Jeśli grupowe konwersacje dodają nam otuchy i łączą nas w kryzysie, dlaczego niektórzy z nas czują się przez nie wypaleni i przytłoczeni?

Reklama

pon., 02/15/2021 - 17:37 -- MagdalenaL

Gdy w marcu rozpoczęła się kwarantanna, grupowe czaty były moją ostatnią deską ratunku. Wiadomości tekstowe z przyjaciółmi, znajomymi z Nowego Jorku, starymi znajomymi, a także z krewnymi, pomogły mi pozostać w kontakcie z innymi podczas kryzysu zdarzającego zdarzającego się raz w życiu.

Śmialiśmy się z memów, uspokajaliśmy siebie nawzajem, upewnialiśmy się, że członkowie rodzin każdego z nas  mają się dobrze. Ale wraz z rozwojem pandemii, okazało się, że grupowe rozmowy sprawiały, że stresowałam się jeszcze bardziej, nie mniej. Mój telefon wciąż się włączał pokazując nowe powiadomienia, a 50 czy 60 nieodczytanych wiadomości, które otrzymałbym w ciągu godziny, sprawiały, że byłem niespokojny z powodu niesprawdzenia ich. Miałam poczucie winy z powodu nieodpisywania na wiadomości natychmiastowo, lub z powodu nieśledzenia wątku grupowej dyskusji. Nie mogłem także wymyślić żadnej dobrej wymówki, bo co niby miałbym powiedzieć? „Wybacz, że nie odpisałem na twoją wiadomość. Byłem zbyt zajęty siedzeniem w domu i nic nierobieniem przez osiem miesięcy z rzędu”?

Wątki grupowe zawsze powodowały niepokój wśród niektórych ludzi, nawet przed pandemią. Ale jeśli ktoś uwielbiał to robić przed koronawirusem, zaskakującym odkryciem jest fakt, że w dobie dystansu społecznego, możliwe jest, aby cierpieć na socjalny nadmiar. Mimo, że grupowe konwersacje dodają nam otuchy i łączą nas w kryzysie, to dlaczego niektórzy z nas czują się przez nie wypaleni i przytłoczeni?

Dług  komunikacyjny

Izolacja oznacza, że więcej z nas zaczęło używać aplikacji do komunikowania się. Wiadomości tekstowe są nieformalne i szybkie, a badania dowodzą, że lubimy je znacznie bardziej niż e-maile. Pod koniec marca, na przykład, aplikacja WhatsApp odnotowała nagły wzrost użytkowników o aż 40%. Badanie przeprowadzone w Marcu na grupie ponad 1300 dorosłych Amerykanów wykazało, że użycie cyfrowych komunikatorów każdego rodzaju wzrosło podczas koronawirusa, ze znacznym prowadzeniem wiadomości tekstowych ze wzrostem o 43%.

Mamy szczęście posiadając  taki rodzaj technologii; bez aplikacji takich jak Zoom, Slack i WhatsApp, pandemia byłaby zdecydowanie bardziej samotnym do doświadczeniem. Lecz platformy czatów grupowych zapewniają bezpośredniość i intymność, które mogą powodować stres. „Jedną z przyczyn, dlaczego aplikacje te powodują stres, jest nieodparta potrzeba przeczytania wiadomości w czasie rzeczywistym”, mówi Elias Aboujaoude, psychiatra z Uniwersytetu Stanford w Kaliforni, który specjalizuje się w połączeniu technologii z psychologią. Nieodpowiadanie natychmiastowo sprawia, że się stresujemy, daje nam „poczucie, że jesteśmy w tyle i łamiemy główną zasadę komunikacji online”.

Co więcej, gdy nie jesteś na bieżąco w grupowej konwersacji, natłok nieodczytanych wiadomości może się szybko spotęgować. Potem, zanim się zorientujesz, wysyłanie SMS-ów staje się tak samo kłopotliwe, jak męczenie się z uporaniem ze służbowymi e-mailami. Powoduje to „przerażający dług komercyjny, który kumuluje się poprzez asynchroniczne wysyłanie wiadomości” mówi Bernie Hogan, starszy pracownik naukowy w Instytucie Internetowym Uniwersytetu Oxford. Przed pandemią, mieliśmy wymówki w postaci intensywnego stylu życia, dzięki którym mogliśmy usprawiedliwić nieodpisywanie na wiadomość, bądź całą konwersację. Jeśli byłeś zmęczony i nie chciałeś udzielać się towarzysko, mogłeś po prosu to zrobić. Lecz z racji, że opcje interakcji socjalnych ograniczyły się, grupowe konwersacje zaczęły odgrywać znaczącą rolę w życiu wielu ludzi. Uważamy, że powinniśmy doceniać te interakcje, mimo że pojawiają się znacznie szybciej i jest ich więcej, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Chociaż przed Covidem byliśmy w stanie przerwać to, co aktualnie robiliśmy, aby wciągnąć się w rytuał odczytywania i odpowiadania w czasie rzeczywistym, kontynuowanie tego stało się niemalże niemożliwe ze względu na wielkość i częstotliwość przeszkód w chwili obecnej”- mówi Aboujaude.

