Miliarder chce zbudować utopię na amerykańskiej pustyni ­­– wygląda na to, że może się to nie udać

Reklama

wt., 09/21/2021 - 12:59 -- MagdalenaL

Przedsiębiorca Marc Lore, po lewej, na targach zaawansowanych technologii lotniczych w Hawthorne w Kalifornii. Lore chce zbudować „miasto przyszłości” na pustyni. Fot. Patrick T Fallon/AFP/Getty Images

Witamy w Telosa, wartym 400 miliardów dolarów „mieście przyszłości”, jak twierdzi jej założyciel, miliarder Marc Lore. Miasto jeszcze nie istnieje i nie jest jasne, w którym stanie odbędzie się eksperyment, ale architekci proponowanego projektu o powierzchni 150 tys. akrów szukają odpowiedniego miejsca w południowo-zachodniej części Ameryki. Już przewidują, że pierwsi mieszkańcy będą mogli wprowadzić się do 2030 roku.

Według strony internetowej, Telosa ostatecznie pomieści 5 milionów ludzi i skorzysta z aureoli utopijnych obietnic: awangardowej architektury, odporności na suszę, minimalnego wpływu na środowisko oraz zasobów komunalnych. Ta hipotetyczna metropolia obiecuje urzeczywistnić niektóre z najbardziej nowatorskich pomysłów dotyczących zrównoważonego rozwoju i projektowania urbanistycznego.

Plan łączy idee miejskiego rolnictwa (wieża "beacon" projektu będzie mieściła farmy aeroponiczne) i jakości życia (miasto, w którym każdy może mieszkać, pracować i bawić się z dojazdem na miejsce nie przekraczającym 15 minut) z nowymi zielonymi technologiami i modelem własności ziemi zaproponowanym, ale nigdy nie zrealizowanym, przez dziewiętnastowiecznego ekonomistę Henry'ego George'a. Są to idee, które pozostawały w sferze abstrakcji lub próbowano je urzeczywistniać tylko na małą skalę; teraz będą mieli do dyspozycji całą amerykańską metropolię, ożywioną twórczymi ambicjami jednego bardzo bogatego człowieka.

Telosa z pewnością jest miastem przyszłości, ale nie jest utopią. Tak, prawdopodobnie będzie tam bardzo lśniący system transportu publicznego, ale wydaje się to bardziej futurystyczne w tym sensie, że wraz z pogarszającym się światem obrzydliwie bogaci ludzie wydają się coraz bardziej zainteresowani tym, aby mówić reszcie z nas, jak żyć. Nie zadowalają się już wyśmiewaniem się z nas z prywatnych odrzutowców, przejmują nasze domy, nasze miasta, nasze społeczeństwo. Najwyraźniej Lore był przynajmniej raz na festiwalu Aspen Ideas, a w pewnym momencie może, nie wiem, kurator, którego wynajął, by zapełnił jego półki estetycznymi starymi książkami, przypadkowo zawierał jakąś teorię ekonomiczną (gdyby tylko znalazł Charlesa Fouriera zanim dotarł do George'a!), a teraz ma pomysły.

Jak każdy, kto ma dorosłego krewnego, który rządzi żelazną pięścią w swoim miniaturowym pociągu w piwnicy, albo kto spędził jakiś czas w mediach społecznościowych wysłuchując 22-letnich lewicowców opowiadających o tym, jak będzie wyglądało życie po „rewolucji”, wie, że wiele osób ma pomysły na to, jak powinny funkcjonować miasta, kraje i społeczeństwa. Zazwyczaj jesteśmy chronieni przed zobaczeniem realizacji tych pomysłów i radzimy sobie z konsekwencjami ich megalomanii, po prostu uniemożliwiając danej jednostce zbudowania wystarczającego bogactwa lub dojścia do władzy. Ale mam ci coś do powiedzenia na temat polityki podatkowej ostatnich kilkudziesięciu lat i sposobu, w jaki skorzystała na tym niewielka liczba osób, a to ci się nie spodoba…

