Quetzalcoatlus: największy gad latający, jaki kiedykolwiek istniał na Ziemi

Reklama

wt., 12/01/2020 - 11:47 -- MagdalenaL

Zdumiewający Quetzalcoatlus był tak wysoki jak żyrafa, a rozpościerając skrzydła mógł osiągać rozmiar awionetki.

70 mln lat temu, zagrożenie stanowiły nie tylko ogromne drapieżniki lądowe i morskie potwory - na niebie królowała największa istota latająca, jaką widział świat: Quetzalcoatlus.

Kecalkoatl (Quetzalcoatlus) żył około 67 mln lat temu, w górnej kredzie. Jego nazwa nie tylko oddaje cześć Pierzastemu Wężowi, czczonemu przez większość kultur Mezoameryki - bogowi Quetzalcóatlowi, ale także odnosi się do olbrzymiego rozmiaru zwierzęcia. W pozycji stojącej, ten latający potwór mógł dorównać wysokością żyrafie (ok. 5,2 m). Z kolei, po rozłożeniu swych potężnych skrzydeł na maksymalną szerokość, ich rozpiętość mogła wynosić nawet 12 m (co odpowiada mniej więcej 4-osobowej awionetce).

Pierwsze skamieniałe szczątki tego latającego gada zostały znalezione w Teksasie, w latach 70. Ponieważ nie istnieje dziś żadne podobne zwierzę, które mogłoby być jego potomkiem, pierwsze rekonstrukcje bazujące na strukturze kostnej, wyposażyły kecalkoatla w bardzo długą i wąską szyję, na której szczycie znajdowała się krótka głowa z równie krótkim dziobem, co nadawało stworzeniu demoniczny wygląd. Jednak dziś wiemy, że wyglądem przypominał inne pterozaury, z ogromnym, ostrym dziobem i umięśnionymi skrzydłami, a także o charakterystycznej czaszce zwieńczonej grzebieniem (funkcja nadal nie jest do końca jasna).

W odróżnieniu od niektórych dzisiejszych ptaków, Quetzalcoatlus miał problemy z poruszaniem się na stałym lądzie. Paleontolodzy zapewniają, że gdy nie latał, utrzymywał równowagę na czterech kończynach, podpierając skrzydła, których nie był w stanie złożyć tak, jak współczesne ptaki. Nawet w takiej pozycji, nie mógł poruszać się swobodnie. Dawniej sądzono, że ze względu na ogromny rozmiar, Quetzalcoatlus nie odznaczał się wystarczającą zwinnością, by polować, a więc musiał być padlinożercą. Jednakże niedawne badania dowodzą, że jego długi, ostry dziób służył mu do chwytania ofiar podczas lotu na niskiej wysokości lub w zbiornikach wodnych o małej głębokości.

Sposób latania kecalkoatla do dziś pozostaje tajemnicą, gdyż nie istnieje żaden współczesny ptak, którego wymiary zbliżałyby się do jego (i jego 5-metrowych skrzydeł).

Według jednej z hipotez, aby wzbić się w powietrze, ten 200-kilogramowy gad wspomagał się opadającymi zboczami (doliny, brzegi rzek). Używał ich jak pasów startowych w celu „wystartowania”, wzbijając tumany kurzu i wstrząsając prehistoryczną roślinnością wokół. Jednakże, najnowsze odkrycia na temat tego zwierzęcia zapewniają, że jego niezdarność na lądzie nie pozwalała mu osiągnąć idealnej prędkości do wzbicia się do lotu. Dlatego też, oderwanie się od ziemi w dużej mierze zależało od siły jego mięśni. Rozkładał skrzydła i czekał na odpowiedni powiew wiatru tak, jak robi to kondor andyjski czy albatros - dwa największe znane nam dziś ptaki.

Możliwe, że rozmiary kecalkoatla sprawiły, że stał się istotą o największej zdolności do podróżowania po świecie, jaka kiedykolwiek pojawiła się na Ziemi. Największa prędkość, jaką mógł rozwinąć dochodziła do 88 km/h, a był w stanie ją utrzymać tylko przez kilka minut. Quetzalcoatlus zdołał przemierzać nawet 16-kilometrowe odległości, czyli tyle, ile potrzeba, by przepłynąć Ocean Atlantycki i jeszcze kilka tysięcy kilometrów, nie powracając przy tym na stały ląd.

Autor: 
Alejandro I. López, Tłum. Renata Czop

Reklama