Pies Pawłowa i niepokój

Nie chodzi tu tylko o grupowe konwersacje, ale o technologię samą w sobie. To, że bycie przyklejonym do naszych telefonów i komputerów jest niekorzystne dla zdrowia wiedzieliśmy od dawna. W zależności od technologii, wszystkie nasze potrzeby w zakresie komunikacji społecznej mogą zwiększyć nasz ładunek kognitywny- coś, co i tak już zwiększyło swoją presję podczas pandemii. „Każda grupowa konwersacja może mieć swój  rejestr emocji. Przerzucanie się między nimi wiąże się z psychologicznym „kosztem zmiany”, zarówno intelektualnym jak i psychicznym”, mówi Hogan, zwłaszcza jeśli przeskakujemy z jednej platformy do innej. (Osobiście, mam co najmniej jeden grupowy czat na Facebook Messengerze, Whatsapp’ie, Signal’u i w starych, dobrych SMS-ach). Istnieje też fakt, że niektórzy z nas doświadczają wypalenia z powodu wszystkich demoralizujących wiadomości o pandemii. Chociaż może na początku ciepło przyjmowaliśmy artykuły, które udostępniali nasi znajomi, bo chcieliśmy lepiej zrozumieć wpływ koronawirusa, z czasem zaczęliśmy obawiać się strumienia podsycających niepokój aktualizacji.

„Na początku pandemii, grupowe konwersacje mogły wydawać się dobrym sposobem na łączenie się w bólu z wieloma osobami jednocześnie. Możesz liczyć na to, że wszyscy w grupie będą dzielili z tobą to stresujące doświadczenie”, mówi Aboujaoude. „Wkrótce stało się jasne, że stres i niepokój, które czasem towarzyszą wysyłaniu wiadomości jeden na jeden, są raptownie potęgowane w czatach grupowych”. Pojawia się także problem powiadomień, które towarzyszą każdej wiadomości, lub aktualizacji o wiadomościach z ostatniej chwili. Nawet jeśli, osoby z grupy wysyłają gify małp w tą i z powrotem, sprawia to, że jesteśmy nerwowi za każdym razem, gdy słyszymy wibracje telefonu, lub rozświetlający się ekran. Nawet jeśli potrafisz rozróżniać sygnały dźwiękowe i powiadomienia, w tym momencie jest to niemalże jak odpowiedź Pawłowa, w której to właśnie ten sygnał wywołuje niepokój”- mówi Vaile Wright, starszy dyrektor ds. innowacji w opiece zdrowotnej w Amerykańskim Stowarzyszeniu Psychologicznym. „To znaczy, że stało się coś strasznego, nawet jeśli wcale takie nie jest”.

 

Rezygnacja

 

Oczywiście, twoja tolerancja dla rozmów grupowych będzie zależeć od tego z czym jeszcze się zmierzasz. Wright zwraca uwagę, że nie wszyscy doświadczają tego samego poziomu stresu. „Twoja babcia cioteczna może być na emeryturze, mieszka sama i odkrywa, że czat grupowy jest tak naprawdę jedynym miejscem do interakcji. Twoi koledzy ze studiów mogą krążyć pomiędzy pracą w domu, zmęczeniem Zoomem oraz próbują uporania się z dziećmi, które uczą się z domu. Dlatego być może czują, że nie mają wystarczającej przepustowości do podtrzymywania grupowych konwersacji”- mówi. „Myślę, że poziom zmęczenia, którego doświadcza wiele osób, może po prostu uniemożliwiać zaangażowanie się z grupowe rozmowy”. Jeśli czujesz, że zbyt zaangażowałeś się w grupowe rozmowy, eksperci twierdzą, że istnieją sposoby na połączenie doceniania tych ważnych związków, z okresami w których się wycofujesz. „Tak naprawdę nie potrzebujesz wymówki, aby nie odpisywać komuś od razu i jest to jak najbardziej w porządku”, mówi Wright, dodając, że powinniśmy robić rzeczy, które są pod naszą kontrolą w celu ochrony naszego samopoczucia psychicznego. Wright zaleca wyłączenie powiadomień, grupowych wątków, lub opuszczenie grupy na chwilę. Uczucia niektórych osób mogą zostać zranione, ale ustalenie granic jest kluczowe. Wyjaśnij, że jest to coś czego potrzebujesz i wcale nie chodzi o to, aby olać innych. Powiedz coś w stylu: „Nie mogę odpowiedzieć na tę wiadomość, ale następnym razem, gdy będziecie do siebie dzwonić, nie zapomnijcie mnie uwzględnić.” Aboujaoude zaznacza, że uczucie wypalenia w czatach grupowych jest dobrym powodem do ponownego odkrycia rozmów telefonicznych, „w których nadal może mieć miejsce głębsza i mniej rozproszona komunikacja”. Wright zgadza się, mówiąc: „Czaty grupowe są świetne do szybkich aktualizacji lub dzielenia się zabawnymi memami, ale media tak naprawdę nie nadają się do dzielenia się ważnymi aspektami naszego życia, zapewniania wsparcia emocjonalnego, wspólnego śmiechu czy płaczu.  Rozmowy telefoniczna dają więcej okazji do prawdziwego kontaktu na poziomie emocjonalnym. Rzeczywiście, badania wykazały, że komunikacja głosowa, w przeciwieństwie do samej komunikacji wizualnej, w postaci wysyłania wiadomości tekstowych zwiększa twoją „empatyczną precyzję” i zdolność wczucia się w emocje drugiej osoby, umożliwiając głębsze połączenie. Więc jeśli naprawdę chcesz porozmawiać, podnieś słuchawkę. Jeśli chcesz powiedzieć znajomym, że wyciszasz czat grupowy, prawdopodobnie zrozumieją. „Solidna relacja wytrzyma separację cyfrową”- mówi Aboujaoude.

Tłumaczyła Agata Piotrowska

Autor: 
Bryan Lufkin
Źródło: 

bbc.com

Reklama