Odległe galaktyki nakładają się na siebie na nowym obrazie z teleskopu Hubble'a

Reklama

pon., 05/23/2022 - 18:45 -- MagdalenaL

Kosmiczny Teleskop Hubble'a uchwycił galaktykę spiralną NGC 4496A oraz galaktykę spiralną NGC 4496B. Te dwie galaktyki wydają się zachodzić na siebie tylko dzięki przypadkowemu ułożeniu: w rzeczywistości są od siebie bardzo oddalone. Jak podaje Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), NGC 4496A znajduje się 47 milionów lat świetlnych od Ziemi, podczas gdy NGC 4496B jest oddalona o 212 milionów lat świetlnych.

 

„Dzięki takiemu przypadkowemu ustawieniu galaktyk astronomowie mają możliwość zbadania pyłu, który jest rozmieszczony w tych galaktykach” — napisano w oświadczeniu ESA.

 

„Pył galaktyczny dodaje piękna obrazom astronomicznym. Na tym zdjęciu można go dostrzec jako ciemne nitki biegnące przez NGC 4496A i NGC 4496B, ale również komplikuje obserwacje astronomów” — dodaje ESA.

 

Dzieje się tak dlatego, że pył galaktyczny pochłania światło gwiazd i ponownie wypromieniowuje je na dłuższych falach, co z kolei sprawia, że gwiazdy w galaktyce wydają się ciemniejsze. Astronomowie nazywają ten proces „czerwienieniem”, które zachodzi, gdy emisja promieniowania ulega zmianie w wyniku rozpraszania światła przez pył lub inną materię międzygwiazdową.

 

Zdjęcie udostępnione przez ESA uwydatnia ciemne, wijące się nici pyłu i gazu, które przesłaniają jasny region centralny obu galaktyk. Dzięki nowym danym z Hubble'a astronomowie mogli zmierzyć wpływ, jaki te nici z pyłu, charakterystyczna struktura galaktyk spiralnych, wywierają na światło gwiazd w NGC 4496A i NGC 4496B.

 

„Dzięki dokładnym pomiarom tego, jak pył z galaktyk pośrednich wpływa na światło gwiazd galaktyk znajdujących się dalej, astronomowie mogą wyznaczyć, gdzie znajduje się pył w ramionach spiralnych galaktyk pierwszoplanowych” — czytamy w oświadczeniu ESA. „Powstałe w ten sposób mapy pyłu pomagają astronomom kalibrować pomiary wszystkiego, od odległości kosmologicznych po typy gwiazd zamieszkujące galaktyki”.

 

Autor: 
Autor: Samantha Mathewson; Tłumaczenie: Patrycja Marcinkowska

Reklama