Zapomniane Królowe Internetu

Reklama

wt., 05/18/2021 - 15:20 -- MagdalenaL

                                                     Zdjęcie: www.agi.it

 

Steve Jobs, Bill Gates, Larry Page, Steve Bezos, Mark Zuckerberg i Elon
Musk: to sami mężczyźni. Czy to możliwe, że świat technologii został przeznaczony
tylko dla nich ? Wywiad z Claire Evans, która oddaje głos kobietom, które stworzyły
sieć internetową


W historii internetu kobiety prawie się nie pojawiają. W większości przypominają
niezdefiniowane postacie w tle. Użytkowniczki, a nie wynależczynie, które tylko w
niektórych przypadkach stają się inspirującymi muzami w przygodowych
opowieściach o ludziach i maszynach.


Jest to temat przewodni „Pionierek Internetu”(Luiss University Press, 2020), książki
Claire Evans, aktywistki, dziennikarki technologicznej, pisarki, ale także piosenkarki
nominowanej do nagrody Grammy.


Eksperyment ma podważyć historię, oddając kobietom należne im miejsce.


Od Ady Lovelace, córki Lorda Byrona, która w pierwszej połowie XIX wieku
modulowała liczby w pierwszym mechanicznym algorytmie komputerowym, po Grace
Hopper, wytrwałą matematyczkę i pionierkę programowania komputerowego na
komputerze cyfrowym. Od Elizabeth „Jake” Feinler, która opracowała wczesną
wersję Internetu w latach 70., po Stacy Horn, która założyła jedną z pierwszych sieci
społecznościowych w swoim mieszkaniu w Nowym Jorku.


Claire Evans opowiedziała o tym w niedzielę 18 kwietnia o godzinie 18:00 podczas
niezwykłej edycji Międzynarodowego festiwalu w Ferrarze, transmitowanej na żywo
na Facebook’u tygodnika „Internazionale″.


„Napisanie tej książki było dla mnie nieuniknione - mówi Evans w wywiadzie dla Agi.it
- dorastałam w rodzinie korzystającej z komputerów; mój ojciec pracował dla INTEL.

Jako jedynak spędziłam zbyt wiele czasu przy komputerze i dzięki temu zostałem
pisarzem ”.


Jak narodził się pomysł Pionierek?
„Byłam zafascynowana cyberfeminizmem, okresem, który zbiegł się z moimi
wczesnymi latami w Internecie, ale który całkowicie przegapiłam, gdy po raz pierwszy
zacząłem spędzać czas w Internecie. Pomyślałam więc, że jeśli w latach 90. istniał
kolorowy i efektowny ruch feministyczny w Internecie i minęły dziesięciolecia, zanim
się o nim dowiedziałam, kto wie, co jeszcze przegapiłam? Wydaje się, że dużo. Im
więcej przyglądałam się historii informatyki, tym więcej odkrywałam historii kobiet,
obejmujących całe wieki. Było tak dużo materiału, że zdałam sobie sprawę, iż nie
może powstać z niego tylko książka. W rzeczywistości jest w tej historii więcej
wydarzeń i epizodów, niż moja książka może pomieścić. Mam nadzieję, że inni
pisarze będą kontynuować moją podróż”.


Jak to się stało, że te kobiety, które „zajmowały się biznesem” podobnie jak
mężczyźni, zawsze znajdowały się na marginesie historii i zostały zapomniane?

„W ogóle nie znajdowały się na marginesie. Ważne jest, aby zrozumieć, że
informatyka była historycznie zdominowana przez kobiety. Przed wynalezieniem
komputerów mechanicznych sieci kobiet pracujących razem w biurach przetwarzania
danych osobowych wykonywały bezlitosną pracę matematyczną, która umożliwiła
erę nauki. Podczas drugiej wojny światowej kobiety wyznaczone do obsługi
pierwszych komputerów mechanicznych opracowały programowanie od podstaw; po
wojnie zarządzały zespołami programistycznymi pierwszych komercyjnych firm
komputerowych i odegrały kluczową rolę w rozwoju języków programowania. W
latach 60. kobiety stanowiły połowę siły roboczej w przemyśle komputerowym, a 40%
stopni informatycznych na amerykańskich uniwersytetach do około 1984 r.
zdobywały kobiety”.


Wydaje się niemożliwe, aby ich ślady zaginęły we wspólnej narracji. Jak to się
stało?

„Tym, co wyciągnęło kobiety z tej narracji, były różnice w wynagrodzeniach, brak
ochrony dla pierwszego pokolenia programistek poza miejscem pracy, strukturalna
niechęć do zrobienia miejsca na opiekę nad dziećmi, zmianę kwalifikacji
zawodowych oraz wymagań edukacyjnych potrzebnych do podjęcia pracy jako
programista. Po części wynika to ze zwiększonego potencjału handlowego sektora.
Kilku historyków technologii zasugerowało, że profesjonalizacja tej dziedziny
doprowadziła do jej ukrytej maskulinizacji. Jeśli zaczynała jako żeński obszar,
musiała zostać zmaskulinizowany. To było dość niedawne wydarzenie; wydarzyło się
to w ciągu jednego pokolenia. Wydaje się, że stworzyło w ten sposób precedens dla
męskiej dominacji w technologii, która przez lata tylko się umacniała dzięki
marketingowi, reklamie i filmom”.


