami, wywołującymi stres, który może prowadzić do chorób psychicznych. Jeśli ludzie znajdują się w takiej sytuacji, nie dbają o zdrowie: Palą więcej i uprawiają mniej sportu.

Co dzieje się źle w debacie o biedzie i ryzyku dla zdrowia?

Często mówi się, że są to czynniki indywidualnego zachowania, według motta “Sami są sobie winni”, “Wszyscy palą, jedzą chipsy”. Jednak jest znacznie więcej czynników, na które ludzie nie mają wpływu. Na odżywianie przy pobieraniu zasiłku dla bezrobotnych, na przykład, delikatnie mówiąc, nie zostaje zbyt wiele pieniędzy. O czym należy mówić: Jak zmienić warunki, które sprawiają, że ludzie chorują albo te, które powodują, że ludzie zachowują się w sposób szkodzący zdrowiu? Jak umożliwić wszystkim dostęp do zdrowego sportu, kształcenia i zdrowych szkół - niezależnie od warunków finansowych?

W przeciwieństwie do takich krajów jak, na przykład, USA w Niemczech większość ludzi jest ubezpieczona. Dlaczego mimo to jest tak wiele nierówności?

Tak, zaletą Niemiec jest ogólnodostępny system opieki zdrowotnej, ale to ma znaczenie dopiero, gdy ludzie już zachorują. Należy zająć się problemem jeszcze wcześniej. Żaden kraj nie znalazł jeszcze kamienia filozoficznego. W każdym państwie, na temat którego istnieją statystyki, istnieją zdrowotne nierówności.

Co powinna zrobić polityka?

Rząd Niemiec powinien podążać, za tym czego już od dawna żąda Światowa Organizacja Zdrowia (WHO): Zdrowie powinno być tematem dyskusji politycznej na najwyższym szczeblu. WHO mówi o “health in all policies”. To znaczy, że we wszystkich obszarach polityki, należy zwracać uwagę na zdrowie, właśnie dlatego, żeby umożliwić ludziom posiadającym niewielkie zasoby, zdrowe życie. Polityka edukacyjna, zdrowotna, odżywianie, ochrona konsumenta: Wszystko musi być połączone i do tego potrzeba nadrzędnej strategii.

Jakie konkretne środki byłyby ważne?

Spontanicznie przychodzi mi do głowy system edukacji, który w Niemczech jest bardzo zamknięty. To ważne, żeby zacząć już wśród dzieci i młodzieży - aby od początku istniała równość szans i aby w trakcie życia nie wykształciły się choroby wywoływane przez czynniki społeczne. Dzieci i młodzież ze środowiska, gdzie pobierany jest zasiłek dla bezrobotnych, mają wyraźnie gorsze zdrowie niż pozostałe. Mamy do czynienia z problemem strukturalnym.

Prof. Dr Nico Dragano wykłada socjologię medyczną na uniwersytecie przy szpitalu klinicznym w Dusseldorfie. Punktami ciężkości jego pracy są zdrowie w miejscy pracy i związek między pozycją społeczną a zdrowiem.

Autor: 
tłum. Aneta Garlikowska
Dział: 

Reklama