WHO ujawnia nowy 26-osobowy zespół mający na celu ponowne zbadanie źródła pandemii

Reklama

czw., 11/25/2021 - 18:38 -- MagdalenaL


Stała grupa doradcza będzie również zajmować się przyszłymi epidemiami.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ujawniła dziś nowy zespół, którego zadaniem jest zbadanie początków pandemii COVID-19. Celem Naukowej Grupy Doradczej w sprawie Pochodzenia Nowych Patogenów - SAGO (Scientific Advisory Group on the Origins of Novel Pathogens) będzie również badanie przyszłych epidemii i ogólne monitorowanie odkrywanych patogenów.

Na liście kandydatów do SAGO WHO znajduje się 26 naukowców z 26 krajów, w tym 11 kobiet. Sześcioro z nich było również częścią międzynarodowego zespołu, który wcześniej w tym roku wyruszył do Chin w celu zbadania początków pandemii wraz z chińskimi współpracownikami. Raport poprzedniego zespołu skłaniał się ku naturalnemu pochodzeniu SARS-CoV-2, uznając wyciek wirusa z laboratorium w Wuhan za „bardzo mało prawdopodobny”. Dyrektor generalny WHO stwierdził później, że było zbyt wcześnie na eliminację tej hipotezy.

WHO wyselekcjonowało kandydatów z ponad 700 aplikantów. Zostaną oficjalnie potwierdzeni po dwutygodniowym okresie publicznych konsultacji.

Mimo, że Chiny zakwestionowały nawoływanie WHO, aby bliżej przyjrzeć się hipotezie wycieku z laboratorium, jeden z kandydatów do SAGO pochodzi z Chin. To Yungui Yang - zastępca dyrektora Pekińskiego Instytutu Genomiki Chińskiej Akademii Nauk i jeden z naczelników chińskiej strony podczas pierwszej misji badawczej. Kandydatką z USA jest Inger Damon - dyrektorka Wydziału Patogenów o Wysokim Ryzyku i Patologii Centr Kontroli i Zapobiegania Chorobom (Centers for Disease Control and Prevention - CDC).

„To niesamowicie imponująca grupa ekspertów” ze „stosunkowo dobrą reprezentacją w kategoriach płci i miejsc pochodzenia” - mówi Alexandra Phelan, prawniczka Georgetown University, która specjalizuje się w zdrowiu globalnym. Dodaje też, że „Biorąc pod uwagę dotychczasowe nierówności, międzynarodowe zespoły eksperckie powinny zawierać przynajmniej 42% kobiet”.

Phelan zaznacza, że w zakres zadań SAGO wchodzi również ekspertyza w „naukach etycznych i społecznych lub innych działaniach” mających związek z wybuchami epidemii. Jak do tej pory informacje wskazują na to, że zespół jest ubogi w tę wiedzę - co stwierdziła Phelan, która sama aplikowała do zespołu. „Ten zakres umiejętności byłby korzystny dla wszystkich przyszłych takich badań” - wyjaśnia.

Poprzedni zespół WHO wykonywał swoją pracę pośród politycznego zamieszania, konfliktów interesów i chaotycznych teorii, które ostatecznie wstrzymały badania. Dyrektor generalny WHO - Tedros Adhanom Ghebreyesus - i dwójka ekspertów agencji ds. COVID-19 napisali w artykule opublikowanym dziś w Science, że takie problemy występowały także przy poprzednich badaniach początków epidemii. „Za każdym razem naukowcy z WHO i innych organizacji musieli stawić czoła wyzwaniom - nie tylko naukowym, ale też logistycznym i politycznym” - piszą.

WHO ma nadzieję, że założenie stałego zespołu nieco ochłodzi obecną debatę o źródle COVID-19 i uczyni standardem przyszłe badania prowadzone nad nowymi patogenami. „Chcemy zmienić charakter tej debaty z politycznego na naukowy. To nasz główny cel w tej chwili” - przekazała Science w sierpniu Maria Van Kerkhove, naczelnik nowoodkrytych i odzwierzęcych chorób w Programie Nagłych Zagrożeń Życia WHO. Do szerokiego zakresu badań SAGO należeć będzie badanie gdzie, dlaczego i jak ludzie zarażają się niebezpiecznymi odzwierzęcymi patogenami. Ponadto zbadają, co można zrobić, aby zredukować ilość takich infekcji i jak zapobiec przeradzaniu się ich w pandemie.

Jednak zakres zadań zespołu zaznacza też, że będzie on musiał przeprowadzić „niezależną ocenę” dostępnych danych na temat źródła pandemii i doradzić WHO w sprawie „przyszłych badań”. Van Kerkhove powiedziała na konferencji prasowej w Genewie, że to ważna sprawa i „nie ma czasu do stracenia.”