Podczas swoich badaniach miałaś niejednokrotnie okazję spotkać kobiety,
które stworzyły historię Internetu, co było dla nich ważne do podkreślenia?

Po części moje poczucie, że pisanie tej książki jest pilne, wynika z faktu, że wiele
wczesnych pionierek informatyki wciąż żyje. Wiedziałam, że ważne jest, aby
przedstawić ich historie w pierwszej osobie, póki wciąż mogłam z nimi rozmawiać.

Pod tym względem miałam dużo szczęścia i ogromnie skorzystałam z ich mądrości:
książka żyje, przepełniona ich głosami; na poziomie osobistym nie ma nic
cenniejszego niż spędzanie czasu ze starszymi kobietami. Wiele z nich jest częścią
mojego życia i wciąż się od nich uczę.


Czy rozmawiając z nimi, określiłaś jakieś najpilniejsze kwestie?
Ponieważ zdecydowałam się rozszerzyć moją definicję „pracy technologicznej” na
takie zagadnienia, jak budowanie społeczności online, tworzenie treści
multimedialnych, informatyka i organizacja polityczna, bohaterki tej książki
reprezentują szeroki wachlarz perspektyw. Jednak podzielają pewne tematy. Przede
wszystkim wydaje się, że wszystkie były zainteresowane użytkownikami, w
miejscach, w których technologia w znaczący sposób dotyka ludzkiego życia. Być
może nie jest zaskakujące, że technologie informacyjne zawsze marginalizowały
osoby zainteresowane użytkownikami. Kto się tym zajmuje, nie jest postrzegany jako
„technik”. A dzisiaj żyjemy z konsekwencjami tej myśli. Nie ma technologicznych
rozwiązań problemów społecznych; aby zbudować technologię, która służy ludzkości,
musimy brać pod uwagę istoty ludzkie.


Czytając Pani książkę, można dostrzec, że jej narracja nie chce być
potępieniem celu samym w sobie, ale zaświadczeniem o obecności i
słuszności pracy tych kobiet. Czy taki był zamiar?

Tak oczywiście. Moja książka nie budzi kontrowersji; to korekta. Staram się dać
miejsce innym osobom obecnym w pokoju. Nigdy nie uzyskamy pełnego obrazu
naszej historii, jeśli skoncentrujemy krótkowzroczność tylko na jednej grupie
demograficznej. Perspektywy i wkład kobiet mogą pomóc nam w głębszym
zrozumieniu naszego świata. Chciałam stworzyć coś ekspansywnego; chciałam,
żeby kobiety miały historię, która nie dotyczy tylko walki z seksizmem, mimo że
zawsze była to podstawowa motywacja. Jedna z moich osobistych mantr brzmi: „nie
walcz z ciemnością, przynieś światło, a ciemność zniknie”. Mam nadzieję, że dzięki
książce uda się to w niewielkiej części.


Marginalizacja działań kobiet nie odbywa się niestety tylko na polu
technologicznym. Powstało wiele teorii, zwłaszcza w świecie biznesu, od teorii
szklanego sufitu do teorii labiryntu, które próbują wyjaśnić, dlaczego kobiety
postrzegają zanikanie swojej kariery lub pozostawienie jej na marginesie. Co
Pani o tym sądzi?

W mojej książce dokumentuję, jak kobiety często angażują się w nowe dziedziny
technologii na wczesnym etapie ich rozwoju - na długo przed ustaleniem porządku
lub hierarchii, kiedy jest więcej wolności - i są stopniowo wydalane przez mężczyzn,
w miarę jak ich innowacje i pomysły nabierają znaczenia gospodarczego. Ilekroć
wygłaszam prezentację na ten temat, nieuchronnie ktoś przychodzi do mnie później i
mówi coś w rodzaju: „To samo wydarzyło się również w mojej branży!”. Wydaje się,
że specyfika mojej historii technologicznej jest dość uniwersalna; te same schematy
zostały powtórzone w wielu dziedzinach, od medycyny po sztukę wideo. Mogę tylko
mieć nadzieję, że jeśli zrozumiemy, co wydarzyło się w przeszłości, będziemy mogli
zapobiec temu w przyszłości.

Autor: 
Ugo Barbàra , tłumaczenie Izabella Saniewska
Źródło: 
https://www.agi.it/innovazione/news/2021-04-18/donne-dimenticate-tecnologia-12219032/
Dział: 

Reklama