Teraz, gdy poszczególni mężczyźni i kobiety posiadają więcej bogactwa niż całe kraje, próbują ominąć politykę i odcisnąć swój ślad na Ziemi w znacznie bardziej dosłowny sposób. A gdybym zbudował coś, co wyglądałoby mniej więcej jak męskie przyrodzenie i sprawił, że wszyscy będą na to patrzeć? Takie myśli nieustannie dręczą miliarderów, takich jak kosmonauta z Amazona Jeff Bezos, a obecnie budowniczy wieżowców Marc Lore.

Słuchaj, rozumiem ich wahanie. Płacić podatki? Temu rządowi? Temu samemu rządowi, który przez prawie 20 lat niszczył i budował, i znów niszczył naród afgański, zamiast karmić i edukować amerykańskie dzieci? Temu samemu rządowi, który przekazuje dotacje na hodowlę przemysłową, pomimo jej szkodliwego wpływu na nasze środowisko, nasze zdrowie i cierpienie zwierząt? Temu samemu rządowi, który zobaczył ból i oburzenie z powodu nadużywania władzy przez policję w całej Ameryce i odpowiedział: „A może więcej policji, tego chcecie, jeszcze więcej policji?”

Obserwując to wszystko, prawie ma to sens, że ktoś, kto ma środki i chęć „pomocy”, może chcieć obrać bardziej bezpośrednią drogę. A pomysły tego fałszywego miasteczka są wspaniałe! Zielona architektura, technologia środowiskowa, „przejrzyste zarządzanie”, innowacyjne pomysły urbanistyczne – jeśli to zadziała, może to przyspieszyć nasze myślenie o tym, jak ludzie mogą istnieć w zmieniającym się świecie i prowadzić harmonijne życie podczas nadchodzących katastrof środowiskowych i ekonomicznych.

Ale to nie zadziała. To nie zadziała, ponieważ jeden facet nie może decydować, jak powinien działać świat, a nawet miasto. Nawet jeśli współpracuje z największymi „myślicielami”, architektami i naukowcami naszych czasów, wystarczy przejrzeć portfolio Lore'a, by odkryć, że wszystkie jego wielkie idee i fantazyjny język na temat ulepszania i rozwoju społeczeństwa są dość puste.

To facet, który zbudował swoją fortunę po części dzięki firmie Walmart, gigantowi niszczącemu siłę roboczą, który płaci swoim pracownikom tak mało, że często muszą polegać na finansowanych przez rząd programach socjalnych, mimo że są zatrudnieni na pełny etat.

Lore zarobił kolejną część swojej fortuny, sprzedając interes Amazonowi, firmie tak odrażającej w traktowaniu pracowników, że nawet Wall Street Journal kręcił nosem. Obie te firmy odegrały kluczową rolę w odbieraniu pieniędzy i radości niższym klasom i przekazywaniu ich kilku wybranym, którzy potrafią myśleć wzniośle o tym, „Co uczyniłoby społeczeństwo lepszym?”

Co uczyniłoby społeczeństwo lepszym? Czy to drapacze chmur na pustyni? A może przyniosłoby to więcej korzyści światu, gdyby miliarderzy mieli mniejszy wpływ na sposób funkcjonowania społeczeństwa?

Nazwa Telosa, jak często wspominano w jej materiałach promocyjnych, pochodzi od użytego przez Arystotelesa słowa „telos” w znaczeniu „najwyższy cel”. Być może lepsze imię można by wywieść od Hybris, greckiej bogini bezczelności i lekkomyślnej dumy. Ale lepiej nie czekać, aż jakiś boski akt wymierzy wyrok za naszego małego Ikara. My, ludzie, jesteśmy w znacznie lepszej sytuacji, aby doprowadzić do jego upadku. Naślijmy urząd podatkowy.

Autor: 
Jessa Crispin Tłumaczenie: Wiktoria Walczyńska
Dział: 

Reklama