Pogoda pogarsza sytuację

Reklama

wt., 08/11/2020 - 11:43 -- MagdalenaL

Przed Mauritiusem nadal rozprzestrzenia się olej z rozbitego statku. Dla państwa wyspiarskiego może to oznaczać najgorszy kryzys ekologiczny, jakiego kraj kiedykolwiek doświadczył.

 

Zdjęcia lotnicze z Mauritiusa pokazują turkusową i spienioną wodę wokół rafy koralowej, pomalowany na czerwono-czarny kolor statek towarowy z przechyłem i brązowawą plamą ropy płynącą z uszkodzonego statku w kierunku wysp. Pravind Jugnauth, premier wyspiarskiego państwa na Oceanie Indyjskim, ogłosił stan wyjątkowy dla środowiska. Organizacje takie jak Greenpeace ostrzegają przed "jednym z najgorszych kryzysów ekologicznych, jakiego kiedykolwiek doświadczyło to małe państwo wyspiarskie".

25 lipca u wschodniego wybrzeża głównej wyspy, znanej z bajkowych plaż i raf koralowych, około 300-metrowy japoński statek handlowy Wakashio osiadł na mieliźnie. Przemierzał trasę z Singapuru do Brazylii bez załadunku, jednak przewoził 4200 ton ropy naftowej, gdy z nieznanych dotąd powodów ugrzęzł na rafie Pointe d'Esny, około 40 kilometrów na południowy wschód od stolicy Port Louis. Załogę ewakuowano. Próby wypompowania paliwa nie powiodły się z powodu złej pogody.

Pęknięty zbiornik

W czwartek firma Nagashiki Shipping Co. ogłosiła, że z powodu "ciągłych uderzeń fal w ostatnich dniach" zbiornik frachtowca zarejestrowanego w Panamie pękł na prawej burcie. Od tego czasu ropa naftowa wylewa się. Ponadto przedsiębiorstwo żeglugowe przeprosiło mieszkańców Mauritiusa i tych, których to dotknęło, za to, że przysporzyło im tak wielu problemów. Zespół ratowniczy składający się z jedenastu techników, którego zadaniem było ustabilizowanie statku, musiał zostać ewakuowany po pęknięciu zbiornika.

Według Deborah de Chazal, dyrektor wykonawczej Fundacji Mauritian Wildlife Foundation, Wakashio stracił już prawdopodobnie jedną czwartą paliwa. Na pokładzie znajdowało się około 3900 ton oleju ciężkiego o niskiej zawartości siarki, który używany jest jako paliwo, około 200 ton oleju napędowego i 90 ton oleju smarowego.

Ponieważ obszary ekologicznie wrażliwe, takie jak mokradła Pointe d'Esny lub rezerwat przyrody Île-aux-Aigrettes znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca wypadku, szef rządu Jugnauth ogłosił alarm. "Nie mamy wiedzy i doświadczenia w wyciąganiu statków, które osiadły na mieliźnie, więc poprosiłem Francję o pomoc", napisał na Twitterze do francuskiej głowy państwa Emmanuela Macrona. Francja obiecała pomoc i wysłała samolot wojskowy z bazy w zamorskim departamencie La Réunion. Rząd indyjski również zaoferował pomoc, w tym Japończykom, Amerykanom i Brytyjczykom. Całkiem możliwe, że rozprzestrzenianie się oleju nadal da się opanować. Eksperci uważają, że ilość wyciekającego oleju ciężkiego, nad którą można zapanować, wynosi nawet do 20.000 ton.

Szkody mogą odbić się także na gospodarce kraju. Na rząd Jugnautha wywierano ostatnio presję, aby ponownie otworzyć wyspy dla turystów. Mauritius szybko zareagował na pandemię koronawirusa. Już w styczniu podróżni przybywający z Chin musieli przejść kwarantannę. 18 marca po ujawnieniu pierwszych przypadków infekcji w kraju rząd zamknął wszystkie porty i lotniska dla cudzoziemców. Tydzień później wkroczyło wojsko, by nadzorować kwarantannę.

 

Strategia odniosła sukces: w sumie w państwie liczącym 1,3 miliona mieszkańców na Sars-CoV-2 przetestowano 215 000 osób, ale tylko 344 były pozytywne. Dziesięć osób zarażonych wirusem zmarło, ostatnia 27 kwietnia. Chociaż w okresie od maja do lipca odnotowano kilka przypadków zachorowań u osób powracających do kraju, to od ponad trzech miesięcy nie zarejestrowano ani jednego przypadku transmisji lokalnej. Niemniej gospodarka została mocno dotknięta. 1,4 mln turystów odwiedziło wyspy w 2019 roku. Turystyka stanowi około jednej czwartej produktu krajowego brutto Mauritiusa. W związku z zamknięciem granic wynik gospodarczy jest w tym roku zagrożony spadkiem o co najmniej 13 procent.

Autor: 
Autor: Thilo Thielke; Tłumacz: Katarzyna Kot
Źródło: 

Reklama