Może to również doprowadzić do następnych spięć. Pierwsza misja WHO orzekła, że nowy koronawirus „prawie na pewno” nie pochodzi z laboratorium i stwierdziła, że nie będzie dalej badać tej opcji. Tedros nazwał później ten wniosek „przedwczesnym”, a artykuł w Science nie pozostawia wątpliwości - zespół będzie musiał rozpatrzyć teorię wycieku z laboratorium. „Nie można wykluczyć wypadku w laboratorium, dopóki nie ma wystarczająco przekonujących do tego dowodów, które będą ogólnodostępne” - piszą Tedros i jego współautorzy. To podejście może nastawić Chiny przeciw zespołowi, z powodu oświadczenia, że kraj nie będzie współpracować w przyszłych śledztwach w tym kierunku.

Mimo to, SAGO ma szansę na przestawienie badań nad źródłem SARS-CoV-2 na odpowiedni tor, jak twierdzi wirusolog Marion Koopmans z Erasmus Medical Center - członkini pierwotnego zespołu WHO, która dołączyła do nowej grupy. „Gdybym tak nie uważała, nie zgodziłabym się wziąć w tym udziału.” Wysoka liczba członków zespołu prawdopodobnie nie ułatwi dyskusji, dodaje: „To dobra grupa, ale mam nadzieję, że skupi się na działaniu.”

„Zorganizowanie grupy takiej jak SAGO to rozsądny pomysł” - mówi Fabian Leendertz, weterynarz zajmujący się dzikimi zwierzętami, który również należał do pierwszego zespołu WHO, lecz który nie znajduje się w nowej grupie. „Jednakże ważnym jest to, aby nie odstręczał on niezależnych grup, które bardzo szybko mogą przystąpić do działania w wypadku wykrycia pandemii, od przeprowadzania własnych badań nad jej początkiem.” SAGO może ostatecznie zrzeszyć kilka oddzielnych grup z niezależnymi ekspertami, aby zbadać różne hipotezy - jak mówi Leendertz - i posunąć naprzód badania zaproponowane w raporcie pierwszgo zespołu.

Autorzy artykułu, do których należy też dyrektor wykonawczy Programu Ratownictwa Medycznego - Michael Ryan, wspominają kilka pól do zbadania dla SAGO. Wśród nich jest handel dziką zwierzyną na targach wewnątrz i dokoła Wuhan oraz koronawirusy powodujące schorzenie podobne do ciężkiego zespołu ostrej niewydolności oddechowej, krążące pośród nietoperzy w Chinach i południowo-wschodniej Azji. Ponadto „bardzo potrzebne są badania nad najwcześniejszymi znanymi i podejrzewanymi przypadkami zakażenia w Chinach przed grudniem 2019 r. Wliczyć w to należy analizy przechowywanych próbek krwi z 2019 r. w Wuhan i sąsiadujących obszarów oraz retrospekcyjne rewizje szpitali i dane dotyczące śmiertelności wcześniejszych przypadków” - piszą.

Pierwotna misja zauważyła, że naukowcy mogliby znaleźć poszlaki w sprawie źródła przez zbadanie prawie 200 tysięcy próbek przechowywanych przez banki krwi w Wuhan, z których część pochodzi jeszcze sprzed wybuchu pandemii w grudniu 2019 r. Naukowiec prowadzący chiński zespół tamtej misji orzekł, że Chiny udostępnią dane z próbek, ale z zastrzeżeniem, że zgodnie z prawem próbki nie mogą być zbadane przez 2 lata po ich pobraniu. CNN podało dziś do wiadomości, że według nienazwanego przedstawiciela Narodowej Komisji Zdrowia z Chin, „prowadzone są obecnie przygotowania do testów, a potwierdzone testowanie nastąpi, gdy upłynie limit dwóch lat”. To oznacza, że próbki z października 2019 r. - czyli z okresu, w którym, zdaniem biologów ewolucyjnych, SARS-CoV-2 przeszedł na ludzi - mogą być właśnie testowane. Teoretycznie, pozytywne próbki mogłyby odkryć nowe wskazówki epidemiologiczne co do źródła pandemii.

Na dzisiejszej konferencji prasowej Ryan nawoływał do narodów, mediów i ogółu społeczeństwa „aby dać SAGO trochę przestrzeni do wykonania swojej pracy. Wszyscy naukowcy dołączający do tego procesu rozumieją naciski zewnętrzne, lustrację i ogólną widoczność procesu” - oznajmił. „To może być nasza ostatnia szansa, aby zrozumieć pochodzenie tego wirusa we wzajemnie odpowiedzialny sposób jako społeczność naukowa.”

Autor: 
Kai Kupferschmidt / Tłumacz: Bartłomiej Kamiński

Reklama