Alkohol nie jest lekarstwem na pandemię

Reklama

śr., 04/21/2021 - 13:27 -- MagdalenaL

Z niepokoju, samotności i nudy - z tych powodów coraz więcej osób sięga po kieliszek w czasach pandemii. Pije się częściej i więcej, ale alkohol pomaga tylko chwilowo i powoduje trwałe uszkodzenie organizmu.

Chociaż placówki są zamknięte i nie obchodzi się żadnych uroczystości w miejscach publicznych, według Global Drug Survey wzrosło spożycie wysokoprocentowych napojów podczas pandemii. Na potrzeby badania w maju i czerwcu przebadano 58 811 osób z 11 krajów, w tym z Niemiec, Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii. 43 procent twierdzi, że częściej pije alkohol, a 36 procent twierdzi, że pije w większych ilościach.

Informacje te są również zgodne z ostatnimi obserwacjami psychoterapeutów i psychiatrów w Niemczech, którzy donoszą o wzroście spożycia alkoholu, papierosów i narkotyków podczas pandemii, co prowadzi do nasilenia się problemów ze zdrowiem psychicznym. Sześciu na dziesięciu terapeutów twierdzi, że ich pacjenci mają coraz więcej problemów z alkoholem. Jednocześnie rośnie liczba osób nadużywających narkotyków. Jedna trzecia ekspertów zgłasza zwiększone użycie kannabinoidów, kokainy i halucynogenów. Najbardziej dotknięci są pacjenci, którzy mieli problemy psychiczne lub alkoholowe jeszcze przed pandemią.

Kiedy szklanka zamieni się w butelkę

Nie chodzi o wypicie wieczorem szklanki piwa czy wina - problem pojawia się, gdy kieliszek szybko i regularnie zamienia się w całą butelkę. W czasach pandemii, która wydaje się nie mieć końca, wielu martwi się o swoje zdrowie, swoich przyjaciół i rodzinę, oraz o swoje źródło utrzymania. A gdy zmartwienia lub znudzenie narastają, coraz więcej osób sięga po butelkę. Nawet w dzień. Ze względu na izolację i pracę w domu wielu osobom brakuje kontroli społecznej - zapach alkoholu nie jest wyczuwalny przez kamerę internetową. W Global Drug Survey respondenci jako najczęstsze powody wzmożonego picia podają to, że „mają na to więcej czasu” (42 proc.) Lub po prostu „z nudy” (41 proc.). Niektórzy sięgają po alkohol, aby rozwiać obawy i zmartwienia wywołane przez koronawirusa. Najczęstsze sposoby radzenia sobie ze stresem - takie jak wyjście na miasto lub uprawianie sportu - są obecnie często niedostępne i są zastępowane przez alkohol. Alkohol na chwilę powstrzymuje zmartwienia, ale na dłuższą metę zwiększa się ryzyko uzależnienia od alkoholu - ostrzegają psycholodzy.

Każda szklankaprzyspiesza starzenie

Jednocześnie dotyka to nie tylko osób z długotrwałymi problemami z nałogami - zmartwienia, samotność, nuda i zmiana w życiu codziennym mogą stwarzać problemy dla tych, którzy do tej pory radzili sobie dobrze. A kiedy picie staje się codzienną rutyną, zaprzestanie jest trudne.

Według WHO co roku alkohol zabija trzy miliony ludzi na całym świecie, w tym około miliona w Europie. Dlatego Niemieckie Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej zaleca pozostanie trzeźwym przynajmniej dwa dni w tygodniu - ponieważ nawet jeden lub dwa kieliszki wina mogą spowodować trwałe uszkodzenie. Badając mózgi ponad 17 000 zmarłych dorosłych, neurolodzy z University of Southern California odkryli, że spożywanie alkoholu przyspiesza niepełnosprawność związaną z wiekiem oraz osłabienie pamięci i inteligencji. Z ich obliczeń wynika, że każda szklanka alkoholu starzeje mózg człowieka średnio o tydzień. Duże spożycie alkoholu wpływa również na serce, ponieważ alkohol zakłóca sygnały elektryczne regulujące rytm serca. Południowokoreańscy naukowcy wykazali, że poprzez długotrwałe spożywanie możemy sprawić, że problem stanie się chroniczny. Ale jest też dobra wiadomość: znacznie zmniejszając spożycie alkoholu, można ograniczyć zagrożenia dla zdrowia w stosunkowo krótkim czasie. Na przykład wątroba regeneruje się stosunkowo szybko, pod warunkiem, że nie jest już nieodwracalnie uszkodzona.

Autor: 
Александър Фройнд / Tłumaczenie: Yasmeen Ibupoto

Reklama